Mocne dowody - komisja ds. Pegasusa złoży zawiadomienia na dwóch polityków PiS. Orędzie pochwał - Donald Trump chwali swoje rządy. Nocny zakaz - większość z nas chce prohibicji w nocy w całej Polsce. Komisja śledcza badająca sprawę Pegasusa kończy pracę. Raport w marcu, a równolegle z nim Komisja zapowiada kolejne zawiadomienia prokuratury o możliwych przestępstwach czołowych polityków dawnej władzy. Mają dotyczyć Macieja Wąsika, Mariusza Kamińskiego i Bogdana Święczkowskiego. Jakiej ich roli w zakupie systemu Pegasus komisja się dopatrzyła? Tę pracę wykonaliśmy. Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa - na finiszu. W marcu raport końcowy i kolejne zawiadomienia do prokuratury. Dwóch świadków zabrakło i są to wielcy nieobecni, to jest Wąsik i Kamiński. Jak ustaliła "19.30", zawiadomienia dotyczą właśnie tych polityków. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik mieli być pomysłodawcami zakupu szpiegowskiego systemu Pegasus. Nieoficjalnie, jak się dowiedzieliśmy, to oni koordynowali inwigilację wobec przeciwników politycznych czy niezależnych sędziów. System Pegasus to była broń, która powinna być używana przeciwko terrorystom, natomiast w Polsce ten system wykorzystywany był niewątpliwie politycznie. Komisja dysponuje obszernym materiałem dowodowym. Przesłuchała ponad stu świadków. Ci na części niejawnej mieli "pękać i pogrążać polityków PiS". Są naprawdę mocne, twarde dowody? Są twarde dowody, tylko że dla opinii publicznej, dla mediów, dla obywatela te dowody nie mogą być pokazane, bo one mają klauzulę. Kamiński i Wąsik nie stawiali się na komisji śledczej. Doprowadzenie nie było brane pod uwagę, bo chronią ich immunitety europosłów. Po złożeniu zawiadomienia prokurator generalny może wystąpić do Parlamentu Europejskiego o ich uchylenie. Afera Pegasusa była najważniejszą i największą aferą za rządów PiS, bo ona dotykała tak naprawdę sedna demokracji. Materiały z inwigilacji ówczesnej opozycji, w tym Romana Giertycha, miały być przekazywane nielegalnie choćby Bogdanowi Święczkowskiemu. To on kierował wtedy Prokuraturą Krajową. Jak ustaliliśmy, komisja przygotowuje także zawiadomienie w jego sprawie. Ochoczo klepał zgody na użycie Pegasusa, a zasłaniał się immunitetem Trybunału Konstytucyjnego i również uniemożliwił jego przesłuchanie, ale to nie zatrzymuje raportu. W wyniku prac komisja złożyła dotąd kilka zawiadomień do prokuratury. Zarzuty w sprawie Pegasusa usłyszeli już Michał Woś czy były szef CBA Ernest B. Dziś prokuratura postawiła zarzuty kolejnym, to byli szefowie służb. Nie dopełnili prawnie przewidzianych obowiązków, zmierzających do tego, aby system służący do kontroli operacyjnej w sposób należycie chronił metody służb specjalnych. Nie przyznali się do winy. Sam Piotr P. tak zeznawał przed komisją. Ja nie wiem, co to jest Pegasus. Ja nie wiem, jakie narzędzie zostało zakupione od izraelskiej służby. Zeznaje pan pod przysięgą. Oczywiście, ale ja nie mam tej wiedzy. Swojej winy nie widzi także ten polityk, który na zakup Pegasusa przekazał 25 mln z Funduszu Sprawiedliwości. Podsumuję wszystko, co powiedziałem w tej sprawie, a mianowicie, że jeszcze raz z dumą bym podjął tę samą, zgodną z prawem decyzję. Takie zakupy w państwie prawa powinny odbywać się za pomocą funduszu operacyjnego. A zakupiony system, co ważne, nie miał akredytacji bezpieczeństwa służb. Brak akredytacji jest to gotowy akt oskarżenia, jest to narażenie państwa polskiego na olbrzymie straty. A PiS przez lata udawał, że o Pegasusie nic nie wie. Może dlatego, że chodzi o konia, który ma skrzydła i lata. To Zbigniew Ziobro kiedyś, a to Zbigniew Ziobro przed komisją. Byłem inicjatorem przekazania środków na zakup Pegasusa z Ministerstwa Sprawiedliwości. Pełny raport, łącznie z częścią niejawną, zostanie przedstawiony w Sejmie. Co jeszcze przynosi środa? Nocna prohibicja w całym kraju? Uważam, że to dobrze, bo nie będą chodzili ludzie i nie będą kończyli na ławkach. Sobota, niedziela, wiadomo, ta prohibicja tu się naprawdę przyda. Dwa projekty poselskie na stole. Całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Ograniczenie reklam na pewno ograniczy spożycie alkoholu. Parlament kończy prace nad ustawą o programie SAFE, komisje przyjęły senackie poprawki, głosowanie nad ustawą w piątek. Ostatnim elementem legislacyjnej ścieżki powinien być podpis prezydenta, ale tu bez zmian. Prezydent wylicza wątpliwości i pyta o zagrożenia. Jego polityczne środowisko już bez ogródek wieszczy, że Unia nałoży finansowy kaganiec na rząd, gdy się zmieni na konserwatywny. Jeszcze argumenty czy już tylko polityka? Jak ważny dla Polski jest program SAFE, świadczy to... Wybaczysz, jedno zdanie powiem na temat debaty, która w Polsce się odbywa. ...że premier na spotkaniu z premierką Islandii zabiera głos w sprawach krajowych. Jednocześnie istotnych dla bezpieczeństwa całej Europy. Bardzo liczę na szybki podpis pana prezydenta pod tą ustawą. Dla dobra nas wszystkich i bezpieczeństwa Polski. Kilka godzin wcześniej prezydent na odprawie kierowniczej kadr MON i sił zbrojnych w towarzystwie ministra obrony i najważniejszych wojskowych mógł jasno opowiedzieć się za programem SAFE. Polskiej armii są potrzebne tak duże pieniądze, jakie kryje pożyczka SAFE. Ale Karol Nawrocki w unijnym programie widzi więcej problemów niż szans. Wątpliwości budzi jednak aspekt suwerennościowy. Musimy mieć pewność, że te środki nie będą wstrzymane czy zawieszone. Prezydent twierdzi, że Unia mogłaby zabrać nam pieniądze w ramach mechanizmu warunkowości. To narracja powtarzana też przez polityków PiS, którzy przekonują, że środki będą zablokowane jak w przypadku KPO. Zabiorą te pieniądze, ponieważ dojdą do wniosku, że Polska nie przyjmuje migrantów, w związku z tym cofną pożyczkę. To kłamstwo - mówią rządzący. Tam nie ma żadnego problemu warunkowości, bo warunek jest jeden - po prostu nie kraść. Rozumiem, że obawy tutaj może mieć PiS. Jak słyszmy, zablokowanie środków z KPO dla Polski było efektem łamania praworządności za rządów PiS. W przypadku SAFE chodzi o ochronę unijnych pieniędzy. Jest takim samym warunkiem, który dotyczy wszystkich możliwych środków unijnych: czy na rolnictwo, czy na infrastrukturę, czy na inne projekty. Zagrożenia dla polskiej suwerenności nie ma - odpowiedział prezydentowi szef MON. Wobec Polski nigdy w historii od wejścia do Unii Europejskiej nie została zastosowana zasada podważenia rzetelności wykorzystania środków. Komisja Europejska nie mogłaby uznaniowo zablokować jakichkolwiek środków. A uruchomienie mechanizmów ochronnych musiałoby dotyczyć poważnych defraudacji pieniędzy. Wtedy, kiedy jest dowiedzione utrwalone, powtarzane naruszenie prawa przy wydatkowaniu szeroko rozumianym, czyli po prostu używaniu tych środków, które się otrzymało. Sejmowe komisje finansów i obrony narodowej przyjęły dziś poprawki Senatu do ustawy o SAFE. Wśród nich takie, których oczekiwał prezydent. Ale dzisiejsze wystąpienie Karola Nawrockiego wciąż nie rozwiało wątpliwości w sprawie ewentualnego weta. Rząd ma plan B. Ustawa jest korzystniejsza niż rozporządzenie, na podstawie którego można zastosować program SAFE. Wtedy pieniądze popłyną przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Ale wtedy środki nie trafią do służb mundurowych, które podobnego funduszu nie mają. Stracą więc gigantyczne pieniądze. Blisko 8 mld zł. To będzie weto przeciwko polskiej policji, straży granicznej i SOP. W piątek Sejm zagłosuje nad ustawą. Później trafi ona na biurko prezydenta. Batalia o reformę Krajowej Rady Sądownictwa wchodzi w kolejną fazę. Kiedy po wecie prezydenta rządzący chcieli użyć pisowskiej ustawy, ale wybór KRS w istocie oddać sędziom, PiS zapowiada skierowanie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, by tak zamrozić wszystkie ruchy wokół KRS. Logika kwestionowania własnej ustawy i badania przez swojski Trybunał może być pokrętna, ale skuteczna. Po jaki plan C może sięgnąć minister Żurek? Problemy w wymiarze sprawiedliwości nie są abstrakcją. A to tylko kilka namacalnych przykładów tego, jak często i boleśnie kwestia neosędziów uderza w zwykłego Kowalskiego. Orzekał tzw. neosędzia, więc nie ma rozwodu. Brutalny mord sprzed lat wraca na wokandę. Sąd uchyla wyrok neosędziego. Tak wygląda dziedzictwo reform PiS-u i Zbigniewa Ziobry. Obywatel nie jest pewny prawa, nie jest pewny wyroku, który dostaje od państwa. My musimy to zmienić, to znaczy: musimy przywrócić KRS. KRS, czyli Krajową Radę Sądownictwa, która - po upolitycznieniu przez PiS - stała się praprzyczyną większości problemów w wymiarze sprawiedliwości. Rządzący chcieli odpolitycznić KRS z pomocą nowej ustawy, ale... Tu pojawił się prezydent. Podjąłem decyzję o jej zawetowaniu. Czego dzisiaj prezydent broni? Broni interesów PiS, broni reformy PiS, broni swoich kolegów, którzy go wynieśli na urząd prezydenta. Rządzący pogodzili się z tym, że porozumienie z prezydentem nie jest możliwe, dlatego uruchamiają plan B. W skrócie: po wecie wobec nowej ustawy rząd chce odpolitycznić KRS na podstawie dotychczasowych przepisów. Na bazie tego złego prawa, ale jednak prawa, trzeba próbować uzdrowić tę patową sytuację w KRS-ie. I tak 15 sędziów-członków KRS wciąż formalnie wybieraliby posłowie, ale - to nowość - na podstawie rekomendacji środowiska sędziowskiego. Tu pomocna ma być uchwała, którą dziś zajmowali się posłowie sejmowej Komisji Sprawiedliwości. Ta uchwała jest apelem do środowiska sędziowskiego, aby przeprowadzili wybory wewnątrz sądów i wskazali rekomendacje najlepszych z najlepszych sędziów do tego, aby oceniać innych sędziów. Zdaniem rządzących ten manewr pomógłby odpolitycznić KRS. Ale PiS się nie poddaje i - uwaga - zaskarża własne przepisy ustawy o KRS z 2017 roku do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny musi sprawdzić, czy rzeczywiście ta ustawa nie jest obciążona jakąś wadą. Teraz państwa taka refleksja nastała? Ta ustawa funkcjonuje już wiele lat. To żadne szlachetne intencje PiS-u - słyszymy od rządzących. Takiego fikołka ekipa Kaczyńskiego jeszcze nie robiła. Sprawa, ich zdaniem, ma drugie dno. To jest próba betonowania KRS i pokazania: "Posłuchajcie, ten KRS może by jeszcze pofunkcjonował, może rok, może dwa, może trzy lata". Czyli mówiąc wprost: PiS z pomocą Trybunału, na którego czele stoi kolega Zbigniewa Ziobry, chce zablokować zmianę składu KRS, na którego czele stoi koleżanka Ziobry. Jak pani długo zna Zbigniewa Ziobrę? To są kwestie prywatne. Ja naprawdę jestem przygotowany na każdy scenariusz. Myślę, że będą podejmowane tego typu próby, ale musimy pamiętać, że wszyscy ci, którzy tak postępują, kiedyś staną przed niezależnym sądem i niezależnym prokuratorem. Minister sprawiedliwości zapowiada, że ma plan C w walce o przywrócenie praworządności. Szczegółów na razie nie zdradza. Planowane są kolejne sukcesy - tak można podsumować orędzie o stanie państwa wygłoszone przez prezydenta Trumpa. Bezpieczne państwo, szczelna granica, niska inflacja, ogromne przychody z ceł, odzyskany szacunek i osiem osobiście przez Trumpa wygaszonych wojen. Nie wiadomo, jakie wrażenie orędzie zrobiło na Amerykanach. A Trump potrzebuje dobrego wrażenia, bo jego notowania kiepskie jak nigdy. To było najdłuższe prezydenckie orędzie o stanie państwa w 250-letniej historii amerykańskiej unii. Tysiące słów, dziesiątki pauz na aplauz, by utrwalić jedno przesłanie. Ludzie pytają mnie: "Proszę, proszę, proszę, panie prezydencie, wygrywamy zbyt często. Nie możemy już tego znieść. Nie byliśmy przyzwyczajeni do wygrywania w naszym kraju, dopóki pan nie pojawił się na scenie politycznej. Zawsze przegrywaliśmy. Ale teraz wygrywamy za dużo". A ja odpowiadam: "Nie, nie, nie. Znów wygracie". A jako widoczny znak zwycięstwa Ameryki pod jego rządami Trump wykorzystał złoty medal z igrzysk olimpijskich dla amerykańskiej drużyny hokeja. Jej bramkarzowi obiecał Prezydencki Medal Wolności. A Amerykanom złoty wiek. Mówił, że gospodarka kwitnie, inflacja i ceny spadają, a płace rosną. Że amerykańskie ulice stają się bezpieczne, a przez granicę już nikt nie przechodzi nielegalnie. O polityce zagranicznej mówił krótko. Wenezuelę nazwał nowym przyjacielem i partnerem Ameryki. Reżimowi w Teheranie nadal oferuje deal w zamian za całkowitą rezygnację z ambicji nuklearnych. Jedno jest pewne: nigdy nie pozwolę, aby największy sponsor terroryzmu na świecie, którym bez wątpienia są, posiadał broń jądrową. O Rosji w czwartą rocznicę inwazji na Ukrainę nie powiedział nic, a wcześniej USA wstrzymały się w głosowaniu nad rezolucją ONZ wzywającą Moskwę do wycofania wojsk. To dzieli polityczne zaplecze prezydenta. To jest złe. Mam nadzieję, że ten prezydent zmieni to. A jak nie on, to jego następca. Ten prezydent robi wiele dobrych rzeczy, ale nie w tej sprawie. Prezydent zapowiedział, że nie będzie szukał poparcia w Kongresie dla nowych ceł. Sekretarz handlu powiedział nam, że uchylone przez Sąd Najwyższy cła wrócą. A spiker Izby Reprezentantów nie walczy o podmiotowość Kongresu w tej sprawie. Prezydent powiedział, że to będzie załatwione przez rząd, a Kongres nie ma tu wiele do zrobienia w tym momencie. Zobaczymy. Po przemówieniu najbardziej chwalili go członkowie jego rządu. Jak sekretarz transportu. Zdrowia. Sekretarz budownictwa. Energii. I odpowiedzialna za deportacje imigrantów sekretarz bezpieczeństwa narodowego. Lider Demokratów w Senacie nazwał przemówienie stanem urojenia. Kongresman z Teksasu drugi rok z rzędu został wyprowadzony z sali. Krytykował internetowy wpis prezydenta, który przedstawiał Obamów jako małpy. To jest to, co chcę, żeby wiedział: że ludzie czarnoskórzy, kolorowi nie są małpami. Trump chwali NATO za wzrost wydatków na obronę, a wychodząc z sali, uścisnął dłoń szefa polskiej ambasady. Prezydent Częstochowy, Krzysztof Matyjaszczyk, został zatrzymany przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Sprawa dotyczy podejrzenia o korupcję i ma związek ze śledztwem, w którym zarzuty usłyszało już kilkanaście osób, w tym lokalni samorządowcy. Do zatrzymania doszło przed godziną 9.00 w Częstochowie, w miejscu czy w pobliżu miejsca zamieszkania pana prezydenta. Czynności wykonywane na polecenie prokuratury przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego w tej chwili trwają. Po zabezpieczeniu dokumentów prezydent Częstochowy zostanie przewieziony do oddziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Katowicach, gdzie prokurator zdecyduje, kiedy i jakie zarzuty otrzyma. Zadłużone szpitale zamykają oddziały i wstrzymają przyjęcia pacjentów. Sytuacja jest trudna, bo NFZ nie zapłacił dotąd za nadwykonania, a deficyt wciąż rośnie. Czy rozwiązaniem może być podatek zdrowotny zamiast składki? Taką propozycję wczoraj złożyła ministrom zdrowia i finansów Lewica. Nie padło zdecydowane "nie". Szpital powiatowy w Lublińcu: dług - 80 mln złotych. Za tydzień przestaną pracować oddziały: ginekologii, intensywnej terapii i blok operacyjny. Czy zapłacić lekarzom, czy zapłacić osobom będącym na umowę o pracę, czy umowę zlecenie, czy zapłacić za paliwo do karetek? W całej Polsce zadłużenie szpitali przekracza 10 mld złotych. Stąd projekt Lewicy, żeby zastąpić składkę zdrowotną 12-procentowym podatkiem zdrowotnym. Kwota wolna od podatku - 30 tys. złotych. Wcale to obciążenie nie będzie większe dla Polaków, 90% społeczeństwa albo skorzysta, albo będzie to dla nich neutralne. Środki na leczenie mają pochodzić także z podatku "tłuszczowego" i akcyzy na alkohol. Projekt zakłada wzrost nakładów na leczenie z 6 do 9% PKB, czyli poziomu innych europejskich krajów. Każde zwiększenie finansowania i propozycja dojścia do 9% PKB są dla każdego ministra zdrowia dobrym rozwiązaniem. Tyle że to rozwiązanie mało realne. Nie wiadomo, czy w takiej konstelacji, w jakiej funkcjonuje Ministerstwo Zdrowia, czy ta propozycja uzyska polityczne zielone światło i czy na to się zgodzi prezydent Karol Nawrocki. Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych jest przeciwny nowemu podatkowi. Jest za utrzymaniem stabilnej składki zdrowotnej, ale płaconej po równo. W tej chwili pracownicy płacą 9%, inne grupy 4%, niektórzy w ogóle nie płacą. Być może trzeba obniżyć to do 8%, ale żeby wszyscy płacili solidarnie. Według ekspertów gdyby tylko składka KRUS była taka sama jak ZUS, do NFZ trafiłoby o 7 miliardów złotych więcej. Ale zdaniem Anny Gołębickiej zamiast pytać, o ile więcej będzie w systemie pieniędzy, ważniejsze jest, co za nie dostaniemy. Dziś wiele świadczeń jest niepotrzebnie dublowanych. My jesteśmy w ważnym momencie, w którym powinniśmy się dogadać, jaki powinniśmy mieć system ochrony zdrowia, co ten system ma oferować obywatelom i ile obywatele są za to skłonni zapłacić. Wkrótce Fundusz rozpocznie wypłaty za nadwykonania nielimitowane, jest więc szansa na częściową redukcję zadłużenia. Jak będziemy wiedzieć, jaka jest skala tych nadwykonań, to będziemy rozliczać te świadczenia. Tymczasem luka finansowa NFZ rośnie, bo rosną ceny, a nasza składka zdrowotna - jedna z najniższych w Europie - nie pokrywa kosztów świadczeń. Prawie 200 gmin w Polsce wprowadziło nocną prohibicję, i to działa. Zdecydowanie mniej jest nocnych awantur po alkoholowych libacjach, a co za tym idzie, policyjnych interwencji, noce w miastach są spokojniejsze. To najważniejsze pozytywne skutki raportowane przez samorządy. Polacy chcą takich zmian w całym kraju i parlament pracuje nad takimi przepisami. Jak może zadziałać efekt takiej skali? Od niedzieli Kielce dołączą do rosnącej listy miast, w których obowiązuje nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Ta prohibicja tu się naprawdę przyda. Będzie ciszej. W Oleśnicy nadal trwa dyskusja nad takim rozwiązaniem. Prohibicja? Obroty na pewno będą znowu w dół leciały, a ciężko już w takim detalicznym, małym handlu jest. Potrzebujemy dodatkowych opinii, dlatego bardzo liczymy, że ustawodawca ujednolici te przepisy w skali makro. Zaostrzenia przepisów chcą też posłowie. Na stole są dwa projekty. Polska 2050 proponuje zakaz reklamy napojów alkoholowych, ale decyzję o nocnej prohibicji chce pozostawić samorządom. Samorząd sam może wybrać, w jakich godzinach obowiązywałaby ta prohibicja, pomiędzy godzinami 22.00 a 6.00 rano. Lewica chce jednolitego zakazu sprzedaży alkoholu w całym kraju, poza zakazem reklamy - wycofania napojów procentowych ze stacji benzynowych. Stacje są przeznaczone, aby kupić benzynę. Obecność alkoholu jest to ogromna pokusa dla tych osób, które są uzależnione. Z sondażu Ipsos dla "19:30" i TVP Info wynika, że ponad 60% badanych popiera całkowity zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych. A ponad 30% jest zdecydowanie i raczej przeciw zakazowi. Takim argumentem, który do ludzi może trafić, jest argument ekonomiczny. Te miasta, które zdecydowały się na prohibicję nocną. mają niższe koszty, mniej hospitalizacji, mniej interwencji policji. Statystyczny Polak wypija rocznie około 11 litrów czystego alkoholu. A to ma swoje konsekwencje. Problemy są nieustające. Rocznie w Polsce leczy się około 300 tys. osób z uzależnieniami, a nadmiernie pije 2,5 do 3 milionów osób. Monika Adamczyk od sześciu lat jest trzeźwa. Miałam wtedy 29 lat i wiedziałam, że jeśli nie przestanę, to źle się to skończy. Nałóg zabrał jej 7 lat życia. Przyznaje, że dostępność do alkoholu w Polsce jest porażająca, a każde ograniczenie dostępności może uchronić innych przed tym, z czym sama musiała się mierzyć. Chcemy zapobiec. Od tego się zaczyna, kiedy człowiek idzie w nocy po alkohol, bo jest podpity i chce więcej. Do tej pory nocny zakaz sprzedaży alkoholu wprowadziło 180 gmin w kraju. Około 10% wszystkich zwierząt domowych w Polsce to, wbrew nazwie, zwierzęta bezdomne. Jest ich niewiele mniej niż milion, ale to i tak ostrożne szacunki, i to nie jest psia wola, tylko ludzka wina. Beztroska właścicieli, niekontrolowana prokreacja i migracja to najważniejsze przyczyny problemu i to się ma zmienić. Jest projekt ustawy o obowiązku czipowania wszystkich psów i kotów. Co ma zmienić? To piękny dzień dla Saby. Dziś odebrali ją nowi opiekunowie. Podobnie jak pozostali podopieczni schroniska w Lublinie, jest zaczipowana. To mi daje duży komfort dla właściciela, że w razie, gdyby coś się stało, ja mogę tego pieska odnaleźć. Taki obowiązek będzie dotyczył wszystkich psów, bez wyjątku. Właściciele kotów będą mogli oznakować swoje zwierzęta dobrowolnie, ale te trafiające do schronisk lub sprzedawane z hodowli będą musiały być zaczipowane. To jest ten krok, który w sposób zasadniczy pozwala walczyć z bezdomnością zwierząt. Według danych NIK w ciągu dekady liczba bezdomnych zwierząt wzrosła trzykrotnie. Zwiększają też koszta gmin i opieki nad zwierzętami ponoszonymi przez gminy, a jak są zaczipowane, szybko mogą wrócić do właściciela, dzięki czemu gmina nie będzie ponosiła dodatkowych kosztów. Te sięgają nawet kilkuset milionów złotych rocznie. Dzięki czipom łatwiej będzie też karać sprawców przemocy wobec zwierząt. Nie mówiąc o walce z patoschroniskami. Podwójnie się zastanowią, szczególnie nieodpowiedzialni ludzie, czy faktycznie chcą takie zwierzę zaadoptować i nie być już takim anonimowym. Sama procedura jest prosta i bezpieczna. Wszczepiany pod skórę implant zawiera unikalny numer identyfikacyjny, który można później odczytać specjalnym czytnikiem. Zarówno sam numer czipa, jak i dane właściciela czworonoga, trafiają do ogólnopolskiej bazy. Czip podaje się po lewej stronie szyi. Jest to procedura trwająca chwilę. Przypominamy, żeby również po zaczipowaniu zwierzęcia ten czip zarejestrować. W wielu krajach Europy obowiązek czipowania funkcjonuje od lat. Dzięki temu w Belgii liczba bezdomnych zwierząt gwałtownie spadła. Na efekty w Polsce będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Nowe regulacje mają wejść w życie w tym roku. Ale na pełne wdrożenie systemu administracja będzie miała do trzech lat. Obrońcy praw zwierząt zwracają również uwagę, że w walce z bezdomnością zwierząt kluczowa jest też sterylizacja. Ma kosztować kilkanaście milionów złotych, powstanie w Karpaczu i ma otworzyć nowe perspektywy przed polskim saneczkarstwem. Budowę nowoczesnego toru zapowiada Ministerstwo Sportu, plan ma dłuższą historię niż ostatnie występy naszych w Mediolanie, ale olimpijskie echa trochę tam słychać. Czy będzie jak ze skokami? Bo gdy są skocznie, to są sukcesy. Sukcesu na igrzyskach nie było. Była sportowa złość i gorzkie słowa. My jeździmy na Seicento, oni jeżdżą na Porsche i to jest ta różnica. Jakby był tor, to można by było testować płozy, sprzęt - cokolwiek. Mowa nie tylko o bobslejach. Jeżeli chodzi o zimowe dyscypliny, to mówimy o bobslejach, saneczkarstwie i skeletonie - to są trzy dyscypliny, które są uprawiane na tym samym obiekcie. Taki obiekt w Polsce był - oto co z niego pozostało. Tor w Karpaczu przez lata popadał w ruinę. Nie było pieniędzy na remont i utrzymanie. W klubie Śnieżka startowało wielu, wielu olimpijczyków, którzy mieszkają do dzisiaj w Karpaczu, i łezka się w oku kręci, że to wszystko już było. A tak jest teraz. Trening saneczkarzy w Polsce to głównie jazda po parkiecie w hali sportowej. Jedyne gdzie, to wyjeżdżamy za granicę. Najczęściej to są Niemcy, Austria. Minister sportu zapowiada zmiany. Resort dofinansuje budowę toru saneczkowego w Karpaczu. Nie będzie to lodowa rynna za ponad sto milionów, a kompozytowa za kilkanaście. Do treningów ma jednak wystarczyć. Nie chcemy w przyszłości więcej słyszeć o tym, że mamy fantastyczne zawodniczki i zawodników, tylko nie mają możliwości uprawiania czy też trenowania na najwyższym poziomie. Nawet jeśli mowa o dyscyplinie, której nie ogląda cały świat. To jest sport niszowy, ale mamy duże tradycje w tym sporcie, bo to jest drugi najbardziej medalodajny sport na Mistrzostwach Świata poza skokami narciarskimi. Być może skoki narciarskie w Polsce też byłyby niszą, gdyby nie inwestycje w obiekty w Zakopanem czy Wiśle. To tam umiejętności szlifowali: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch czy Adam Małysz. Ich sukcesy pociągnęły za sobą zainteresowanie kibiców. Dajmy im szansę, chociaż tym torem kompozytowym, plastikowym, na to, żeby spróbować rozwinąć tę dyscyplinę, bo tutaj konkurencja nie jest tak duża jak w innych sportach. To jest trochę jak w skokach narciarskich: dobrych krajów jest kilka, można do tej czołówki spokojnie zacząć dobijać. Nie będziemy musieli wyjeżdżać za granicę, wydawać niepotrzebnie pieniążków, tylko będziemy tutaj szkolić, selekcjonować, rywalizować. Będzie też łatwiej złapać saneczkowego bakcyla tym, którzy nie mieli okazji tej dyscypliny poznać. To będzie frajda dla dzieci, nawet jeżeli będą chcieli spróbować, te trzy lata chociażby, to i tak jest już coś, to jest bardzo dużo. Nowy tor ma być gotowy w przyszłym roku. Gościem Aleksandry Pawlickiej w "Pytaniu dnia" będzie minister sprawiedliwości, prokurator generalny, Waldemar Żurek.