Pakiet obniżek - premier zapowiada niższy VAT i akcyzę na paliwa. Dzieci w sieci - polska pierwsza dama o bezpieczeństwie w internecie. Szansa na sukces - polscy piłkarze na drodze do mundialu. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. CPN, czyli "ceny paliw niżej". Donald Tusk ogłasza wprowadzenie pakietu, który jest odpowiedzią na kryzys na rynku paliw i wzrost cen w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Ceny mają spaść, bo obniżone będą stawki VAT, a także akcyza na benzynę i olej napędowy. Część działań ma mieć charakter ustawowy, a zmiana ma być zauważalna już wkrótce na stacjach benzynowych. Ceny diesla dobijające do 9 zł na litrze, benzyna powyżej 7 zł. Paliwowa drożyzna uderza Polaków po kieszeniach. No teraz 9 zł to masakra. Pół baku za 300 zł wychodzi, a kiedyś był cały. 2 zł więcej na litrze to boli. Coś rząd powinien zrobić, bo to jest za duża podwyżka. Premier ogłosił plan obniżek cen paliw. Przyjęty wieczorem przez rząd na specjalnie zwołanym posiedzeniu. Nazywam go pakietem CPN: ceny paliwa niżej. Skrót jest znany szczególnie mojemu pokoleniu, ale do dzisiaj wszystkim się kojarzy ze stacjami benzynowymi, więc ten pakiet CPN, ceny paliwa niżej, ma być skuteczny właśnie tam, na stacji benzynowej. Plan, zgodnie z wcześniejszymi informacjami "19.30", zawiera obniżkę VAT i akcyzy na paliwa. VAT spadnie z 23 do 8%. Akcyza o 29 gr na benzynie i 28 gr na oleju napędowym. Dodatkowo rząd wprowadzi na czas trwania wojny na Bliskim Wschodzie maksymalne ceny na stacjach oraz podatek od nadmiarowych zysków dla koncernów paliwowych. Gdyby ta ustawa była dzisiaj, to dzisiaj cena byłaby gdzieś 1,20 zł niżej niż na pylonach. Podobne spadki prognozują eksperci. Ten VAT obniżony z 23% do 8% powinien przełożyć się na spadek cen o około 1,30-1,40 zł dla oleju napędowego i 1,15-1,2 zł dla benzyny. Ta obniżka akcyzy też może być ważnym krokiem z perspektywy biznesu. Jak bardzo w niespełna miesiąc po ataku USA i Izraela na Iran zdrożały benzyna i diesel, widać na tych wykresach, to hurtowe ceny paliw Orlenu w przeliczeniu na tysiąc litrów. Od początku konfliktu olej zdrożał o 45%, benzyna o 25%. Teraz cena maksymalna za litr paliwa na stacjach ma być ustalana każdego dnia przez ministra energii. Na podstawie średniej ceny hurtowej oraz minimalnych kosztów operacyjnych. To są działania najmocniejsze na tle innych państw UE. Rządowy projekt ma tryb pilny i ekspresowe tempo. Sejm zajmie się nim jeszcze dziś. Dla nas najważniejsze jest to, żeby opanować, jeżeli byłby nagły wzrost cen paliwa, wszystkimi instrumentami, które są w rękach rządu i koalicji. Jutro głosowanie projektu w Sejmie i Senacie. I tego samego dnia ma trafić na biurko prezydenta. Rząd chce, żeby paliwa staniały jeszcze przed Wielkanocą. Żeby w tym tygodniu, przed Wielkim Piątkiem, wtedy, kiedy Polacy ruszą na świąteczne wyprawy, żeby te narzędzia były już w naszej dyspozycji. O ile Karol Nawrocki ustawę podpisze. Prezydencki minister pisze o spóźnionym działaniu, ale dodaje, że Pałac pilnie oczekuje ustawy. PiS z kolei przywołuje swój projekt o obniżce VAT-u i akcyzy na paliwa. Premier Tusk kończy przepisywanie naszej ustawy, którą złożyliśmy 9 marca. Dziś chciałbym, żeby PiS jasno powiedział Polkom i Polakom, że za podatek od wojny, który wszyscy płacimy na stacjach, jest odpowiedzialny Donald Trump. Kryzys paliwowy nie minie, dopóki trwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Jeżeli nie będziemy mieć sygnału, że wojna się zakończyła i dostawy paliw, ropy, gazu z tego kierunku zaczynają być wznawiane i płyną w sposób niezakłócony. Kolejny dzień trwa irańska blokada Cieśniny Ormuz, którą przepływa 20% morskiego transportu ropy na świecie. A co w takim razie dzieje się w regionie, który jest przyczyną paliwowych kłopotów? Zakulisowe rozmowy, a równocześnie zmasowany atak Izraela na Iran. "Trump jest gotów rozpętać piekło" - takie przesłanie płynie z Białego Domu, jeśli punkty porozumienia nie zostaną przyjęte. Ale powodów do optymizmu nie widać, bo warunki rozejmu są odrzucane przez Iran. Jednocześnie Cieśnina Ormuz została otwarta dla przyjaciół. Na tej liście Chiny i Rosja. Zmontowane w Pentagonie dwuminutowe klipy pokazują największe - i tylko udane - ataki USA na cele w Iranie. Nigdy uderzenia odwetowe. Według stacji NBC News każdego dnia taki obraz wojny widzi Donald Trump i z takich nagrań czerpie o niej wiedzę. A potem mówi to. Nikt nigdy nie widział czegoś podobnego do tego, co robimy na Bliskim Wschodzie z Iranem. Nawiasem mówiąc, prowadzą negocjacje i desperacko chcą zawrzeć porozumienie, ale boją się do tego przyznać. Teheran twierdzi, że niczego nie negocjuje i zamierza dalej walczyć. Na dowód dziś odpalił kolejne rakiety. To skutki uderzeń na Tel Awiw. Pociskami i dronami wciąż ostrzeliwuje też kraje Zatoki Perskiej. Czy USA nie domagały się bezwarunkowej kapitulacji? Dlaczego więc teraz mówią o negocjacjach? Wyjaśnię: ponieważ nie toczą się żadne negocjacje. Choć Pakistan potwierdził, że pośredniczy w rozmowach między Iranem i USA. A Waszyngton, że stworzył 15-punktowy plan. Teraz mają szansę porzucić swoje nuklearne ambicje i obrać nową drogę. A jeśli nie, to czeka ich najgorszy koszmar. Będziemy ich dalej bez przeszkód rozwalać. O piekle, tyle że dla amerykańskich wojsk, mówi też Teheran. Stąd takie nagrania: z trumnami i irańskim wojskiem szykującym się do odparcia lądowej inwazji. Tę wciąż ma rozważać Trump, który wysłał na Bliski Wschód elitarne jednostki. A to ich potencjalny cel, Wyspa Chark, kluczowa dla handlu irańską ropą. Teheran obecnie ma ją minować i umacniać. Podobnie jak kontrolę nad Cieśniną Ormuz. Mimo że Izrael zabił dowódcę marynarki Korpusu Strażników Rewolucji, który odpowiadał za jej blokadę. Kontynuujemy uderzenia z pełną siłą w cele irańskiego reżimu terrorystycznego. Nie czekając na USA, Netanjahu kazał rozpocząć 48-godzinną kampanię nieustannych bombardowań skoncentrowanych na przemyśle zbrojeniowym Iranu. Ale to izraelski arsenał ma być już na wyczerpaniu. Przejęliśmy już ponad 200 statków i samolotów, które przywiozły sprzęt wojskowy, broń i amunicję. Niebezpiecznie kurczą się też zapasy amerykańskich pocisków. USA od początku wojny uderzyły już w ponad 10 tys. irańskich celów. To jest "19.30", a wśród dzisiejszych wiadomości... Wadliwe egzaminy na prawo jazdy. Na etapie tworzenia pytań i odpowiedzi zostały popełnione błędy. Pytania były w bazie niepoprawione. Poszkodowanych co najmniej 20 osób. Nie wiem, czy to moje niezdanie było dlatego, że był błąd. Ta sytuacja nie powinna się zdarzyć. Donald Trump ostro krytykuje państwa NATO za postawę wobec wojny na Bliskim Wschodzie. Mówi wprost: "Stany Zjednoczone nigdy tego nie zapomną". Jednak w sytuacji, gdy jest tak źle, sytuacja w NATO wygląda całkiem dobrze. Wynika to z najnowszego raportu NATO. Po raz pierwszy kraje członkowskie osiągnęły pułap 2% wydatków na zbrojenia. A Polska jest w sojuszu zdecydowanym liderem. Takie najnowocześniejsze na świecie myśliwce F-35 na przełomie maja i czerwca dołączą do floty polskich sił powietrznych. Baza lotnictwa w Łasku jest gotowa na ich przyjęcie. Jednym z takich obszarów są głębocy specjaliści, którzy tym systemem uzbrojenia będą operować, czyli tutaj mamy kadrę lotniczą, czyli tak zwanych pilotów i techników, który ten sprzęt obsługują. Za 32 myśliwce F-35 Polska zapłaci ponad 4,5 mld dolarów. A to tylko część rosnących wydatków na obronność. Z najnowszego raportu NATO wynika, że w zeszłym roku Polska znowu była liderem. Przeznaczyła na zbrojenia niemal 4,5% PKB. Pierwszy raz wszystkie kraje członkowskie osiągnęły wymagany pułap 2%. Zobaczyliśmy wzrost wydatków na obronność w Europie i Kanadzie o 20% procent względem 2024 roku. Ja się mogę tylko cieszyć, że kolejne państwa zaczynają te normy spełniać, bo obronność to nie jest nic surrealistycznego. Co od przeszło 4 lat pokazują wydarzenia tuż za naszą wschodnią granicą. My swoje zadanie wykonujemy, ale dlatego, że to jest w polskim interesie, i będziemy dalej tak robić. Mimo prezydenckiego weta do ustawy o pożyczkowym programie SAFE. Rząd po Wielkanocy ma podpisać umowę w sprawie wypłaty pieniędzy. Na miłość Boga, nie rozumiem, jak można być zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i blokować coś takiego. To "coś" to około 180 mld zł - niemal równowartość zaplanowanych na ten rok wydatków na obronność, blisko 5% PKB. Dla NATO to cel na 2035 rok. Zrobiliśmy wyraźny postęp w inwestowaniu w obronność i NATO jest dziś mocniejsze niż kiedykolwiek. Tę moc podważa jednak Donald Trump. Kolejny raz wyraża oburzenie na sojuszników, którzy nie angażują się w konflikt na Bliskim Wschodzie. Już 25 lat temu mówiłem, że NATO to papierowy tygrys. Jesteśmy bardzo rozczarowani NATO, bo nie zrobili absolutnie nic. Szef NATO odpowiada, że Trump rozpoczął wojnę bez konsultacji z sojuszem, stąd taka reakcja. Zrozumiała - ocenia generał Roman Polko. Niestety prezydent Trump zlekceważył NATO przed przystąpieniem do wojny z Iranem. A przez wewnętrzny spór sojusz może słabnąć, mimo rosnących nakładów na obronność. Bezpieczeństwo dzieci w świecie cyfrowym, które powinno być "fundamentem, nie dodatkiem", ochrona dzieci i technologie niosące zagrożenia. Na spotkaniu w Białym Domu takie słuszne spostrzeżenia przekazała Marta Nawrocka. Jej wystąpienie wywołuje zdziwienie, bo to Karol Nawrocki zawetował unijny akt o usługach cyfrowych, a argumenty pierwszej damy stoją w sprzeczności ze stanowiskiem głowy państwa. O pięknych słowach - Mateusz Dolatowski. Za każdym z tych imion kryją się rodzinne dramaty, które dopiero razem układają się w obraz skali. Jestem tu, aby reprezentować moją córkę, Selenę, która popełniła samobójstwo w 2021 roku, mając 11 lat. Tammy Rodriguez, jak dziesiątki innych rodziców, przyszła przed sąd w Los Angeles, by wesprzeć Kaley. 20-latka wygrała proces przeciwko Mecie i YouTube'owi. Firmy zapłacą jej łącznie 3 miliony dolarów odszkodowania. Jestem pewien, że takich spraw będzie teraz mnóstwo. To dopiero początek. To pierwszy proces tego typu w historii amerykańskiego orzecznictwa. Prawnik Kaley zaznacza, że dziewczyna korzystała z YouTube'a i Instagrama już jako dziecko, a jej uzależnienie od platform było efektem celowej polityki koncernów. Zdrowie psychiczne młodzieży jest niezwykle złożone i nie można go powiązać z jedną aplikacją. Sprawa Kaley to pierwsze tego typu rozstrzygnięcie. Wyrok może otworzyć drogę do setek podobnych spraw, dużych odszkodowań i zmian w działaniu platform cyfrowych. O bezpieczeństwie cyfrowym tego samego dnia debatowano na drugim końcu USA. Na szczycie zorganizowanym przez Melanię Trump... Marta Nawroszka. ...pojawiła się pierwsza dama z Polski. Dzieci spędzają w internecie coraz więcej czasu. Często jeszcze nie mają narzędzi, żeby właściwie rozpoznawać zagrożenia. Mówimy o cyberprzemocy, uzależnieniach, niebezpiecznych kontaktach. Z tym wszystkim trudno się nie zgodzić - słyszymy od rządzących. Chodzi o rozsądek w sieci. Tyle że między słowami pierwszej damy a czynami głowy państwa pojawia się wyraźny dysonans. Marta Nawrocka mówiła o bezpieczeństwie w internecie, ale kłóci się to z postawą jej męża, pana prezydenta, który ustawę, która miała to gwarantować - zawetował. Chodzi o ustawę o usługach cyfrowych... Nie mogę podpisać ustawy. ...której prezydent ponad dwa miesiące temu powiedział "nie" i tak wtedy to argumentował. Żeby przykryć te cenzorskie zapędy, użyto dobra dzieci. Dziś te argumenty powtarzają politycy PiS-u. Nie można było się zgodzić na taką regulację, która pod pretekstem tego typu ochrony i tak dalej też ogranicza prawa do krytyki. Czy pedofilia to jest wolność słowa? Nie, to jest zaprzeczenie wolności. Czy nakłanianie do handlu ludźmi, przemoc seksualna, fizyczna to jest wolność słowa? Nie, to jest zaprzeczenie wolności. A to właśnie ustawa o usługach cyfrowych miała chronić użytkowników w starciu z internetowymi gigantami, sprawiając, że sieć stałaby się bezpieczniejsza. Mielibyśmy mniej szkodliwych treści, mniej dzieci, które byłyby narażone na te treści, mniej rosyjskiej dezinformacji i bezpieczniejszy internet. Tego wszystkiego nie ma, bo jest weto prezydenta. Karola Nawrockiego przed wetem próbowało powstrzymać ponad stu ekspertów. To oni skierowali do pierwszej damy list, by ta pomogła przekonać prezydenta do podpisania ustawy. I co? Nie miała tej siły, żeby go powstrzymać, bo Karola Nawrockiego może powstrzymać póki co Jarosław Kaczyński. A to wszystko sprawia, że choć te słowa brzmią szlachetnie, to pozostają pustymi deklaracjami. Parlament Europejski zagłosował. Grzegorz Braun, który zniszczył flagę Ukrainy i Unii Europejskiej, negował Holokaust oraz atakował środowiska osób LGBT, został pozbawiony immunitetu. W tej sprawie zdecydowana większość europosłów była zgodna. Grzegorz Braun traci immunitet kolejny raz. Teraz sprawy mogą nabrać tempa także w Polsce. Za pozbawieniem ochrony prawnej Grzegorza Brauna w Parlamencie Europejskim była dziś zdecydowana większość, choć eurodeputowani PiS nie poparli jednego z wniosków, który ma umożliwić wszczęcie postępowania w sprawie dewastacji flag. Uznaliśmy, że głosujemy przeciwko uchyleniu immunitetu w tej sprawie, dlatego że uważamy, że ona ma charakter ocenny i ma wymiar polityczny, dlatego uważamy, że w tej sprawie polityk opozycji nie może liczyć na uczciwy proces. Politycy PiS-u po prostu go chronią, bo uważają, że to jest przyszły koalicjant, a jeśli tak będzie, że Kaczyński z Braunem będą współdziałali, to nas wyprowadzą z Unii Europejskiej. Uchylenie immunitetu nie przesądza o winie polityka, ale pozwala na postawienie mu zarzutów. I dziś wielu zagranicznych eurodeputowanych nie kryło nadziei na to, że Grzegorz Braun zostanie w Polsce ukarany za skandaliczne wypowiedzi i zachowania, których dopuszcza się także w Brukseli. Za antysemickie wystąpienia w europarlamencie w ubiegłym roku nałożono już na niego wynoszącą kilkadziesiąt tysięcy euro karę. Eurodeputowani domagają się też kolejnych sankcji za antyżydowskie wystąpienie, które Braun wygłosił w ubiegłym tygodniu. Oblać egzamin na prawo jazdy nie z własnej winy? Tak było, bo wśród kilku tysięcy pytań, które można było wylosować, znaleziono błędy. Wiadomo o ośmiu, a poszkodowanych jest przynajmniej 20 osób. Ministerstwo zapowiada pilne zmiany. To ważne, bo tak to jest, jak rząd zmieni prawo, a minister pytań nie zmieni. Praktyka. Tutaj liczy się każdy błąd. Ale i z teorią bywają problemy. Bardzo bym chciała dojść do końca tego wszystkiego i zdać wszystko, i po prostu jeździć. Zwłaszcza jeśli to czwarte podejście do egzaminu. Nie wiem, czy to moje niezdanie jest przez to, że był błąd... Błąd, a właściwie błędy znaleziono w ośmiu na ponad 3500 pytań losowanych na egzaminach teoretycznych. Zaczęły docierać sygnały od osób egzaminowanych, że coś z tymi pytaniami jest nie tak. Trafiły do nas złe pytania, znaczy pytania dobre, tylko odpowiedzi na te pytania były złe. Pytania dobre, ale odpowiedzi, z których należało wybrać te prawidłowe, były złe. Bo nie uwzględniały ostatnich nowelizacji przepisów o ruchu drogowym. Te, które dotyczyły prawa jazdy poza obszarem zabudowanym, na drogach jednojezdniowych, dwukierunkowych, na których przekroczona będzie prędkość powyżej 50 km od dozwolonej. Skutek? Nawet jeśli kandydat udzielił dobrej odpowiedzi, to egzaminu i tak nie zdał. I odwrotnie. Największym problemem są osoby, które uzyskały wynik pozytywny, bo mamy przypadki, że na podstawie takiego egzaminu ludzie zostali dopuszczeni do egzaminu praktycznego i ten egzamin zdali, poruszają się na naszych drogach. Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że sytuację analizuje. Osoby te zostaną indywidualnie powiadomione o dalszym sposobie postępowania. Resort informuje o 21 osobach. Ośrodki Ruchu Drogowego - o znacznie większej liczbie. Pewne jest jedno. Ta sytuacja nie powinna się zdarzyć, szczególnie, że to jest egzamin państwowy. I dlatego jest zapowiedź zmian systemowych, które mają zapobiec takim sytuacjom w przyszłości. Zleciłem oprócz szczegółowego wyjaśnienia tej kwestii, tak aby sytuacja osób, które przystępują do egzaminu, była jasna, czytelna i stabilna, także prace nad zmianami legislacyjnymi, prawnymi. Pytania zostały już wycofane z systemu. W czasie gdy w Ukrainie trwają prace ekshumacyjne, u nas w Chełmie powstanie oczekiwane Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Jak mówi wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, to "element naszej polityki pamięci". Miejsce ma nie tylko dokumentować tragiczne losy Polaków na Kresach, ale także stać się centrum edukacyjnym i badawczym. Traumatyczne przeżycia sprzed 80 lat wciąż są w pamięci Marii Dancewicz, która ocalała z rzezi dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów. Krzyki: "Ratunku!". W każdym domu koło nas to nie było domu, żeby nie było zabitego. Wieś Puźniki, z której pochodzi pani Maria, jest jedną z kilku tysięcy polskich wsi zaatakowanych lub zniszczonych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej. Ogrom tej tragedii ma opisywać Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie na Lubelszczyźnie. Dziś podpisano list intencyjny w tej sprawie. To jest niezwykle ważny moment dla wszystkich, dla których polityka pamięci, polityka historyczna, pamięć historyczna stanowią credo, dla których to jest po prostu sprawa święta. To wizualizacja projektu placówki, która będzie oddziałem Muzeum Wojska Polskiego. Inwestycja ma zostać ukończona w przyszłym roku. To nasz obowiązek względem tych, którzy sami o to upomnieć się nie mogą. Którzy dzisiaj leżą nawet nie w bezimiennych grobach, a dołach. Oczyszczenie i opracowanie tej rany to jest ekshumacja, która się teraz odbywa, i tutaj nasz rząd poczynił największe starania, za co wszystkim jestem ogromnie wdzięczny. Po Puźnikach w obwodzie tarnopolskim i lwowskiej dzielnicy Mościska teraz polscy naukowcy pracują we wsi Ugły na Wołyniu. Przebadano kilkaset metrów kwadratowych. Sprawdzono miejsca, które ustalono na postawie świadectw ocalałych. Odnaleziono ludzkie szczątki, które pochowane były na dawnym cmentarzu, i jedno ciało, które mogłoby pasować do wydarzeń z nocy 1943 roku. Ale po masowej mogile Polaków na razie ani śladu. Prace mają być kontynuowane. W najbliższych miesiącach planowane są prace ekshumacyjne w kolejnych miejscowościach, zarówno po ukraińskiej, jak i polskiej stronie. Najlepsze kasztany są na placu Pigalle, ale najlepsze ślimaki są z Polski. Tak mówią ci, którzy wiedzą, co jedzą. Targi żywności w Barcelonie, na których Polska jest gościem honorowym, potwierdzają, że polska kuchnia przyciąga i smakuje wybornie. Bo oprócz wspomnianych ślimaków hitem jest także dziczyzna, drób, wołowina i co oczywiste - pierogi. A o atrakcjach polskiego pawilonu - Klaudia Kocimska. Atrakcji dla zwiedzających polski pawilon nie brakuje. W tym roku na targach żywności w Barcelonie Polska to gość honorowy. Gotowanie na żywo. Jesteśmy dumni, że Polski drób, polska wołowina lądują na stołach w Europie. Spotkania z polskimi sportowcami, którzy zdradzają swoje kulinarne upodobania. Zdecydowanie pierogi z twarożkiem. To jest taki smak dzieciństwa dla mnie. I degustacje, które przyciągają tłumy. Tym razem hitem okazała się polska dziczyzna. Mięso z jelenia? Jest wspaniałe! Uwielbiam to. Moim faworytem jest jeleń. - Smakuje ci polskie jedzenie? - Bardzo dobre. A Polska ma się czym chwalić. Nasza żywność jest lubiana i kupowana za granicą. W momencie wejścia Polski do UE wartość polskiego eksportu wynosiła 5 miliardów, teraz jest dziesięć razy większa, ponad 58 mld. "Poland Tastes Good" - "Polska smakuje". To hasło, które jednoczy wystawców spod flagi biało-czerwonej. Co do smaku to nie ma wątpliwości, ale producenci żywności mierzą się z coraz większą konkurencją z Ameryki Południowej i Azji". Dlatego każde wsparcie jest ważne. Promujemy nie tylko Polskę, ale polskich producentów i przedsiębiorców w branży rolno-spożywczej. Nie pomijajmy żywności halal, żywności koszernej, my w tym jesteśmy, po 30 latach wolnej Polski, mistrzami świata. Będziemy wspierać, promować nieoczywiste rynki. I nieoczywiste produkty. W Barcelonie region świętokrzyski pochwalił się hodowlą ślimaków. Fajne. Przekażcie swoim znajomym, że najlepsze ślimaki są z Polski. Tego tematu w "19.30" nie może zabraknąć. No i jest, a to wszystko w oczekiwaniu na mecz, który rozpocznie się wkrótce. Biało-Czerwoni zagrają przeciwko Albanii. Będzie to mecz barażowy, a jego stawką jest nadchodzący mundial. Na stadionie PGE Narodowy jest nasz reporter Michał Niewodowski. O atmosferę nie pytam, bo zrobi ją 57 tysięcy kibiców, ale zapytam o skład, bo ten był zagadką do ostatniej chwili. To prawda. Do ostatniej chwili skład był zagadką. Największe pytanie było o to, kto zastąpi Skorupskiego w bramce. Najlepszym okazał się Kamil Grabara. Nie zobaczymy też Zalewskiego. To duże osłabienie, ale piłkarze mówią, że mamy mocną drużynę. Z kontuzją do końca walczył Cash. Dzisiaj wystąpi. Razem z nim Bednarek i Kiwior z tyłu. Liczyliśmy na to, że zobaczymy całą portugalską trójkę. Ale będziemy musieli poczekać na Oscara Pietuszewskiego. Oni marzą o tym, by być jak Robert Lewandowski albo Oskar Pietuszewski. Dziś wieczorem będą kibicować swoim idolom. Mecz Polska-Albania będę oglądał dzisiaj w domu na telewizorze. Będę oglądał dzisiaj w domu na kanapie pewnie z tatą i z mamą też. Polska jest domem dla Nesiego od 20 lat. On wie, że Albańczycy mają apetyt, by zgotować dziś niespodziankę. Bo marzą o awansie na ich pierwszy mundial. Tak, to jest nasze marzenie, wiadomo. Grała w Euro dwa lata temu, ale w mundialu jeszcze nie. W rodzinie pana Rafała, która specjalnie przyleciała na mecz, zdania, kto dziś wygra, są podzielone. To będzie bardzo trudny mecz. Mamy nadzieję, że wygramy, będzie bardzo ciężko, ale strzelimy jedną bramkę więcej niż Polacy. Pomimo że rodzinnie pójdą na ten sam mecz, to jednak usiądą w innych sektorach. Ja idę ze swoim tatą, będziemy siedzieć na polskim sektorze. A tutaj wujek, brat teścia wraz ze swoim synem i też z jego rodziną będą siedzieć na sektorze albańskim. Na trybunach zasiądzie dziś komplet 57 tys. kibiców. Ich doping poniesie naszych Orłów, bo wiara w zwycięstwo jest duża. Wygramy na luzie 2:1. 2:0, pierwsza bramka - Pietuszewski, druga - Lewandowski. To będzie nasz 16. mecz z Albanią. Do tej pory wygrywaliśmy 10 razy. Trzy razy remisowaliśmy, dwa razy górą byli Albańczycy. Ale tu nie ma co kalkulować, ten mecz trzeba wygrać. Mamy na tyle jakości w drużynie, na tyle dobrych zawodników, że jesteśmy jak najbardziej w stanie dominować. Polacy w ostatnich latach udowodnili, że potrafią dominować w barażach. W ten sposób awansowaliśmy na mundial w Katarze i na Euro w Niemczech. Doświadczenie jest w nich. Na pewno nie będą myśleli, że już grali takie spotkanie. Będą myśleli nad tym, co myśmy sobie zaplanowali. A ten wieczór warto zaplanować z Telewizją Polską. Początek meczu o 20.45 w TVP1. Zanim sportowe emocje, to zachęcam do pozostania z nami, bo gościem Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu dnia" będzie profesor Mirosław Wyrzykowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Do zobaczenia.