Nominacja prezydenta. Karol Nawrocki w ogniu krytyki po nominacji I prezesa Sądu Najwyższego. Bitwa o Kraków. Długa lista nazwisk kandydatów, którzy chcą walczyć o fotel prezydenta miasta. Wybór serca. Poruszające historie matek, które udowadniają, że miłość nie potrzebuje więzów krwi. Dzień dobry. Zapraszam na "19:30". Polityczny spór wokół wyboru przez prezydenta nowego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Wskazanie na Zbigniewa Kapińskiego w mocnych słowach skrytykowali m.in. Jarosław Kaczyński czy Sławomir Cenckiewicz, argumentując, że to sędzia, który współorzekał w sprawie Lecha Wałęsy, uznając, że nie współpracował z SB. Kapińskiego broni Pałac Prezydencki, a rządzący komentują, że taki wybór to jasny sygnał słabości prezesa PiS-u, którą wykorzystał prezydent. To dzisiejsza zmiana warty w Sądzie Najwyższym. - Szanowna pani pierwsza prezes. - Do północy. Prezydent wskazał jej następcę niemal w ostatniej chwili. Choć już 3 miesiące temu Sąd Najwyższy przesłał mu listę kandydatów. Karol Nawrocki wybrał Zbigniewa Kapińskiego, jedynego, do którego zastrzeżenia miał Jarosław Kaczyński. Z tego powodu. To zdjęcia sprzed 26 lat i wyrok w sprawie oświadczenia lustracyjnego Lecha Wałęsy. Jest zgodne z prawdą. W składzie orzekającym, który wtedy oczyścił z podejrzeń legendę Solidarności, był Zbigniew Kapiński. Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został pierwszym prezesem Sądu Najwyższego. Ale Karol Nawrocki, który jeszcze rok temu sam siebie nazywał decyzją prezesa... Wśród tych decyzji, szanowny panie prezesie, panie premierze, jestem też ja. Teraz woli prezesa PiS pod uwagę nie wziął. Związana z PiS telewizja niemal od razu zaatakowała prezydenta. To tylko jeden z przykładów. Sławomir Cenckiewicz, który do niedawna był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, pisze wprost. I nazywa decyzję prezydenta niegodną i bardzo złą dla Polski. Pałac trzyma się swojej wersji. W sierpniu roku 2000 nie były znane wszystkie dokumenty wytworzone przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Nowy prezes Sądu Najwyższego sięga po mocne słowa. Dzisiaj szkalowanie członków składu orzekającego jest zupełnie bezprawne i niemoralne. Komentarzy polityków PiS - jak na lekarstwo. Na X takie pojedyncze głosy wsparcia dla Karola Nawrockiego. Większość przekonuje, że nic się nie stało. Pan prezydent ma pełne prawo podejmować swoje decyzje. Ale po raz pierwszy nie jest ona zgodna z polityką PiS. To jest największy bunt prezydenta Karola Nawrockiego wobec prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ten bunt nastąpił dlatego, że prezydent jest tak silny czy prezes PiS jest tak słaby? To jest dobre pytanie. W mojej ocenie prezes PiS jest tak słaby. Osłabił go Mateusz Morawiecki buntem wewnętrznym i ignorowaniem takich ostrzeżeń. Dla ludzi, którzy będą się w to angażowali, miejsc na naszych listach nie będzie. To słowa z kwietnia. Stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego wciąż działa. To według koalicji dla Pałacu mogło być lekcją. Pozycja pana Kaczyńskiego słabnie, a ci, którzy się wybijają, starają się jak największą część tego tortu odebrać. A może to po prostu ustawka. Stwierdzili panowie, że raz na jakiś czas trzeba puścić takiego medialnego szczura, że to niby wojna między Pałacem Prezydenckim a Nowogrodzką, po to, żeby uspokoić nastroje i pokazać PR-owo, że pan prezydent taki niezależny. Na koniec warto przypomnieć, że chodzi o najważniejszy sąd w Polsce, który decyduje o ważności wyborów. Po zmianach wprowadzonych przez PiS zasiadają w nim neosędziowie, których ich wyroki są podważane przez europejskie trybunały. Jestem za tym, żeby sytuacji nie zaogniać. Te słowa nowego prezesa rządzący odbierają jako zapowiedź blokady zmian. Kraków ma komisarza. Do czasu wyboru nowego prezydenta miastem będzie zarządzał dotychczasowy wiceprezydent Stanisław Kracik. Premier, ogłaszając tę decyzję, dodał, że wybory nowego włodarza odbędą się "późnym latem", a odwołanie Aleksandra Miszalskiego w referendum skomentował krótko: "Taka jest demokracja". Demokracja to także ostra kampania, która właśnie ruszyła. To już oficjalne. Stanisław Kracik tymczasowo przejmuje obowiązki prezydenta Krakowa. Nie mówię "dzień dobry", bo jesteśmy po trudnych przejściach. W mieście do czasów wyborów niewiele się zmieni, bo komisarz to dotychczasowy wiceprezydent miasta. Żeby niezależnie od wyników referendum miasto funkcjonowało niegorzej i żebyśmy tego kwartału nie stracili na tzw. trwanie. Samorządowca na stanowisko komisarza nominował premier. I podziękował odchodzącemu prezydentowi miasta. Prezydentowi Miszalskiemu dziękuję za to, co zrobił. Taka jest demokracja. Takie jest życie. Głos po raz pierwszy od zamknięcia lokali wyborczych zabrał też sam Aleksander Miszalski. Nie jestem z tego powodu szczęśliwy, nie cieszę się, ale taka jest demokracja i jej uroki. Miszalski podkreślił, że zaangażuje się w kampanię w przedterminowych wyborach. Zdaniem odchodzącego prezydenta kampania przed referendum była oparta na przekłamaniach i manipulacji. To zarzut pod adresem tego samorządowca. Łukasz Gibała to szara eminencja kampanii referendalnej. Tam jest dużo dziwnych interesów, dużo osób z półświatka. Tak o ludziach Gibały mówi nam posłanka KO z Małopolski. Sam polityk zasiadał kiedyś w Sejmie jako poseł KO. Postawił sobie na cel zostania prezydentem Krakowa. Całe życie temu podporządkował. Wystawimy naprawdę dobrą kandydaturę. W kuluarach mówi się o Pawle Kowalu, Bartłomieju Sienkiewiczu czy o Bogdanie Klichu. W PiS-ie kandydat ma być obywatelski i ponoć niezależny. Wśród wymienianych nazwisk: Małgorzata Wassermann, ale partia nie wyklucza też poparcia samego Gibały. Nie zamierzam się do tego ustawić, by poseł z Bydgoszczy mówił, kogo mieszkańcy w Krakowie powinni popierać. Ale w Warszawie w centrali - już tak. Nie, nie. Prezydentem Krakowa chce zostać były prezes NIK - Marian Banaś. Z ramienia Konfederacji - Bartosz Bocheńczak. Swojego kandydata zaprezentowało dziś Razem. Wkrótce poznamy decyzję Lewicy, a PSL liczy na wspólnego kandydata. To miałyby być test przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu. Trzeba szukać takiego kandydata, który ma realne szanse na to, żeby Kraków, jak to powiedział minister Tomczyk, strasznie mi się to podobało, został dalej Krakowem, a nie został Czarnkowem. Sam Przemysław Czarnek i PiS po referendum w Krakowie idzie za politycznym ciosem. Chcą zorganizować głosowania na temat odwołania włodarzy w większości miast, którymi kierują samorządowcy związani z koalicją rządzącą. W Krakowie odbyło się referendum, które było motywowane sprawami lokalnymi. Dzisiaj próbuje się je upolitycznić. Ktoś się może przeliczyć. Równolegle z Krakowem tego samego dnia odbyło się referendum w Ciechocinku. Jednak uznano je za nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Kolejne referendum - najpewniej w Łódzkiem. Mieszkańcy Łęczycy chcą odwołania burmistrza. Zbiórka podpisów już ruszyła. Gorąco także w Rzeszowie. Tam radny miasta z PiS chce odwołać prezydenta Konrada Fijołka. Na razie przyśpieszone wybory czekają Kraków. Pierwsza tura w drugiej połowie sierpnia. Oglądają Państwo "19:30" we wtorek. Przed nami jeszcze... Macierzyństwo z wyboru. Czuję się spełniona. Miałam wewnętrzną potrzebę podzielenia się miłością. Uśmiech tych dzieci, które są z nami, buduje dzień kolejny. I miłość, która nie potrzebuje więzów krwi. Moja mama jest cierpliwa, wesoła i zabawna. Kocham mamę najbardziej. Dramat na północy Belgii. Szkolny minibus wjechał wprost pod pociąg pasażerski. Siła uderzenia była ogromna. Zginęły 4 osoby, w tym dwoje dzieci. Kolejne w ciężkim stanie trafiły do szpitala. Śledczy wyjaśniają, dlaczego kierowca wjechał na przejazd mimo czerwonego światła i opuszczonych szlabanów. Minibus wiózł dzieci na zajęcia w szkole specjalnej. Tutaj były opuszczone szlabany. Kierowca zignorował te znaki. Staranował bariery i wjechał pod nadjeżdżający pociąg. Maszynista włączył hamowanie awaryjne, ale kolizji nie udało się uniknąć. Siła uderzenia była tak duża, że pociąg okręcił busa wokół własnej osi i wyrzucił na pobocze. Z pojazdu wypadł kierowca i dwoje dzieci. Wypadku zginęły 4 osoby. 2 nastolatków opiekunka i kierowca pojazdu. Dwoje dzieci w stanie krytycznym przebywa w szpitalu. Dzieci przewieziono do szpitali. Ich bliskim zapewniono opiekę psychologiczną, a śledczy badają okoliczności wypadku. Kondolencje złożyła m.in. szefowa KE. To najpoważniejszy wypadek na przejeździe kolejowym we współczesnej historii Belgii. I dramat dla niewielkiego miasteczka na północy kraju. W trakcie trwających napiętych negocjacji Amerykanie zaatakowali Iran, by, jak tłumaczyli, ochronić się przed zagrożeniem ze strony Teheranu. Waszyngton ma także naciskać na Teheran, by złożył jasne deklaracje w sprawie przyszłości programu nuklearnego. Czy mimo obrony przez atak Donaldowi Trumpowi uda się zawrzeć porozumienie i odblokować cieśninę Ormuz? Trump z Irańczykami chciałby tak bardzo się dogadać, że w weekend nawet nie poleciał na Bahamy na przyjęcie weselne swojego najstarszego syna, bo myślał, że uda się w końcu odblokować cieśninę Ormuz, a co za tym idzie, obniżyć galopujące ceny benzyny. Nie udało się w weekend, bo podobno porozumienie było na tyle korzystne dla Teheranu, że republikańscy senatorowie, a także premier Izraela wezwali Trumpa do naciśnięcia na hamulec. Prezydent podobno był już gotowy zgodzić na to, by 400 kg wzbogaconego uranu nie zostało wywiezione z Iranu przez Amerykanów, aby nadzorowali je inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, czyli mniej więcej to, co wynegocjował Obama 10 lat wcześniej. Irańczycy wyczuwają desperację Trumpa i stawią coraz to nowsze żądania. Dlatego plan Białego Domu ma być dwuetapowy. Najpierw odblokowanie cieśniny Ormuz, a potem w ciągu 60 dni wynegocjowanie finałowego porozumienia. I w ten sposób po 2,5 miesiącach także Donald Trump zauważa, że łatwiej wojny zaczynać, niż je kończyć. Cięcia w węgierskim rządzie i parlamencie zapowiada węgierski premier i zaczyna od własnej kieszeni, do której będzie wpadała niespełna połowa dotychczasowego wynagrodzenia szefa rządu. To dobra okazja, by zapytać, ile zarabiają kluczowi polscy politycy. Prawie 8 mln forintów, czyli ponad 22 tys. euro - taką pensję dostawał były premier Węgier, Viktor Orban. Jego następca właśnie obniża ją o połowę. Moje wynagrodzenie jako premiera będzie wynosiło, jeśli dobrze pamiętam, 2,3 mln forintów brutto. Dodatkowo będę otrzymywał podstawowe wynagrodzenie poselskie. I łącznie będzie to, jeśli dobrze pamiętam, 3,8 mln forintów. Peter Magyar tnie też pensje ministrów, parlamentarzystów, burmistrzów oraz członków zarządów. "Oczekuję humanitaryzmu, umiaru i pokory" - zapowiada. Na to głosowali Węgrzy. Że stary establishment zastąpią nowe elity polityczne i gospodarcze. Węgrzy są cierpliwi, ale uznali, że przez 20 lat ojczyzna została zniszczona, a wspólny majątek - rozkradziony. Jeśli wziąć pod uwagę średnią zarobków na Węgrzech, równowartość 22 tys. euro czyniła Orbana najlepiej wynagradzanym szefem rządu w Europie. Zerwanie z tym ma być symbolem, ale też zapowiedzią bolesnych reform. To jest też przygotowanie społeczeństwa na nadchodzące reformy gospodarcze. Węgry mają problemy gospodarcze, mają wysoki poziom zadłużenia wewnętrznego. I zaczęcie od siebie to dobry sygnał. Kanclerz znacznie bogatszych Niemiec zarabia miesięcznie ponad 30 tys. euro, premierzy Francji oraz Norwegii - około 15 tys. Czeski szef rządu - niewiele ponad 12 tys. a polski - blisko 6 tys. Orban był wśród nich krezusem. Kwestia korupcji i nepotyzmu przez ostatnie dwie dekady na Węgrzech to była jazda po bandzie. I wyborcy głównie za to ukarali Orbana. Ale na mapie zarobków uwagę zwraca też Słowacja. W kraju ze średnią pensją 1700 euro nazywany "mini-Orbanem" Robert Fico zarabia 6 razy tyle. Często punktuje to popularny w social mediach poseł Julius Jakab. Gdzie jest dziś Słowacja po 15 latach Ficy? Totalna dziura, ogon Europy. Spójrzcie na pensję premiera Polski. 5200 euro miesięcznie. A Robert Fico? 13 tys. Cięcia premiera Magyara nie ominą posłów. Chociaż ci zarabiają podobnie do kolegów z Europy Środkowej. Rekordzistami są posłowie do Bundestagu i Parlamento Italiano dostający co miesiąc ponad 11 tys. Jeżeli liczyć podstawy pensji, Polakom do nich daleko. Myślę, że powinniśmy mieć pewien konsensus co do tego: lepiej wynagradzać polityków, a za to wymagać od nich więcej. Wymagać więcej od swoich obiecuje premier Peter Magyar. Sam poza pensją rezygnuje z rządowych luksusów: siedziby w klasztorze karmelitów oraz premierowskiej limuzyny. Brutalny atak na kobietę prowadzącą samochód w Straszynie pod Gdańskiem. Na nagraniu widać mężczyznę, który otwiera drzwi innego auta, kopie i okłada pięściami siedzącą za kierownicą kobietę. To przerażający i niestety kolejny przykład drogowej agresji. Jednak dzięki kamerom samochodowym coraz częściej obserwujemy to, czego pewnie nie chcielibyśmy oglądać, ale za co na pewno trzeba karać. Drogowa furia w środku dnia. Kierowca podbiega do auta. Siłą otwiera drzwi i kopie kobietę z kierownicą. Nieważne, co ta pani mogła zrobić, to ten kierowca nie powinien tak zareagować. Jak może mężczyzna uderzyć kobietę? Wszystko na drodze w Straszynie na Pomorzu. Uderzenia, uszkodzenie auta i zero hamulców. Nic nie usprawiedliwia. Refleksja przyszła dopiero następnego dnia. Agresor sam zgłosił się na policję. To 41-latek. Jak tłumaczył, złość i frustracja wygrały ze zdrowym rozsądkiem. Kobieta nie odniosła poważniejszych obrażeń. Oświadczyła policjantom, że nie będzie wnosiła zawiadomienia, jeśli chodzi o ściganie mężczyzny, o uszkodzenie mienia. Ale sprawa się nie kończy. Policja prowadzi postępowanie z urzędu. O karze zdecyduje sąd. Według ustaleń chwilę wcześniej między kierowcami doszło do nerwowej sytuacji na drodze. Z jednej strony rzuca się w oczy bardzo negatywna, chamska postawa tego agresora, a z drugiej strony - ta znieczulica. Bo choć zajście widzieli inni kierowcy, nikt nie reagował. Za taką bandyterkę, chuliganerkę trzeba słono zapłacić. To nie jest pojedynczy przypadek. Statystki jasno pokazują. Agresji na polskich drogach jest coraz więcej. 2 lata temu zgłoszeń było ponad 30 tys. Zeszły rok to blisko o połowę więcej. Obserwując to, co się dzieje ostatnio na drogach, wydaję się dobrym pomysłem, aby każdy kierowca miał badania psychologiczne. W niechlubnej czołówce zgłoszeń są: Mazowsze, Dolny i Górny Śląsk. Instytut Transportu Samochodowego szacuje, że większość kierowców przynajmniej raz w tygodniu widzi agresję na drodze. Kodeks wykroczeń ma na to konkretny paragraf - 56, który mówi, że sam fakt stwarzania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym może skończyć się mandatem od 1000 do 4000 zł. Każdą taką sytuację można, a nawet trzeba zgłaszać na policyjną skrzynkę. Stop agresji drogowej. Niektórzy jeżdżą bez pojęcia, bez wyobraźni. Bo w aucie łatwo o poczucie anonimowości i bezkarności. Niektórzy kierowcy w innych samochodach nie widzą kierowcy, tylko pojazd, na którym można się wyładować. A stąd jest już prosta droga to takich sytuacji. Wyzwiska, trąbienia, głupie teksty, ale kiedyś się zdarzało, że dwóch kierowców w białych koszulach na skrzyżowaniu zatrzymywało się, dwa ciosy i do pracy. Bo za kierownicą coraz częściej puszczają nie hamulce, a nerwy, których brak, jest równie niebezpieczny. Uczestniczyli w jednej z największych akcji ratowniczo-gaśniczych w ostatnich miesiącach. Walczyli z ogniem niemal tydzień. Strażacy z Warmii i Mazur zostali wyróżnieni za działania w Puszczy Solskiej. Pożar wybuchł 5 maja, a w kulminacyjnym momencie w akcji udział brało ponad tysiąc osób. Tak obecnie wygląda Puszcza Solska. Po odprawie sztabowej, która zakończyła się kilka kilometrów stąd wiemy, że palił się powierzchni 1100 hektarów. Wiemy, że na miejscu pracowała grupa ponad 3000 strażaków. Tym zawodowym pomagali ochotnicy. Było 12 śmigłowców i samolotów. Tym strażakom dzisiaj minister wręczył odznaczenia i awanse na wyższe stopnie. Każdy wiedział, że w chwili próby musi dać wszystko, cały dostępny sprzęt, swoją energię determinację i odwagę. Jesteście wielcy. Jesteście naszymi bohaterami. Jesteście bohaterami dnia codziennego. To jest największe bohaterstwo. Najbardziej potrzebne naszym współobywatelom. Bardzo wam za to dziękuję. -- Były takie sytuacje, że uciekaliśmy z życiem. Uciekaliśmy samochodami. Byliśmy w kotłach otoczeni przez ogień. Były warunki tragiczne. -- Pośmiertnie został odznaczony pilot Dromadera, który zginął tutaj pierwszej nocy. Jego pamięć została uczczona minutą ciszy. 26 maja to jeden z najpiękniejszych dni w roku, w którym słowo "mama" odmieniamy przez wszystkie przypadki. Każda jest wyjątkowa i najważniejsza, a my chcemy Państwu opowiedzieć o takich mamach, które są najlepszym dowodem na to, że chociaż sama miłość nie wybiera, to miłość można wybrać. Małgorzata Michalska 18 lat temu postanowiła stworzyć rodzinę zastępczą. Dominika miała spędzić z nimi kilka miesięcy. Została na zawsze. Nie potrafiłam oddać tego dziecka do żadnej placówki. Naturalnie się tak zadziało, że Dominika została. Pod skrzydła pani Małgorzaty trafiło łącznie 12 dzieci. Najmłodsza jest 8-letnia Oktawia. Kocham mamę najbardziej. To miłość, która rodzi się z obecności. Bo choć ich macierzyństwo zaczyna się inaczej, codzienność wygląda podobnie: nieprzespane noce, troska, odpowiedzialność. Nie znają innej mamy niż my. Agnieszka Szkudlarek wychowuje 9 dzieci. Najmłodsze ma 3 miesiące, najstarsze - 13 lat. Dziękuję mamie, że robi nam obiady, że organizuje czas i bawi się z nami. Budowanie relacji wymaga czasu i ogromnej uważności. W przypadku zawodowych rodzin zastępczych to tym trudniejsze, że nie wiedzą, jak długo dziecko zostanie pod ich opieką. Przebywając pod jednym dachem 24 godziny, jesteśmy nową rodziną, zastępczą, ale rodziną. W Polsce jest ponad 36 tys. takich kobiet, które samodzielnie lub ze swoimi partnerami tworzą rodziny zastępcze. Mówią o sobie "mamy z wyboru". Ich droga do macierzyństwa wymaga ogromnej determinacji, zwłaszcza kiedy dzieci zmagają się ze zdrowotnymi obciążeniami. Małgorzata Korolczuk podkreśla, że najpierw trzeba odbudować poczucie bezpieczeństwa, bo większość dzieci ma za sobą trudne, często bolesne doświadczenia. Sama adoptowała dwie dziewczynki z alkoholowym zespołem płodowym. Mamy zastępcze mówią, że największą nagrodą jest moment, kiedy po raz pierwszy słyszą "mamo" wypowiedziane nie z obowiązku, a z zaufania. Po roku, jak u nas był, na szkolnej akademii powiedział: "Teraz wiem, co znaczy słowo mama". I to mi przez całe życie towarzyszy. W Polsce w pieczy zastępczej przebywa 78 tys. dzieci. 1900 wciąż czeka, by mieć do kogo powiedzieć "mamo". Dzień Matki to też okazja do przypomnienia o parach zmagających się z niepłodnością. Problem może dotyczyć co piątą z nich. Od 2 lat takim parom pomaga rządowy program in vitro, dzięki któremu urodziło się już ponad 14 tys. dzieci. Znakiem tych 2,5 roku, takim znakiem największego optymizmu jest radość mam, które myślały, że nie będą mogły mieć dzieci, i które wysyłają do mnie regularnie listy. Pani Maja napisała: "Z lekkim uśmiechem pragniemy poinformować, że wraz z narodzinami Mai grono dzieci poczętych dzięki in vitro, którym pan patronuje i które mogą symbolicznie nazywać pana dziadkiem, właśnie się powiększyło". Ja takich listów dostaję bardzo dużo. Właśnie poznaliśmy trasę 83. edycji Tour de Pologne. Rywalizacja pod hasłem "Północ - Południe" ruszy 3 sierpnia, ale już dziś Michał Niewodowski opowie, jakie czekają na niej atrakcje. Tegoroczna 83. edycja Tour de Pologne organizowana jest pod hasłem "Północ - Południe", co świetnie pokazuje tegoroczna trasa. W pierwszym etapie zawodnicy pojadą wybrzeżem na najdłuższym 234-kilometrowym odcinku z Gdyni do Koszalina. Następnie trasa zacznie wspinać się wzdłuż naszej zachodniej granicy. Najpierw z Międzyzdrojów do Szczecina. Trzeci etap to powrót po 22 latach do woj. lubuskiego. Potem wymagające odcinki górskie z metą w Karpaczu i Kocierzy. Wyścig zwieńczy pętla górska w Bukowinie i czasówka w okolicach Kopalni Soli w Wieliczce. Chcemy przy okazji tego wydarzenia sportowego pokazywać i promować Polskę. Nasze piękne regiony, naszą piękną historię, piękną kulturę. Stąd pomysł, żebyśmy w tym roku zmienili trasę. Na trasie biegnącej przez całą Polskę zobaczymy największe gwiazdy, a sam tour zaliczany jest do najbardziej prestiżowego cyklu zawodów w kolarstwie szosowym pod egidą Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Od pierwszego do ostatniego kilometra możemy się spodziewać wielkiej walki. Tour de Pologne słynie z tego, że to wyścig, który rozstrzyga się na sekundy, że ostatni etap może przestawić całą klasyfikację. I my to wszystko pokażemy Państwu w TVP od pierwszej do ostatniej sekundy. Od startu 3 sierpnia w Gdyni, aż do wjazdu na metę 10 sierpnia w Wieliczce. Kasia Lins artystką roku, szczególne wyróżnienia dla Lady Pank, a także pośmiertnie dla Stanisława Sojki. Znamy laureatów tegorocznych Fryderyków. Akademia Fonograficzna wyróżniła artystów w 14 kategoriach muzyki rozrywkowej. Wszystkiemu z bliska przyglądała się Sandra Meunier. To był jej wieczór. Kasia Lins - artystka roku. Od lat konsekwentnie tworzy projekty, które hipnotyzują słuchaczy. Paradoksalnie dopiero gdy sięgnęła po twórczość Grzegorza Ciechowskiego, doceniono jej talent najważniejszą polską nagrodą muzyczną. Odebrała również statuetkę za teledysk i album w kategorii pop alternatywny. Przyświecała nam taka idea, żeby robić tak, jak czujemy. I to było dość naiwne, być może nadal jest, do wczoraj, bo okazuje się, że to zostało zauważone i docenione. Legenda polskiego rapu Pezet, odbierając Fryderyka za album roku hip hop, sprawił, że na sali trudno było powstrzymać łzy. Dedykuję nagrodę mojej mamie, która w ubiegłym roku odeszła. Ona byłaby bardzo zadowolona, że ja tu stoję, bo moja mama była starszej daty i często oglądała telewizję. Anna Maria Jopek oddała hołd Stanisławowi Sojce, który pośmiertnie został uhonorowany Złotym Fryderykiem. Statuetka za całokształt twórczości trafiła też do zespołu Lady Pank. Ja jestem wielką fanką od zawsze i wychowałam się na tej muzyce. To był zaszczyt, że mogłam wręczyć Złotego Fryderyka panom. To był to wieczór kobiet. Zalia wychodziła na scenę dwukrotnie. Z tego miejsca mówię, żeby walczyć o swoje marzenia i nie dawać się wpisywać w dziwne ramy mówienia, że muzyka to nie zawód. Muzyka to zawód. Nowy rozdział właśnie otwiera Pszona. Wielki szok. Zapomniałem wszystkiego, co chciałem powiedzieć, ale mam nadzieję, że jakoś mi poszło. Mega. Super się cieszę. Z gali zabiera statuetkę za debiut roku. Fryderyki to kilkanaście kategorii i jeszcze więcej utalentowanych artystów. Cieszę się niezmiernie, że my mamy Fryderyki, że Polaków muzyka obchodzi na tyle, że my, nasza mała branża muzyczna, mamy taki dzień. Niedosyt czują fani Bedoesa. Jego nominowany singiel "Kamień z serca" pobił rekord miliona odtworzeń na Spotify w ciągu doby. W światowym zestawieniu wyprzedził samego Eda Sheerana. A to najlepszy dowód, że polska muzyka potrafi dziś grać w światowej lidze. Za chwilę "Pytanie dnia" i rozmowa Doroty Wysockiej-Schnepf z ministrem Maciejem Berkiem, a pełne podsumowanie dnia o 22:30, zaprasza Anna Hałas. Spokojnego wieczoru.