-- Upa¾ i ogie$, po¾udnie Europy, zmaga si- z po¼arami. Tysi@ce ewakuowanych, walki frakcyjne, wojna w PiS przybiera coraz ostrzejszą formę. Dzieci w sieci, co oznacza i czym jest groźne zjawisko szarentingu. Zbigniew Łuczyński to jest 19:30, zapraszam. Południe Europy zmaga się z falą gorąca i pożarów. Ta mapa pokazuje, że w najbliższych dniach sytuacja nie będzie się wcale poprawiać. Prognozowane zagrożenie pożarami będzie się utrzymywać na wysokim poziomie. Jak państwo widzą, najgorzej jest w Hiszpanii, we Włoszech, na Sycylii, na tureckiej Riwierze i oczywiście na południu Francji, gdzie się teraz przenosimy. W okolicach Bordeaux jest Anna Kowalska. Powiedz, jak tam wygląda sytuacja. -- W ciągu dnia pożar spowolnił, bo spadła temperatura, ale teraz na nowo przybiera na sile ze względu na wiatr i strażacy obawiają się powtórki z wczorajszej nocy. To jest tak zwana burza ognia, czyli samonapędzający się pożar, którego skutki są katastrofalne. My od rana jeździmy tutaj po departamencie Żyronda i cały departament wygląda jak scena z filmu katastroficznego, spalone są lasy, domy, supermarkety i to na powierzchni, która przypomina już powierzchnię Warszawy. To jest jak walka Dawida z Goliatem, mówią strażacy, bo wystarczy jedna iskra albo jeden powiew wiatru i takie sosnowe przesuszone lasy po prostu palą się w mgnieniu oka. Niektóre płomienie mają wysokość 20 m, a to czoło ognia 20 km długości i niebezpiecznie zbliża się do bram Bordeaux. -- Wjazd do Żyrondy jest jak przekroczenie bram piekła. I to piekło cały czas płonie. Mieszkańcy na własną rękę próbują ratować, co się da. -- Strażacy robią robotę, ale chcemy pomóc. -- Jest pan stąd? -- Z okolic. Ale dajcie pracować. -- Strach i zmęczenie. Czuć tu na każdym kroku, bo z takim ogniem Francja nie zmagała się od blisko 100 lat. -- To nietypowy pożar, bardzo trudno go ocenić i przeanalizować. -- Strażacy liczyli na to, że niższa temperatura w niedzielę pozwoli na ugaszenie tego ognia, ale silny wiatr wzniecał płomienie w wielu miejscach w Żyrondzie. Dlatego w okolice Bordeaux z całej Francji zjeżdżają posiłki. Z ogniem z lądu i z powietrza walczy już 2500 strażaków. Do tego funkcjonariusze służb bezpieczeństwa i wojsko. Które drugi dzień z rzędu i po raz pierwszy w historii użyło w akcji wojskowego samolotu gaśniczego. -- Nigdy nie pracowaliśmy z samolotami o tak dużej ładowności jak A400. -- Cel: ochronić Bordeaux, czyli milionową aglomerację. Ogień jest już 15 km od miasta i się rozprzestrzenia. W całym departamencie spłonęło ponad 40 000 hektarów. Ewakuowano ponad 220 000 osób tylko tej nocy. Dodatkowe 50 000. To największa poza wojną akcja ewakuacyjna w historii Francji. -- Większość pogorzelców trafiła tutaj do wielkiej hali wystawowej w Bordeaux. To są np. rodziny z dziećmi, ale także często bardzo schorowani seniorzy. -- Możemy jak się czuje? Źle. Źle, bo jesteśmy tu od dwóch dni. Nikt nam nic nie mówi i nie wiemy, co się dzieje. O 15:00 kazali nam uciekać. O 15:30 byliśmy w drodze. Od środy spłonęło już 250 domów. Miejscowość Le Porsche przypomina kadr z filmu katastroficznego, tutaj nie przetrwał żaden dom. Podczas akcji rannych zostało już 75 strażaków. Z niepokojem w stronę swoich domów patrzą też Hiszpanie. Jesteśmy całkowicie otoczeni. Zniszczenie, strach, udręka. Nie wiem, tego nie da się opisać. Bo w jedną potężną ścianę ognia połączyły się trzy pożary w okolicach Madrytu. Nakazy ewakuacji lub pozostania w domach wydano już 100 000 mieszkańców. Dziś odwiedził ich król Filip. -- Pragniemy wyrazić nasze uczucia wsparcie zrozumienie i solidarność ze wszystkimi. -- Priorytetem według służb jest ratowanie życia, bo pożarów szybko ugasić się nie da. Zarówno w Hiszpanii, jak i tu we Francji kluczowe będą kolejne godziny. Już od wtorku nowa fala upałów, która znacznie utrudni walkę z żywiołem. Z Lytombl w Żyrondzie Anna Kowalska, 19:30. -- No, a przyjaciół poznaje się w biedzie, to wiadomo, i dlatego 14 krajów unijnych przeznaczyło do wspólnej walki z pożarami 22 samoloty gaśnicze, pięć śmigłowców i prawie 800 strażaków. Do gaszenia płonących lasów zostaną skierowani także polscy strażacy. Na półwysep iberyjski kierują się wyspecjalizowani ratownicy z Polski, którzy przygotowani są do działań w najtrudniejszych warunkach. Arkadiusz Pogłud. -- Do Hiszpanii udadzą się specjaliści z modułów GFFF. To wykwalifikowane jednostki do walki z pożarami lasów o najwyższej skali trudności. Wysyłane są tam, gdzie wozy strażackie nie mogą dotrzeć. Liczą się doświadczenie i kondycja, bo w teren rusza się pieszo, a pożar gasi ręcznym sprzętem. Wśród ponad 100 polskich strażaków, którzy wybierają się do Hiszpanii, będzie kapitan Łukasz Nowak. -- Ten moduł opiera się głównie na tym, co strażacy na własnych rękach przeniosą. Hydronetki plecakowe, sprzęt pilarza, sprzęt taki można byłoby nazwać ręczny, techniczny do tego, aby demineralizować glebę, aby przygotować glebę do tego, a gdzie przyjdzie ten front zatrzymać go w odpowiednim momencie. -- W Europie moduły GFFF rozwija tylko kilka krajów, głównie na południu kontynentu. W Polsce jest siedem takich jednostek, które wielokrotnie proszono o udział w międzynarodowych akcjach w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności. W kraju ostatnio walczyły m.in. z pożarem Puszczy Solskiej. -- Jesteśmy w świecie uznawani za jednych z najlepszych. To jest tylko jeden z kilku modułów, który może wyjechać. Bo też chociażby moduł USAR, który wyjeżdża do takich zdarzeń jak trzęsienia ziemi, też w ostatnich latach był używany. -- Polska misja w Hiszpanii potrwa do 30 sierpnia i będzie podzielona na trzy 35-osobowe zmiany. Arkadiusz Pogłód, 19:30. -- To jest 19:30 w niedzielę, a wśród dzisiejszych wiadomości Zalew Sulejowski wysycha. -- Z dnia na dzień powiem panu, że ta woda opada. -- W tym miejscu co stoimy, no to jeszcze dwa tygodnie temu tutaj była woda. Najniższy poziom wody od 7 lat. -- Dramat. Każdy, no, zaczyna się trochę martwić. Niski poziom wody w zbiorniku Sulejowskim wynika z suszy hydrologicznej. -- Musimy po prostu powoli przyzwyczajać się do takich sytuacji. -- PiS dzieli się na oczach obywateli i nie jest to rozwód bez orzekania winy. Jarosław Kaczyński o Mateuszu Morawieckim mówił kiedyś, że to człowiek zdolny i wyjątkowy. Teraz u byłego premiera byłego premiera uderza wierny prezesowi Jacek Kurski. Uderza słowem, które ma zaboleć. Agent, no i w dodatku niemiecki, kto i dlaczego chce wymazać zdjęcia Morawieckiego z rodzinnego albumu PiS. O tym Mateusz Dolatowski. -- Jacku, naprawdę radzę ci po prostu żebyś się uspokoił, żebyś nie rozbijał prawicy. -- Ten apel trafia w próżnię, bo Jacek Kurski dziś wierny Kaczyńskiemu nic sobie z tego nie robi. W propisowskich mediach mówi wprost: "Mateusz Morawiecki to agent". -- Mateusz Morawiecki ma osobiste kłopoty. Ma osobiste kłopoty z prawem, ma osobiste kłopoty. -- O czym pan mówi? -- Zarzutami i próbuje zrobić wszystko, żeby rozbić PiS na zlecenie Donalda Tuska. -- Niedługo się okaże, że Mateusz Morawiecki jest jakimś agentem z Marsa. -- Gorzej. Wierni Kaczyńskiemu przedstawiają Morawieckiego jako agenta Niemiec. -- PiS, Ostoja Polskiej Niepodległości, ma być rozwalone w wyniku realizacji niemieckiego planu podboju Europy. -- A Morawiecki? -- Morawiecki jest tutaj żałosnym trybem, żałosnym trybikiem, żeby to zrobić. -- Tak zaczyna się wymazywanie Mateusza Morawieckiego z historii PiS. Wizerunkowe wtopy, problemy, złe decyzje, afery i uległość wobec Unii. Dziś partia przypisuje je byłemu premierowi z PiS. -- Zdecydował się na postawienie uzależnienia przyszłości swojego obozu politycznego od von der Leyen. -- Zgodził się na fit for 55. -- Fit for 55. -- I co się stało? -- Trzeba było zburzyć Ostrołękę. Kaczyński był, był zdezinformowany. O kamieniach milowych do KPO. PiS, pan prezes Jarosław Kaczyński i cały komitet polityczny dowiedział się z mediów. -- Niezależnie od tego, jak mocno Kaczyński ustami Kurskiego odcina się dziś od Morawieckiego. -- Dzień dobry, witam pana. -- Odpowiedzialności nie da się rozdzielić. Słyszymy od rządzących. -- Wszystkie grzechy, wszystkie afery Morawieckiego są aferami PiS. -- Bo to PiS zrobił Morawieckiego premierem i to PiS pozwalał mu na to, by przez 6 lat mógł zasiadać na tym fotelu. -- Premier Morawiecki to był taki strzał w dziesiątkę. -- Wyjątkowo zdolny człowiek i wyjątkowo pracowity. -- Bardzo uzdolniony, wyjątkowo uzdolniony polityk, ale to jest tak, że po prostu bardzo dobry człowiek. -- Przez 8 lat rządów PiS Kaczyński i Morawiecki byli razem na dobre i na złe. Kaczyński nie odsunął Morawieckiego, gdy wychodziły na jaw afery związane z jego otoczeniem, takie jak respiratorowa RARS, mailowa, majątkowa. A Morawiecki z kolei nie zaprotestował, gdy ujawniono afery. W Funduszu Sprawiedliwości, Pegasusa, Wille Plus czy sprzedaż Lotosu. Były też afery ponadfrakcyjnymi podziałami, jak wybory kopertowe. W części afer politycy obu obozów usłyszeli już zarzuty. -- Te frakcje mają na siebie haki? -- Na pewno mają. Natomiast jest oczywiście pytanie, czy będą gotowe je użyć, czy też będą tylko nawzajem się szachować. -- Być może dowiemy się kulisów i afery respiratorowej, i afery RARS-u PiS o tych przekrętach Morawieckiego i jego ekipy wiedział. Nie reagował. -- Na razie frakcje nie sypią, ale obrzucają się błotem. Michał Woś w sieci zamieścił zdjęcie Ryszarda Terlewskiego z frakcji Morawieckiego z takim opisem. -- Młodzi, wykształceni, z wielkich miast. Odmłodzona prawica Mateusza Morawieckiego. -- Terlewskiego bronił Paweł Jabłoński z frakcji Morawieckiego. Wosia nazwał tu cytat gnojkiem z bandy Solidarnej Suwerennej Polski. Woś ostatecznie usunął wpis. -- No nie wiem, czy poseł Woś pamięta, że prezes Jarosław Kaczyński jest, zdaje się, nieznacznie starszy od posła Terlewskiego, więc to chyba. -- To w takim razie poseł Woś wszedł na grząski grunt. -- Znaczy on zawsze lubił chodzić po grząskim gruncie. -- Po południu Jarosław Kaczyński w sieci napisał, że ataki na PiS wpisują się wyłącznie, tu cytat, w scenariusz pisany przez koalicję 13 grudnia. Dodał, że najważniejsze jest odsunięcie rządu od władzy, a nie wszczynanie wojny na prawicy. Dziś politycy wywodzący się z PiS obrzucają się błotem, ale rządzący ostrzegają: do wyborów został nieco ponad rok. To wystarczająco długo, by Mateusz Morawiecki i jego ludzie znaleźli się na tych samych listach co Jarosław Kaczyński. Mateusz Dolatowski, 19:30. -- Młodzi ludzie stają się języczkiem uwagi polityków, a koniec sierpnia to czas, gdy wielu z nich pojawi się na kampusie. Tylko na którym? Kampus Polska, przyszłości, inicjatywa prezydenta Warszawy, odbędzie się pod koniec sierpnia w Olsztynie. Teraz w tym samym czasie na nieco krótsze spotkanie z młodymi zaprasza głowa państwa. Oba spotkania łączy słowo przyszłość. Czy tak samo widziana Jakub Korus. -- Mierzeja Helska, okolice Juraty, prezydencki ośrodek wypoczynkowy Mewa. To tutaj w końcówce sierpnia prezydent chce zaprosić młodych. -- Chcę wsłuchać się w wasze pomysły, rozmawiać o sprawach, które są dla was ważne, spojrzeć na świat waszymi oczami. Rejestracja właśnie ruszyła. -- Kusić może powab prezydenckiej rezydencji. Wyremontowana za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego willa z wieżą widokową. Jest na co dzień niedostępna dla gości. -- Jurata, która na ogół nie jest otwarta dla publiczności z zewnątrz, otwarta dla młodych ludzi w sezonie wakacyjnym, urlopowym, to jest bardzo dobry pomysł pana prezydenta. -- Zdaniem naszych rozmówców spotkanie w Juracie ma budować prezydenta jako lidera szerokiego. -- Bardzo miło. -- Prawicowego obozu. Konfederaci nie wykluczają, że na Helu pojawią się ludzie z ich młodzieżówki. -- Jeżeli ktoś mnie zapyta o opinię, to będę rekomendował pojechania tam. Natomiast bez, bez żadnego tutaj jakiegoś partyjnego kontyngentu czy obowiązku. -- Ale padają pytania, czy ośrodek, w którym polscy prezydenci przyjmowali Wacława Hawla, Angele Merkel czy George'a Busha, faktycznie zostanie otwarty dla wszystkich. -- Czy to rzeczywiście będzie tak, że każdy młody człowiek będzie mógł się zgłosić i będzie równy dostęp do tego wydarzenia, za pieniądze podatników, a nie dostęp uwarunkowany tym, że ktoś zgadza się bądź nie zgadza się z panem prezydentem. -- Politycy prawicy przekonują, że zapisać może się każdy. -- W wieku od 18 do 26 roku może się tam zarejestrować i tam nie ma pytania, kto skąd pochodzi, do jakiej partii należy. Nikt nikogo nie sprawdza. -- Ale kłóci się to z tym, co widać na stronie kancelarii. W formularzu zamieszczono pytania o członkostwo w organizacjach pozarządowych i politycznych. Dlatego w dobrej intencji prezydenta wątpią rządzący. -- Będzie selekcja. Mając już formularze zgłoszeniowe, mając imienia, nazwiska, konta na Facebooku, będzie można w prosty sposób zrobić selekcję, kto będzie mile widziany, a kto nie. -- Rządzący oskarżają też prezydenta o kradzież pomysłu. Spotkanie na Helu odbędzie się w tym samym momencie, co organizowany na Warmii kampus Polska. -- Olsztyn czeka na młodzież z całego kraju, a Karol Nawrocki kopiuje pomysły Rafała Trzaskowskiego. No widać, że w tym chaosie prawicowym coraz to nowych bytów, no próbuje próbuje wykazać jakąś inicjatywę. -- Nie obawiają się jednak, że prezydenckie zaproszenie zaszkodzi frekwencji na jubileuszowym już piątym kampusie Polska. -- Pan prezydent Nawrocki ma swój kampus, pan premier Morawiecki miał swój kampus, Jarosław Kaczyński kiedyś obiecywał, że stworzy 16 kampusów regionalnych, a my konsekwentnie realizujemy ostatnie dni sierpnia rozmowy z młodymi ludźmi w kampusie w Olsztynie. -- Nie zmienia to jednak faktu, że polityka znowu dzieli wyborców. Tym razem tych najmłodszych. Jakub Korus. 19:30. -- Atak na paradę środowisk LGBT w Berlinie. Rozpędzona furgonetka kierowana przez 21-latka związanego ze środowiskiem islamistycznym wjechała w uczestników święta dumy Christopher Street Day. Kilkadziesiąt osób zostało poważnie rannych, przynajmniej jedna nie żyje. Sprawca poniósł śmierć w obławie. Kinga Bednarek. -- Finałowy koncert święta dumy nagle przerywa pilny komunikat. Ewakuacja. -- Niestety musimy zakończyć wydarzenie z powodu trudnej sytuacji. Proszę udać się do wyjścia. Prosimy omijać drogę prowadzącą do kolumny zwycięstwa. -- To właśnie nieopodal tego miejsca, w berlińskim parku Tiergarten, kilka minut wcześniej doszło do zamachu. Napastnik wjechał w tłum uczestników parady białym vanem, uderzył w drzewo, a uciekając zadawał ciosy maczetą. -- To nie może być prawda. Po prostu nie może być prawda. To znowu się wydarzyło. -- Nie żyje kobieta, prawie 30 osób jest rannych. To podejrzany Abdul Balut, 21-letni mieszkaniec Berlina, o libańskich korzeniach. -- W przeszłości już miał do czynienia z policją, dopuszczał się przestępstw. Teraz zradykalizował się i dołączył do środowiska islamistycznego. -- Policja przeszukała jego mieszkanie, sprawca został zastrzelony w trakcie obławy, a w nocy, jak podają niemieckie media, w ręce służb trafił potencjalny wspólnik. -- Mogę tylko powiedzieć, że Berlin jako miasto wolności i różnorodności będzie nadal silny. -- Nie pozwolimy, by ta trucizna terroryzmu, trucizna przeciwko naszej wolności, rozprzestrzeniała się dalej w naszym społeczeństwie. -- Na miejscu tragedii gromadzą się tysiące. Z kwiatami i zniczami w ciszy. Protestują przeciwko nienawiści. Kinga Bednarek, 19:30. -- Mamy w kraju nieustający kłopot z wodą. Ta mapa pokazuje obszary, które są zagrożone suszą hydrologiczną. I co roku jest ich więcej. Pokażemy to na przykładzie zalewu Sulejowskiego. Ten jeden z większych w Polsce, sztucznych zbiorników wodnych, funkcjonujący od ponad 50 lat, wysycha w zastraszającym tempie. Jeszcze do niedawna można było tam swobodnie plażować, pływać, a nawet żeglować. A jak jest teraz? Na miejsce pojechał Szymon Szulczyński. Środek wakacyjnego sezonu, a zalew Sulejowski zamiast przyciągać wodą, odsłania swoje dno. -- Tu gdzie wędki stały, jest po prostu piach. Naprawdę, z dnia na dzień, powiem panu, że ta woda opada. -- Tak zwane Morze Łódzkie dziś miejscami z wodą niewiele ma wspólnego. Trudno uwierzyć, ale to dno zalewu Sulejowskiego. I żeby się tu znaleźć miesiąc temu, trzeba było dopłynąć łodzią. Dziś wystarczą kalosze. Trzeba jednak uważać, żeby nie ugrzęznąć w błocie. Bo poziom wody w ciągu miesiąca spadł o ponad metr. Jak informują Wody Polskie, każdego dnia obniża się nawet o kolejne 3 cm. Łodzie zamiast wodzie stoją w błocie. -- Ja tutaj jestem ponad 30 lat nad zalewem Sulejowskim i nie było takiej sytuacji, że sporo deszczy w tym roku było, a tak szybko woda opada. W tym miejscu co stoimy, no to jeszcze dwa tygodnie temu tutaj była woda. -- Miejscami brzeg cofnął się nawet o 10 metrów. Tam, gdzie jeszcze niedawno była bezpieczna głębokość, dziś śruba szura po dnie. -- Mam szkodę na jakieś 2000 zł. Wypływałem i gdzieś jakiś kamień był. Uszkodzona śruba, uszczerbiona. Łódka drży, do wymiany jest. -- Brak wody to też cios dla lokalnego biznesu. Susza wypchnęła niektóre atrakcje na drugi brzeg. -- Poradziliśmy sobie w ten sposób, że przenieśliśmy część sprzętu poniżej, tam gdzie jest woda. -- A jej najlepiej i najbezpieczniej szukać na środku akwenu. -- Dopiero z tej perspektywy widać skalę problemu. Mielizny są praktycznie wszędzie i ciągną się przez nawet kilkaset metrów. -- I dla porównania, tak zalew wyglądał rok temu. -- Jeszcze, jeszcze, no tej wody było więcej. No a teraz, no to jest dramat. -- Powodem, jak tłumaczą Wody Polskie, jest susza hydrologiczna. Do zbiornika wpływa mniej wody niż wypływa. -- Średni dopływ w lipcu wynosił niespełna 8 m3 na sekundę, a odpływ utrzymujemy na poziomie 11 m3. -- Choć deszczu w ostatnich tygodniach nie brakowało, dla zalewu to wciąż za mało. Krótkie opady nie są w stanie odwrócić skutków suszy. -- Sulejów to jest troszkę tak jak, jak by państwo byli w wannie, spuszczali wodę przez korek. Natomiast napuszczali bardzo małym, małym takim strumieniem wody z góry. -- Na razie na łódzkim morzu zamiast fal widać dno. I łodzie, które stoją. -- Jesteśmy w szlaku żeglownym, gdzie się wpływa do zatoki. -- Zamiast pływać. Szymon Szulczyński, 19:30. -- A teraz Bieszczady, gdzie zakazy wycinki drzew o wymiarach pomników przyrody obowiązują, ale no i to ale oznacza, że będą leciały wióry, bo katalog przesłanek pozwalający na wycinkę takich drzew został po cichu poluzowany. O zmianie w lasach państwowych, która pozostała na papierze, pozyskanym z wycinki, Maciej Gąsiorowski. -- Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie. Włada, zdaniem przyrodników, najcenniejszymi drzewostanami w Polsce. 2 i pół roku temu w wielkim wysiłkiem ekologów udało się tu wprowadzić zakaz wycinki największych drzew. -- O tak zwanych wymiarach pomnikowych. -- W listopadzie ubiegłego roku dyrektor regionalny w Krośnie wprowadził nowe zarządzenie regulujące kwestie drzew w wymiarach pomnikowych. Już nie było mowy chociażby o zakazie właśnie wycinki takich drzew, które obowiązywały wcześniej. -- Wolontariusze, którzy od lat walczą za przestanie wycinek i którym udało się poprzednio uzyskać ochronę pomnikowych drzew, odkryli, że lasy państwowe zmieniły zarządzenie. Nie informując nikogo, wróciły do wycinek wielkich drzew. -- To są miejsca, które regulują cały mikroklimat. Mówimy o lasach wodochronnych, górskich, mówimy o Karpatach. Zachowanie całego tego ekosystemu jest też ważne dla zasobów wód. -- Po nagłośnieniu sprawy przez ekologów, lasy państwowe zamieściły obszerne wyjaśnienie. Podkreślają, że nowe zarządzenie to troska o przyrodę, a w kwestii wycinania wielkich drzew ostateczna decyzja pozostaje w gestii nadleśniczego. -- Z reguły drzewa dopuszczone do wycinki to te drzewa, które zagrażają bezpieczeństwu publicznemu. To są drzewa położone przy szlakach turystycznych. -- Jednak zdaniem ekologów taka samodzielność nadleśniczych prowadzi zwykle do sytuacji, w której wycina się najstarsze i najcenniejsze drzewa. -- To decyzja nadleśniczego. Była wycinana Puszcza Białowieska, a potem Polska przegrała w europejskim trybunale sprawiedliwości, wycinając ją nielegalnie i dewastując Puszczę Białowieską. Teraz będzie może być taka sama sytuacja. -- Inaczej byłoby, gdyby leśnicy ścięte drzewa pozostawiali w lesie. Jak dzieje się to naturalnie w przyrodzie. Obumarłe, leżące drzewa to naturalne zbiorniki wilgoci i schronienie mikroorganizmów. Ale w gospodarce leśnej liczą się pieniądze. -- Co jest absolutnym skandalem. Decyzji o wycięciu takiego drzewa, które może mieć nawet ponad 200 lat, mogą być podejmowane na podstawie po prostu czystej ekonomiki. -- Dzika przyroda nie potrzebuje ludzi, ani leśnej gospodarki. To my jej potrzebujemy. -- Nie tylko do ograniczania zmian klimatu, ale także do szczęśliwego życia. -- Maciej Gąsiorowski, 19:30. Aż 40% rodziców publikuje w internecie zdjęcia czy filmy, na których są ich dzieci. Odbiorcami mają być głównie znajomi. Ale czy pozornie niewinne zdjęcia z wakacji nie stanowią zagrożenia? Szarenting, słowo, które powstało z połączenia angielskich określeń oznaczających dzielenie się i rodzicielstwo, może uruchomić lawinę złych konsekwencji. O tym Katarzyna Grzęda-Łozicka. -- Wakacje, spacer, piękna pogoda. Dla wielu rodziców to pretekst do kolejnego zdjęcia dziecka, które bez zastanowienia publikują w social mediach. -- Około 40% rodziców publikuje wizerunek swoich dzieci w internecie. Są to około 72 publikacje rocznie. -- A eksperci wskazują na długą listę potencjalnych konsekwencji, jak choćby cyberprzemoc, kradzież tożsamości, ośmieszanie. -- Są programy, które pozwalają ustalić, kto jak się nazywa. Czasami nawet gdzie mieszka. Tylko za pomocą danego zdjęcia. To może rodzic sytuację ryzykowne. -- WeProtect podaje, że liczba materiałów wygenerowanych przez AI prezentujących treści pedofilskie wzrosła w ciągu roku o 1300%. A jak wskazuje Konrad Ciesiołkiewicz z Państwowej Komisji Przeciwdziałania Pedofilii, nawet połowa takich treści bazuje na materiałach z mediów społecznościowych. -- Rośnie niebotycznie, niestety. Ryzyko związane z wykorzystywaniem aplikacji, które umożliwiają tworzenie tak zwanych deepfake, deep nude materiałów, które przetwarzają zdjęcia i umieszczają je w kontekstach seksualnych. -- Mecenas Agata Dawidowska, specjalizująca się w ochronie wizerunku dzieci, a prywatnie mama, zaznacza, że nie chodzi, by w ogóle nie publikować w sieci zdjęć swoich dzieci, ale by robić to świadomie. -- Żeby zastanowić się przed wrzuceniem, kto może zobaczyć to zdjęcie, czyli zrewidować nasze ustawienia prywatności. I spojrzeć na te zdjęcia z perspektywy dziecka. -- Eksperci dodają, że problem dotyczy też placówek edukacyjnych, które nagminnie wykorzystują zdjęcia dzieci do własnej promocji. -- Zrobiłam też takie badanie, ankietowe, które pokazało mi, jaka skala jest wykorzystania wizerunku dziecka w przedszkolach i szkołach podstawowych. I jest to ogromna skala. -- Są szanse na zmianę. Sejm przyjął nowelizację ustawy, zgodnie z którą żłobki i punkty opieki nie będą mogły już publikować zdjęć swoich podopiecznych, nawet za zgodą rodziców. Aleksandra Rodzewicz, która od lat zajmuje się tematyką praw dziecka i bezpieczeństwa cyfrowego, złożyła petycję do resortu edukacji, by podobne zmiany objęły też szkoły i przedszkola. -- Instytucje takie jak przedszkola i szkoły powinny chronić wizerunek dziecka a nie wykorzystywać go w materiałach promocyjnych. -- Internet nie zapomina. Jedno kliknięcie zostawia cyfrowy ślad do końca życia. Dlatego zanim opublikujemy kolejne zdjęcie, warto pomyśleć o bezpieczeństwie naszego dziecka i jego prawie do prywatności. -- Katarzyna Grzęda-Łozicka, 19:30. -- A na koniec, 19:30, "Nadzieja", a dokładniej "Stowarzyszenie Nadzieja" na mundial, które zorganizowało mistrzostwa świata dzieci z domów dziecka w piłce nożnej. A nasza reprezentacja pokazuje swoje umiejętności podczas trwającego właśnie w Portugalii turnieju. Sportową pasję można z powodzeniem łączyć z marzeniami, np. o lepszej przyszłości. Michał Niewodowski. -- To nie jest zwykły turniej. Dla nich to dowód, że ktoś ich zauważył, wybrał i powierzył im reprezentowanie kraju. -- Przez lata presja z siebie, wygraliśmy, no i zapracowaliśmy na to. -- Przez dwa dni na stadionie w portugalskiej Seji Polacy rywalizowali z drużynami z Portugalii, Czech i Jordanii. Były gole: faule, zwycięstwa i porażki. Nasze orły wygrały turniej, pokonując. W finale Czechów 2:0. Ten turniej to jednak coś więcej niż tylko piłka, bo nie bez powodu w nazwie ma nadzieję. -- To dla nich szansa, część z chłopaków nigdy nie leciała w swoim życiu samolotem. To dla nich super doświadczenie i możliwość odwiedzenia takiego kraju jak Portugalia. -- Samolotem pierwszy raz leciał Adam. -- Nie, no było dobrze na początku, tylko się bałem. A tak to jest ładnie, można sobie pooglądać widoki. -- Nie każdy z nich miał w życiu własną drużynę. Tutaj tworzą jedną. -- Musieliśmy się zgrać, bo nie mieliśmy okazji, żeby grać razem. -- A możliwość gry z orzełkiem na piersi to wielki zaszczyt i odpowiedzialność. -- Jestem naprawdę zadowolony z tego, że mogę tu być, pokazać swoje umiejętności. Dziękuję też trenerowi, za to, że wyróżnił mnie spośród tych 400 osób. -- Polską reprezentację wybrano spośród najlepszych uczestników mistrzostw dzieci z placówek opiekuńczo-wychowawczych. -- Wszyscy uczestnicy mistrzostw Polski w Warszawie chcieliby być tutaj na tym miejscu i chłopcy to czują, chłopcy o tym mówią, rozmawiają i cieszą się z tego, że takie momenty są im dane. -- Na treningach uczą się podań. Strzałów i taktyki. Poza boiskiem odpowiedzialności współpracy i zaufania. -- Kto wygra mecz? Polska! -- Poza nim zaczęli grać razem. Każdy z nich przeszedł wiele i musiał nauczyć się, że naprawdę może na kogoś liczyć. -- Ten ogień wewnętrzny dzięki piłce i dzięki wszystkim osobom, które w tym uczestniczą, zapala się w nich i po prostu budzi się w nich coś pięknego. I to inspiruje nie tylko dzieciaki, ale i wszystkich, co do nas przyjeżdżają. -- Kolejny turniej już w przyszłym roku w Warszawie. Polska będzie organizatorem mistrzostw świata dzieci z domów dziecka. -- Takie turnieje mają bardzo pozytywny wpływ na życie naszych podopiecznych. Dają im możliwość wspólnego spędzenia czasu i nawiązywania przyjaźni, które pozostają także po zakończeniu turnieju. -- Bo najważniejszą wygraną jest to, że ktoś po raz pierwszy poczuł się tutaj częścią drużyny. Michał Niewodowski, 19:30. -- Dziękuję za wspólny weekend. Już za moment w "Pytaniu Dnia" gościem Justyny Dobrosz-Oracz będzie profesor Antoni Dudek, historyk i politolog. Proszę z nami zostać. Do zobaczenia. -- Dobry wieczór państwu, Justyna Dobrosz-Oracz, zapraszam na "Pytanie Dnia". Ze mną i z państwem jest profesor Antoni Dudek, politolog, historyk. Dobry wieczór, panie profesorze. -- Dobry wieczór. -- Panie profesorze, PiS się podpaliło, a kto się na tym spali? -- No to czas pokaże, ale ja myślę, że w trudniejszej sytuacji jest oczywiście Mateusz Morawiecki, dlatego że on będzie musiał zbudować coś, czego nigdy dotąd nie budował, czyli własny obóz polityczny. On go próbował oczywiście budować od już dobrych kilku lat wewnątrz PiS, ale nigdy ten jego obóz nie próbował wystartować samodzielnie w wyborach. A wygląda na to, że będzie musiał w przyszłym roku. To raczej ten scenariusz jest najbardziej prawdopodobny, ale czy on będzie samodzielny, czy z kimś w koalicji, to czas pokaże. Jeszcze ponad rok przed wyborami, do wyborów, także wszystko się tutaj może podziać. -- Rozłam jednak pokazał chyba słabość PiS. -- Znaczy, pokazał kryzys, który narastał po tym, jak prezes zaczął coraz ostrzej skręcać w prawo, to znaczy też Morawiecki ujawnił swoje aspiracje, to zaraz na początku 2024 roku, ale właściwie od momentu, jak w październiku 2024 roku partia suwerenna Polska, Ziobry, została dołączona do PiS, to ja wiedziałem, że na dłuższą metę Morawiecki tego nie utrzyma, znaczy nie zniosą się nawzajemnie, bo ten konflikt już był znany w czasach ich rządów, wojna ziobrystów z Morawieckim, to było właściwie 8 lat. -- To wszystko było pod dywanem, a teraz wyszło na wierzch. -- Tak, no bo kiedyś musiało, no to to jest tak, że tego się nie dało w żaden sposób, można to było jeszcze przez jakiś czas utrzymywać. Ja sądziłem, mówiąc szczerze, że prezes