Miliardy na dozbrojenie Polski. Sejm zagłosował, co zrobi prezydent? Zaskakujące spotkanie Grzegorza Brauna - o czym rozmawiał z indyjską delegacją? Gorąca debata - wniosek o wotum nieufności dla ministra rolnictwa odrzucony. Monika Sawka, dobry wieczór. System antydronowy, pojazdy minowania, bojowe wozy piechoty, transportery opancerzone, zestawy przeciwlotnicze - to tylko kilka hitów polskiej zbrojeniówki, na których produkcję mają zostać przeznaczone środki z SAFE. Do polskich firm ma trafić 89% funduszy z programu. Blisko 200 mld zł. To game changer - mówią wojskowi. A rządzący podkreślają: to nie program polityczny, tylko patriotyczny. 4 godziny przed tym głosowaniem rząd odkrył karty w sprawie programu SAFE. To jest potrzeba absolutnie numer jeden. Mówimy o blisko 200 mld zł, a więc o kosmicznej kwocie. Co jest, wierzcie mi państwo, z mojego punktu widzenia prawdziwym game changerem. Te pieniądze w 89% zostaną wydane w Polsce. To są szacunki Agencji Uzbrojenia, nie moje, nie pana ministra Tomczyka, tylko Agencji Uzbrojenia. Każdy jeden projekt, który znalazł się na liście, był opiniowany przez Wojsko Polskie. Zdecydowana większość, bo aż 170 mld zł, zostanie przeznaczona na wojsko, 7 mld na pozostałe służby, ponad 9 mld zł na drogi i kolej, potrzebne nie tylko armii. SAFE to nie jest program polityczny, to jest program patriotyczny. Jak wynika z ujawnionych informacji, pieniądze te trafią do tych ponad 30 zakładów Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a za ich pośrednictwem do blisko 12 tys. firm, także prywatnych, znajdujących się w całej Polsce. To dla nich wielka szansa. To jest takie koło zamachowe, do tego know-how, długoterminowe linie produkcyjne. To jest coś, co jest nam bardzo potrzebne. Pieniądze z SAFE zostały podzielone w taki sposób, by wspierały wszystkie rodzaje sił zbrojnych. W planach trzy nowe fabryki amunicji: w Pionkach, Kraśniku i Bydgoszczy, czy budowa takiego pierwszego polskiego okrętu ratowniczego. Dzięki unijnej niskooprocentowanej pożyczce wszystkie polskie myśliwce mają zyskać możliwość tankowania w powietrzu. A na orbicie ma zostać umieszczony polski satelita geostacjonarny. Czyli satelita, który zawsze jest nad Polską, który jest wielokrotnie wyżej, zapewni nam łączność absolutnie suwerenną i absolutnie polską, zdolność absolutnie topową z punktu widzenia sił zbrojnych. Na liście priorytetów także budowa Tarczy Wschód i objecie Polski ochroną antydronową. To odpowiedź na to, czego już doświadczyliśmy ze strony Rosji i Białorusi. Ci, którzy mówią dzisiaj: "odrzućmy te pieniądze", de facto wypowiadają się przeciwko bezpieczeństwu. Jeżeli wszyscy generałowie właściwie mówią, że jest to bardzo dobry program, jeżeli mówią to właściwie wszyscy finansiści, że jest to program korzystny, to ja się zastanawiam, nad czym my w ogóle dyskutujemy. Tym bardziej, że czasu na to nie ma. Według niemieckiego wywiadu Rosja na zbrojenia przeznacza połowę swojego budżetu. To znak, że żyjemy w czasach przedwojennych. Stąd według premiera konieczność zbrojeń. Nie ma dziś ważniejszej sprawy, każdy miesiąc, każdy tydzień, każda godzina będą wpływały na stopień bezpieczeństwa Polski i całego regionu. Tu idzie walka o to, żebyśmy z czasem wygrali, żeby ta siła odstraszania była tu i teraz, a nie po 2030 roku, bo wtedy będzie stanowczo za późno. Pożyczka SAFE jest do wydania teraz, a na jej spłatę jest 45 lat. To jednak nie wszystkich przekonuje. Pytanie, czy przekona prezydenta? Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy wdrażającej program SAFE. Droga do gigantycznych pieniędzy na polskie zbrojenia jest już otwarta. Dokument trafi teraz do Kancelarii Prezydenta. Głowa państwa, podobnie jak politycy PiS, ma wątpliwości. Wszystkie dziś po raz kolejny rozwiewał premier. To nie jest finał, ale dopiero półmetek rządowej batalii o program SAFE. W Sejmie, mimo sprzeciwu PiS-u w kluczowych kwestiach, przegłosowano senackie poprawki do ustawy wdrażającej program w Polsce. Teraz wszystko w rękach prezydenta. Był apel premiera... To nie jest projekt polityczny, tylko naprawdę projekt obronny na wielką skalę. Ale prezydent na razie nie ujawnia, jaką decyzję podejmie. Zapadnie po kolejnych dniach analiz przeprowadzanych w Kancelarii. Mówi szef jego kancelarii. A rządzący pytają, czy Karol Nawrocki wzniesie się ponad antyeuropejskie obsesje polityków PiS-u. Pytanie, czy ta durnota PiS-u przełoży się na durnotę prezydenta Nawrockiego. Politycy formacji Jarosława Kaczyńskiego od kilku tygodni wespół z medialnymi przybudówkami straszą programem SAFE. Narracja nie jest wyszukana. Tu Niemcy odmieniane są przez wszystkie przypadki. Wyłącznie interesom niemieckim. Wasalizacja Polski wobec Niemiec. Tych interesów niemieckich. To jest niemiecka pożyczka na niemiecki sprzęt. Wiecie, ile ten osławiony niemiecki przemysł będzie korzystał na programie SAFE w Polsce? To jest 0,37%. Premier Donald Tusk równo przez 13 minut spokojnym tonem krok po kroku obalał główne mity wokół SAFE rozpisane na Nowogrodzkiej i tak powtarzane przez polityków PiS-u. Nie będzie to według naszych potrzeb, tylko wg potrzeb Unii. Ale skąd pani ma te informacje? Bo to krąży. Wiadomo to. Komisja Europejska co do przecinka, co do jednej literki zaakceptowała nasze propozycje. To my powiedzieliśmy Brukseli, jak ma wyglądać ten projekt. Jeśli to zapewnienie premiera polskiego rządu posłance PiS-u nie wystarcza, to teraz jeszcze ten głos. Nie mamy wątpliwości jako wojsko co do zasadności użycia tego mechanizmu i powiem tylko, że był projektowany przy współudziale wojskowych. Jeżeli pani mówi o jednym czy drugim generale, który z takich czy innych powodów wypowiedział się, że chce, to nie jest jeszcze wojsko polskie. I ta narracja niemal jeden do jednego powtarzana jest przez ludzi prezydenta. Jaki pani ma mandat, żeby powiedzieć, że wojskowi albo policja popiera? Rozumiem, że są wojskowi, oficerowie, którzy popierają, są pewnie tacy, którzy mają wątpliwości, którzy nie popierają. To teraz jeszcze raz. Nie mamy wątpliwości jako wojsko. Tych słów nie wypowiada pierwszy lepszy wojskowy, ale gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego, najwyższy rangą dowódca Wojska Polskiego. A PiS dalej swoje. Celem tego programu jest wypchnięcie Ameryki z Europy. To w najmniejszym stopniu nie wpłynie na wydawane przez nas pieniądze na rynku amerykańskim. My będziemy jeszcze lepszym sojusznikiem. Te grubo ponad 100 mld, które mieliśmy zamiar wydać na sprzęt i możliwości technologiczne z USA, zostaną wydane tak czy inaczej. Premier wystąpienie skończył tymi słowami. Trzymam kciuki za mądre decyzje tych, którzy z decyzją jeszcze czekają. Prezydent Nawrocki na podjęcie decyzji ma 21 dni. Oglądają państwo "19.30", w programie jeszcze między innymi... Bomba ciepła. Jak długo zostanie z nami wiosna? Coraz więcej roślin się rozwija. Lubię, jak stopniowo robi się coraz cieplej. Lokalnie do 17 stopni. Przyleciał bocian. Mamy taką walkę między wiosną a zimą, mamy nadzieję, że wygra wiosna. Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności dla Stefana Krajewskiego. Posłowie PiS zarzucali ministrowi rolnictwa nieskuteczność i arogancję w obronie interesów polskich rolników, w tym dopuszczenie do podpisania umowy między UE a Mercosurem. To akt zemsty politycznej - mówił szef resortu rolnictwa. I przypominał, że ta umowa to nieślubne dziecko Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Szable od początku były policzone. Sejmowa większość obroniła ministra rolnictwa. Jego odwołania chciało PiS. Stefan Mercosur Krajewski - do dymisji! Pan Jarosław Mercosur Kaczyński, pan Mateusz Mercosur Morawiecki. Premier przypominał, że to za poprzedników toczyły się kluczowe negocjacje w sprawie Mercosur, który był głównym zarzutem PiS wobec Stefana Krajewskiego. Chciał pan blokować Mercosur - weto Tuska, chciał pan pisać skargę do TSUE - weto Tuska. To Tusk jest waszym prawdziwym wetomatem. Niemiec kazał, Tusk tupnął, PSL zrealizował. Mercosur to nieślubne dziecko premier Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, którego chrzestnymi są komisarz Wojciechowski i europoseł Kuźmiuk. Mercosur to dziecko PiS, które porzuciliście, a dziś domagacie się od nas alimentów. Minister wniosek PiS nazywa polityczną zemstą. PiS z kolei zarzuca ministrowi upartyjnienie instytucji i brak opłacalności produkcji rolnej. Przyszły na rolnictwo prawdziwe plagi egipskie. Ceny zboża najniższe od 20 lat. Kpicie z rolnictwa od dawna. Przez 8 lat doprowadziliście do największych masowych rolniczych protestów. Mowa o rolniczych blokadach przeciwko napływowi zboża z Ukrainy za czasów PiS. 3,5 miliona ton w dwa lata. Po zmianie władzy - 60 tysięcy ton. 2021 - 60 tys. ton zboża, 2022-2023 - 3,5 mln ton. 2024 - 60 tys. ton zboża. Ministra rolnictwa bronił w czasie debaty premier. Przypominał, że Polska dostanie rekordowy budżet na rolnictwo - ponad 48 mld euro. Więcej niż Niemcy i Włosi. Robicie wszystko, aby zablokować pieniądze dla Polski, kiedy nie możecie ich ukraść. Debata była gorąca. Ale wysoka jest też temperatura batalii o rolniczy elektorat. Dzisiaj Wincenty Witos protestowałby przeciwko wam w PSL. Wasz agrohipokryta bez ziemi. Mateusz vel Poproszę Działeczkę Na Żonę Morawiecki. PiS-owi wtórowała Konfederacja. Nie zbudowaliście mniejszości blokującej ws. Mercosur, chociaż obiecywaliście. Gdzie skarga do TSUE? Taka skarga jest przygotowana, draft jest przygotowany, konsultowany z różnymi prawnikami. W ostatnich wyborach parlamentarnych wieś w większości zagłosowała na PiS. To również głosy wsi były w drugiej turze decydujące dla wygranej Karola Nawrockiego. Ale sondaż OGB pokazuje, że prezydent traci wśród mieszkańców wsi. W grudniu pozytywnie oceniało go prawie 62% badanych. Obecnie ponad 53%. Każdy z nas traktuje to bardzo prosto. Jeżeli władza zawiniła, to znaczy, że mamy żal do władzy i wtedy do wszystkich się ma żal. Prezydent Nawrocki odwraca się od polskiej wsi i rolników i wetuje ustawę o aktywnym rolniku. To musi się liczyć z konsekwencjami. Rok przed wyborami polityczna bitwa o wieś dopiero się zaczyna. A teraz wyjście awaryjne rządzących po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Sejm przyjął dziś uchwałę. Izba, wybierając sędziowski skład do Krajowej Rady Sądownictwa, uwzględni wyniki wyborów dokonanych przez sędziów. Głosowanie poprzedziła gorąca dyskusja ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka z szefem Kancelarii Prezydenta Zbigniewem Boguckim. Ten tekst nie jest godny uwagi, albo, żeby nie powiedzieć, że jest nic niewarty, mówi się, że jest tyle wart, ile papier, na którym został wydrukowany. Tutaj nawet tego nie można powiedzieć. Szkoda, panie ministrze Żurek, szkoda tego papieru, bo ta uchwała nie ma żadnej mocy prawnej i pan doskonale o tym wie. Kancelaria się przestraszyła, że sędziowie wybiorą, mieszcząc się w ustawie, która dzisiaj obowiązuje, że wybiorą swoją reprezentację i że nie będzie wyjścia i że odtworzymy KRS, że odtworzymy niezależny Trybunał Konstytucyjny i niezależny Sąd Najwyższy, więc lęk zapanował w kancelarii. Sprzeciwiał się napływowi do Polski osób z Azji czy Afryki, teraz widzi szansę w imigracji z Indii. Grzegorz Braun zamierza współpracować z hinduskimi politykami i aktywistami. Poinformował o tym podczas spotkania w Brukseli. Obywatele Indii mieliby prowadzić interesy wspólnie z polskimi firmami oraz obserwować wybory w Polsce. Tyle że tych, z którymi poseł Konfederacji Korony Polskiej się spotkał, łączą podejrzane kontakty z Moskwą. "Nie będzie dopłat do emerytur: ukraińskich czy hinduskich!" - grzmiał na antyimigranckich wiecach Grzegorz Braun. Dziś rozmawia z przedstawicielami Indii, zaprasza ich do obserwowania wyborów w Polsce i robienia biznesu. Chcielibyśmy nauczyć się od was, jak być wielkim narodem. Tak komplementował indyjską delegację podczas spotkania w Brukseli. A Roman Fritz, poseł jego partii, zachwalał nowe połączenia lotnicze. Dzięki którym Polska stała się bardziej atrakcyjna dla Hindusów jako miejsce pracy, edukacji czy turystyki. Ale brukselska konferencja "Nowy początek" rodzi kontrowersje. Portal OKO.press opisuje, że polityków i aktywistów, z którymi spotkał się Braun, łączą podejrzane kontakty z Moskwą. Regularnie utrzymują kontakty z ambasadą rosyjską w New Delhi i mają podpisaną umowę ze Sputnik News Agency, czyli propagandową rosyjską agencją, która jest objęta sankcjami. Dziwne związki indyjskich polityków potwierdza doktor Aleksandra Jaskólska, specjalistka od Indii z Uniwersytetu Warszawskiego. Pathway Global Alliance to organizacja, którą podejrzewa się o zorganizowanie, przynajmniej po części, tego wszystkiego, co doprowadziło do kryzysu imigracyjnego na polsko-białoruskiej granicy. Na zdjęciu z Brukseli politycy Konfederacji w towarzystwie delegacji z Indii. Stojący nieco z tyłu Rajesh Bagha, polityk partii rządzącej w Indiach jeszcze w 2024 roku - jak informuje OKO.press - był obserwatorem wyborów w Rosji. Uznał, że przeprowadzono je wzorowo. Część z tych osób była w Rosji na obserwowaniu wyborów Putina, nawet w 2024, i nie dostrzegli niczego złego? Jak się okazuje, zwieńczone wspólną konferencją spotkanie braunistów z delegacją z Indii prowadził w europarlamencie Ryszard Czarnecki, członek krajowych władz PiS. Jeżeli partia rządząca wybiera sobie takiego partnera w Polsce, czyli Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna, to czy w związku z tym mam obrazić hindusów i zrezygnować z przewodniczenia tej konferencji? Zapewnił, że na spotkaniu nie było mowy o polityce krajowej. Ale wciąż jak bumerang wracają pytania o ewentualną koalicję PiS z Koroną Brauna. Po pierwsze to jest sprawa na po wyborach. Po drugie zostawiam to liderom partii. Tego, że takiej koalicji nie będzie, nie są pewni respondenci. w zapewnienia prezesa Kaczyńskiego, że nie ma mowy o współpracy z Konfederacją, pokazuje sondaż dla "19.30". Nawet jeżeli politycy tej partii twierdzą inaczej. Powiedział to już kilkukrotnie prezes Jarosław Kaczyński i gwarantuję, że do polityków PiS taki przekaz dotarł. Nie oszukujmy się. Nawet jak będą mówili "nie chcemy Brauna", to też szykują się na współpracę z Braunem. Międzynarodowe plany braunistów - polityczne oraz gospodarcze - może pokrzyżować prokuratura. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podpisał właśnie kolejny wniosek do europarlamentu o uchylenie immunitetu Grzegorza Brauna. Tym razem chodzi o negowanie przez niego nazistowskich zbrodni. Hillary Clinton, była pierwsza dama, złożyła zeznania w sprawie Jeffreya Epsteina. Podczas wielogodzinnego przesłuchania wielokrotnie podkreślała, że nie znała miliardera oskarżonego o wykorzystywanie nieletnich. Jednocześnie potwierdziła swoją przelotną znajomość z jego partnerką. Dziś na pytania komisji nadzoru Izby Reprezentantów odpowiada Bill Clinton, były prezydent. Clintonowie pół roku negocjowali warunki przesłuchania w sprawie Epsteina. Stanęło na kompromisie, że odbędzie się w Centrum Kultury w Chappaqua, miejscowości koło Nowego Jorku, gdzie mają rezydencję. Komisja, w której większość mają Republikanie, zaczęła od przesłuchania Hillary. Ona w aktach Epsteina nie pojawia się ani razu. Nie wiem, ile razy musiałam powtarzać, że nie znam Jeffreya Epsteina. Nigdy nie byłam na jego wyspie. Nigdy nie byłam w jego domach. Nigdy nie byłam w jego biurach. Clinton przyznała, że znała pobieżnie partnerkę i wspólniczkę Epsteina - Ghislaine Maxwell, która przyszła na ślub ich córki jako osoba towarzysząca. Przewodniczący Komisji nazwał przesłuchanie produktywnym. Choć Republikanie nie kryli rozczarowania, że żona nie chciała mówić za męża. Chciałbym tylko powiedzieć, że jedną z rzeczy, których się dzisiaj dowiedziałem, jest to, że jeśli naprawdę masz konkretne pytania dotyczące Fundacji Clintona lub relacji między Clintonami a Jeffreyem Epsteinem i Ghislaine Maxwell, musisz zapytać Billa Clintona. To świetna uwaga. Słowa "Nie wiem, musisz zapytać mojego męża" padły kilkanaście razy. Clintonowie chcieli, by przesłuchanie było publiczne. Przewodniczący odmówił. Dlatego Hillary przerwała przesłuchanie, kiedy jedna z republikańskich kongresmenek wysłała zdjęcie z sali do prawicowego influencera. Ten opublikował je w internecie. Clinton zażądała, by wpuszczeni zostali wszyscy dziennikarze stojący na zewnątrz. Ale przewodniczący ponownie odmówił i powrócono do zadawania pytań. Pod koniec rozmowa przybrała dość niezwykły obrót, ponieważ zaczęto mnie pytać o UFO i zadawać serię pytań dotyczących Pizzagate, jednej z najbardziej podłych i fałszywych teorii spiskowych rozpowszechnianych w Internecie. Republikańska kongresmenka zapytała byłą pierwszą damę o zdjęcia, na których widać Billa Clintona w posiadłościach Epsteina, czy ma przeczucia, że jej mąż mógł być masowany przez młode kobiety. Hillary odpowiedziała, by zapytała o to jej męża. Clinton utrzymywał kontakty z Epsteinem do początku lat 2000. Miał przyjmować go w Białym Domu i latać na jego wyspę. O to dziś pytają go kongresmeni. Demokraci w precedensie wezwania byłego prezydenta przed komisję widzą szansę na wezwanie obecnego. Nazwisko Trumpa pojawia się częściej w aktach Epsteina niż imię Boga w księdze naszego Pana. Na marginesie to Biblia, którą sprzedaje Trump. Nazwisko Trumpa pojawia się także częściej w aktach Epsteina niż nazwisko Harry'ego Pottera w siedmiu książkach o Harrym Potterze. Departament Sprawiedliwości, na którego budynku zawisł portret prezydenta Trumpa, wciąż nie opublikował 2,5 miliona akt ze sprawy Epsteina. Zakaz używania mediów społecznościowych przez dzieci do lat 15 może zacząć obowiązywać od przyszłego roku. Chodzi o odpowiedzialność dorosłych i wielkich firm, które na najmłodszych zarabiają ogromne pieniądze - mówią pomysłodawcy zmian. Wiek użytkowników mają weryfikować platformy internetowe. Projekt przewiduje kary finansowe za niespełnianie wymogów. Zanim zadzwoni dzwonek, w tej szkole podstawowej we Wrocławiu telefony uczniów trafiają do specjalnych etui. Do końca zajęć są blokowane. Placówka takie zmiany wprowadziła pół roku temu. I są efekty. Bardzo pomogło w koncentracji i w nawiązywaniu relacji. Wpływa pozytywnie, bo nie siedzą na korytarzach, nawiązują relacje ze sobą. Koalicja Obywatelska chce, by tak było w całym kraju. Właśnie przedstawiła założenia projektu ograniczającego korzystanie z mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia. Wiemy o przypadkach, kiedy dzieci kilkuletnie mają nieograniczony dostęp do platform społecznościowych. Tam widzą treści przeróżne. Niewskazane dla dzieci. Począwszy od pornografii po cyberterroryzm. Za egzekwowanie przepisów mają odpowiadać same platformy. Jeśli nie zablokują dostępu, będą musiały liczyć się z karami finansowymi. To duża i ważna zmiana. Osoby, które zakładają media społecznościowe, żeby to zrobić, mogą wpisać dowolny rok urodzenia. Nie ma żadnej weryfikacji. Dzieci mogą podawać, że mają 50 lat. A algorytmy często dostosowują treści do podanego przez użytkownika wieku. Tu narzędziem weryfikacji ma być Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej. Kontrola to podstawa, bo zagrożeń jest wiele. Począwszy od hejtu, który może doprowadzić do tragedii. W tym wieku nasz układ nagrody jest wyjątkowo wrażliwy na te lajki, na powiadomienia i na tym budujemy swoją samoocenę. Często nawet nie wiedzą, jak szkodliwe są treści, które do nich docierają. Dlatego rządzący zapowiadają też działania edukacyjne. Pod pomysłem podpisują się przedstawiciele Akcji Uczniowskiej, ale mają też swoje propozycje. I wyraźnie zaznaczają: nic o nas bez nas. Zapytajmy ich, co o tym sądzą. Powiedzą na pewno dużo krytycznych zastrzeżeń, ale to też jest ważne, żeby wysłuchać. Młodzi podkreślają też, że warto rozważyć, które platformy obejmie zakaz. Pionierem jest Australia, która ograniczenia wprowadziła w grudniu. Nowe regulacje w Polsce mogłyby wejść w życie na początku przyszłego roku. Tak widzi człowiek, który ma jaskrę. W zaawansowanym stadium chory ma wrażenie, jakby patrzył przez lunetę. To schorzenie nie zawsze boli, a może prowadzić do nieodwracalnej ślepoty. Zachorować może każdy. Także dzieci. Specjaliści zachęcają do badań i przypominają: im wcześniej zaczniemy leczenie, tym lepsze będą efekty. Bliźniacy Tobiasz i Maksymilian urodzili się jako wcześniaki. Od pierwszych miesięcy życia chorują na jaskrę. Muszą regularnie badać wzrok. To nie jest dla mnie superprzyjemne, więc nie zawsze jestem zadowolony. Jaskra wrodzona pojawia się nawet raz na 17 tysięcy urodzeń. To nieprawidłowa budowa oka - utrudniony jest odpływ płynu produkowanego wewnątrz gałki ocznej. Rosnące ciśnienie wewnątrz oka uszkadza nerw wzrokowy. To schorzenie ma sześciomiesięczna Kornelia. Jak się urodziła, miała duże źrenice. Jej oczy były dość duże i czarne. Inne objawy jaskry to: zmętnienie rogówki, łzawienie, światłowstręt i ból oczu. Tylko do Centrum Zdrowia Dziecka co roku na diagnozę jaskry trafia ponad 400 dzieci. Te najmniejsze muszą być badane pod narkozą. U dzieci jaskrę leczy się operacyjnie. Naszym zadaniem jest utworzenie nowej drogi odpływu w czasie operacji, tak aby unormalizować ciśnienie i czasami wystarczy jeden zabieg na całe życie. Kornelia ma już za sobą po dwa zabiegi na każde oko. Pierwsza jest małoinwazyjna, ale mało skuteczna, dopiero ta druga metoda jest skuteczniejsza. Lekarze zaczynają od mniej obciążających zabiegów, bo z czasem mogą być potrzebne te bardziej skomplikowane. 30% będzie miało ostrość wzroku bardzo dobrą, porównywalną do zdrowych dzieci, ale 30% nie. U Tobiasza, jednego z bliźniaków, nie udało się zatrzymać jaskry. Chłopiec całą energię skupił na rozwijaniu swojego talentu muzycznego. Kiedy miałem 3 lata, to straciłem wzrok i wtedy mój słuch się wyostrzył. Teraz bracia mają regularne kontrole, żeby choroba nie poczyniła dalszych uszkodzeń. Od 8 marca w czasie Tygodnia Jaskry okuliści w całej Polsce, także w ośrodkach dziecięcych, będą prowadzić bezpłatne badania na wykrycie jaskry. Im szybsze leczenie, tym większa szansa na zatrzymanie tej choroby. Szczerze wytęskniona. Długo, zdecydowanie za długo oczekiwana. Wypatrywana w każdym, najmniejszym nawet promieniu słońca. W końcu nadchodzi... wiosna. Ta meteorologiczna już pojutrze. Na termometrach w wielu miejscach dwucyfrowe temperatury. Najcieplej na południowym zachodzie kraju. Pytanie, czy zimowa aura jeszcze wróci? Za wiosną stęsknili się nie tylko ludzie. W ogrodzie botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego kilkadziesiąt ciepłych godzin wystarczyło, żeby krajobraz wyraźnie się ożywił. Już zdecydowanie widać oznaki przedwiośnia, ziemia już rozmarzła, widać już pierwsze kwiaty, które wychodzą na zewnątrz. Przebiśniegi, ranniki i krokusy już ruszyły. Ruszyli też działkowcy. Dla nich taka pogoda to okazja, której nie można zmarnować. Bardzo sprzyjająca, no bo przecież można wszystko robić na działce. Kurtki, które jeszcze rano były potrzebne, po południu stały się tylko ciężarem. Nic dziwnego. W ciągu dnia we Wrocławiu temperatura urosła do ponad 17 stopni. Po zimie do łask wróciły rowery. Bardzo jestem zadowolony z tego, że jest dobra pogoda i mam okazję pojeździć rowerem. Co widać nie tylko w parku, ale i w rowerowych serwisach. Tu sezon na dobre rozpoczął się wczoraj. Czas oczekiwania się wydłużył, było to kilka dni, teraz jest do około tygodnia i stale rowerzyści przyprowadzają rower do przygotowania do sezonu. Nic dziwnego - za wiosną stęskniliśmy się bardziej niż zwykle, bo tak obfite opady śniegu i dwucyfrowe mrozy przez 16 lat Polskę omijały. Ale zima ostatniego słowa jeszcze nie powiedziała. W drugiej połowie marca spodziewamy się lokalnie ochłodzenia, napływ tych chłodniejszych mas powietrza, nadal te przymrozki jak najbardziej są możliwe. Najbliższy tydzień będzie jeszcze ciepły. W całym kraju temperatury mogą osiągać wyniki dwucyfrowe. Warto to wykorzystać. Wystawiamy buźki i się nagrzewamy. Typowo opalać się, ale z czekoladą. A skoro na Mazury przyleciał już Krutek - najsłynniejszy bocian w Polsce, można mieć nadzieję, że meteorolodzy się mylą i wiosna rozgości się na dobre. A nawet jeśli pogoda na chwilę się nieco zepsuje, to trzeba pamiętać, że najgorsze już za nami. Tak jak natura, to człowiek też w lepszym humorze, co? A jak! Ja zawsze jestem w dobrym humorze. Seniorzy z pasją poszukiwani. Tylko do jutra słuchacze Uniwersytetów Trzeciego Wieku mogą zgłaszać się do udziału w ogólnopolskiej akcji "Polska na TAK!". Chętni mają za zadanie przedstawić swoją interpretację hasła projektu. Może to być film, materiał w mediach społecznościowych czy zdjęcie. Wyślijcie zdjęcia lub krótkie filmy, w których pokażecie swoje zainteresowania, codzienne aktywności i to, co sprawia, że na emeryturze w Polsce nie trzeba się nudzić. Na zgłoszenia czekamy do 28 lutego. Zwycięskie projekty zaprezentujemy w TVP Info. Szczegóły: tvp.info/polskanatak. Od marca co miesiąc będziemy odwiedzać nie tylko miasta i odsłaniać murale, nie tylko szkoły i organizować koncerty, ale także będziemy odwiedzać seniorów. Nie tylko tych w Uniwersytetach Trzeciego Wieku, ale też np. w klubach seniora. Tych inicjatyw może być mnóstwo. Ja już dziękuję, czas na "Pytanie dnia". U Aleksandry Pawlickiej dziś Michał Kobosko, europoseł. A wieczorem w TVP1 "Sekielski Wieczorową Porą" - dziś o wojnie w Ukrainie. Spokojnego wieczoru.