Cena ustalona - litr bezołowiowej ma kosztować maksymalnie 6,16 zł. Gra generałami - polscy wojskowi znów są zakładnikami politycznego sporu. Rakietowe inwestycje - nowa umowa na produkcję w Polsce antyrakiet. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Maksymalne ceny i milionowe kary. Rząd ogłosił, ile maksymalnie zapłacimy za benzynę i olej napędowy. Informacja już jest w Monitorze Polskim - jutro zacznie obowiązywać na stacjach. Nawet milion złotych kary grozi za sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej. Dziś ceny benzyny oraz oleju napędowego na stacjach paliw przekraczają jeszcze 7 oraz 8 złotych za litr. Od wtorku ma być dużo taniej. Zgodnie z obwieszczeniem ministra energii Miłosza Motyki, od wtorku litr popularnej 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł, a litr oleju napędowego 7,16 zł. Ta obniżka to efekt wprowadzenia ogłoszonego w czwartek pakietu CPN, czyli "Ceny Paliwa Niżej", w którego skład wchodzą m.in. nowelizacja ustawy o zapasach ropy naftowej czy o podatku akcyzowym. Pakiet ustaw i rozporządzeń ma złagodzić wzrost cen, które wystrzeliły po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej i zablokowaniu transportu paliw przez cieśninę Ormuz. Nad tym, aby ceny maksymalne były respektowane, ma czuwać, jak powiedział minister finansów Andrzej Domański, "twarda ręka państwa". Kontrole ma prowadzić Krajowa Administracja Skarbowa. Za sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej będzie grozić kara do jednego miliona złotych. Szerokim echem odbija się spotkanie prezydenta z najważniejszymi polskimi generałami. Głowa państwa ma prawo z nimi rozmawiać - to stanowisko Pałacu. Szef MON-u też z Karolem Nawrockim rozmawiał i podkreślał, że w czasie pokoju to on pośredniczy w prezydenckim zwierzchnictwie nad wojskiem i to reguła, od której nie ma odstępstw. Jak apolityczni generałowie stają się zakładnikami polityki? Jako zwierzchnik sił zbrojnych utracił autorytet w siłach zbrojnych. Dlatego, zdaniem generała Kozieja, prezydent po wecie w sprawie ustawy SAFE próbuje odzyskać zaufanie w armii. Stąd spotkanie z udziałem najwyższych dowódców Wojska Polskiego w Pałacu Prezydenckim. Ale ta próba okazała się nieudana, bo okazała się gestem politycznym, ponieważ to spotkanie było bez ministra obrony narodowej. Wywołało poważne napięcia na linii prezydent - rząd. Nie po raz pierwszy. Zaproszenia Karol Nawrocki wysyłał do generałów i do wiadomości szefa MON. Rozmawiałem z prezydentem dość długo w miniony czwartek na temat konstytucyjnej roli ministra obrony narodowej w czasie pokoju. Konstytucja mówi jasno - w czasie pokoju prezydent poprzez resort obrony sprawuje zwierzchnictwo nad armią. Pan prezydent szanuje konstytucję. PiS i prezydenccy ministrowie przepisy ignorują. Prezydent ma prawo spotykać się z generałami i nie musi tutaj pytać o zgodę ani pana redaktora, ani mnie, ani kogokolwiek innego. Nie mam żadnego problemu z tym, żeby prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych, spotykał się z generałami, ale zawsze za pośrednictwem ministra obrony narodowej, bo tak mówi Konstytucja i tak mówi prawo, i każdy dowódca w Polsce o tym wie. I tak najwyżsi dowódcy w armii stali się zakładnikami politycznego sporu. Prezydent sobie uzurpuje co jakiś czas kompetencje władzy wykonawczej, której nie posiada, czyli z tego punktu widzenia jest uzurpatorem. Tego samego dnia w BBN-ie odbyło się kolejne spotkanie, tym razem ze Sławomirem Cenckiewiczem. Człowiekiem, który dostępu do materiałów niejawnych nie posiada. Na to spotkanie początkowo wicepremier i szef MON też zaproszenia nie otrzymał. To jest jakieś testowanie systemu i rozpychanie się Nawrockiego w obszary, gdzie nie ma podstaw prawnych. Karol Nawrocki, wetując unijny SAFE, nie tylko pogłębił już złe relacje z rządem, ale i z armią. Tylko i wyłącznie gra polityczna, pokazująca, że rząd jest nieudolny. Jego propozycja SAFE 0% spotkała się z krytyką rządzących. Projekt ma być niekonstytucyjny, a dodatkowo NBP, który miałby finansować zakupy ze swoich zysków, fizycznie ich nie ma. Stąd swój projekt zgłasza PSL. My gwarantujemy rzetelność procesu legislacyjnego, a efektywność, czy te pieniądze są w NBP sprawdzimy inaczej niż przez tą ustawę. Dla wojska nie ma znaczenia, z jakiego źródła mają być pieniądze na uzbrojenie - twierdzi były dyrektor w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Jeżeli są pieniądze tu i tu, to albo je połączmy, jeżeli nie, to wykorzystajmy zdolności NBP do zarabiania pieniędzy, do tego, żeby zdecydowanie szybciej spłacić SAFE zaciągnięty z UE. Zaliczkę z unijnego SAFE, 6,5 miliarda euro, mimo prezydenckiego weta Polska dostanie do końca kwietna. Dobry Orban, złe Niemcy i kluczowy moment dla Europy. To przedwyborcza diagnoza dla Węgier, którą Jarosław Kaczyński kreśli w tamtejszych prorządowych mediach. Nadchodzące wybory bez wątpienia są kluczowe i wykraczają daleko poza przyszłość Budapesztu - tu pełna zgoda z prezesem PiS-u, tylko kierunek jest do dyskusji. O Europie według Jarosława Kaczyńskiego. Nie w Budapeszcie, lecz na Nowogrodzkiej, Jarosław Kaczyński na całego włącza się w kampanię wyborczą na Węgrzech. Bardzo byśmy chcieli, aby mandat Viktora Orbana i Fideszu został przedłużony. Byłoby to bardzo ważne dla Węgier i bardzo ważne dla Europy. Przeraża ta spójność myślenia. Z jednej strony Kaczyńskiego, z drugiej strony Putina. Bo Viktor Orban może liczyć na poparcie zarówno prezesa PiS-u, jak i tego rosyjskiego satrapy. Viktor Orban rządzi Węgrami nieprzerwanie od ponad 15 lat. W tym czasie spotykał się z Władimirem Putinem co najmniej kilkanaście razy. Nawet pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę nie wygasiła ich kontaktów. Od tego momentu liderzy spotkali się przynajmniej kilka razy. A do tego dochodzi też fakt, że głos z Budapesztu coraz trudniej odróżnić od tego z Kremla. Tak o Ukrainie mówi Władimir Putin. Jak możemy negocjować z tymi, którzy opierają się na terrorze? A tak o Ukrainie mówi Viktor Orban. Mamy do czynienia z bardzo niebezpiecznym krajem, państwem terrorystycznym. Zażyłe relacje Orbana z Putinem nie są tajemnicą. Nie jest też tajemnicą, że to Orban blokuje miliardy unijnej pomocy dla Ukrainy, i że to Orban blokuje unijne sankcje na Rosję, i w końcu, że to Orban wstrzymuje wypłatę dwóch miliardów euro rekompensaty dla Polski za wsparcie udzielone Ukrainie. Mimo to Jarosław Kaczyński publicznie wspiera Orbana w prorządowych węgierskich mediach. Życzę zwycięstwa teraz i w kolejnych wyborach, i w jeszcze następnych. Viktor Orban to wciąż bardzo młody człowiek. Uważam, że Jarosław Kaczyński podejmuje tę interwencję niezgodnie z polskim interesem narodowym. Prezes PiS nie poprzestaje na wspieraniu Orbana. Snuje też wizję, jak sam mówi, wielkiej zmiany Europy, do której potrzebna byłaby wygrana Orbana na Węgrzech. Zwycięstwo prawicy we Francji. Oraz powrót PiS do władzy. Jeśli wygra Fidesz, jeżeli my wygramy, jeżeli prawica wygra we Francji, Meloni rządzi już we Włoszech, to może powstać tego rodzaju siła, która rzeczywiście zacznie Europę zmieniać. Jest to bardzo potrzebne. Unia Europejska przeżywa dzisiaj bardzo poważny kryzys. PiS chce "ratować" Unię z francuską partią, która była związana z Rosją m.in. finansowo, przez zaciągniętą w 2014 roku pożyczkę bankową. Kaczyński liczy też na pomoc Włochów, którzy już są u władzy. Przypomnijmy, we włoskim rządzie wicepremierem jest Matteo Salvini, który już po aneksji Krymu na Placu Czerwonym w Moskwie sfotografował się w koszulce z podobizną Putina. A PiS dalej swoje. To są politycy prorosyjscy, mówiąc wprost. Trzeba patrzeć trochę dalej niż czubek własnego buta. Jarosław Kaczyński dołącza do proputinowskich polityków, a wcześniej oskarżał Putina o zabójstwo własnego brata. Ale o tym w węgierskich mediach Jarosław Kaczyński już nie wspomniał. Oglądają państwo "19.30" w poniedziałek. Co jeszcze przynosi nowy tydzień: Powrót do domu. Ale fajnie! Pokój bardzo mi się podoba. Widać, że te dzieci się naprawdę cieszą, to największa radość dla mnie. Odbudowę wsparła Fundacja TVP. Te 2 miliony pozwoliły, by ten dom znów stał się prawdziwym domem. Jesteśmy dumni, to takie nasze wspólne dziecko. Głośny protest wobec Izraela po tym, jak tamtejsza policja nie wpuściła na mszę do Bazyliki Grobu Pańskiego łacińskiego patriarchy Jerozolimy i kustosza Ziemi Świętej. Tel Awiw mówi o względach bezpieczeństwa i "wielkim smutku" z powodu incydentu, do którego doszło w Niedzielę Palmową. Jednak kolejni światowi przywódcy solidaryzują się z duchownymi, potępiając decyzję, którą uznają za niedopuszczalny brak szacunku. Od początku wojny niemal wszystkie miejsca święte pozostają w Jerozolimie zamknięte. Bardzo smutno widzieć Jerozolimę tak pustą. Zazwyczaj pielgrzymi wypełniają ją modlitwą. W niedzielę palmową modlitwy zabrakło w bazylice Grobu Pańskiego, władze Izraela zablokowały łacińskiemu patriarsze Jerozolimy wejście do świątyni. Kardynał Pierbatista Pizzaballa modlił się za to o pokój w Ogrodzie Oliwnym. Wojna nie zniweczy zmartwychwstania. Smutek nie zgasi nadziei. Dziś nie trzymamy palm w procesji. Zamiast tego niesiemy krzyż, który nie jest bezużytecznym ciężarem, ale źródłem prawdziwego pokoju. Decyzja Izraela wywołała fale krytyki m.in. ze strony Unii Europejskiej, Polski, Włoch i Francji. Amerykański ambasador w Izraelu uznał ją za "niefortunną przesadę". Tak stanowcza reakcja społeczności międzynarodowej odniosła skutek. Dziś premier Izraela polecił, by kardynał Pizzaballa miał swobodny dostęp do Bazyliki Grobu Pańskiego w czasie rozpoczynającego się Wielkiego Tygodnia. W Jerozolimie, jak i w pozostałych częściach Izraela, wciąż wyją syreny alarmowe - to odpowiedz Iranu i Hezbollahu na atak, bo Izrael znów ostrzeliwuje Teheran i Bejrut, a wojska izraelskie przesuwają się w głąb południa Libanu. Donald Trump twierdzi, że negocjacje pokojowe z reżimem przebiegają doskonale, a Irańczycy mieli zgodzić się na większość z 15 punktów amerykańskiej propozycji. Prowadzimy bardzo udane spotkania, zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio. Zapytany o operację lądową odpowiedział: Mamy wiele możliwości. W wywiadzie dla "Financial Times" dodał, że zastanawia się nad zajęciem irańskiej wyspy Chark - centrum eksportu ropy i przejęciem przez Amerykę irańskich zasobów surowca. Na Bliski Wschód miało już dotrzeć kilkuset żołnierzy amerykańskich sił specjalnych, ale nie to wydawało się zajmować prezydenta Trumpa na pokładzie Air Force One. Zaprezentował dziennikarzom wizualizację nowej sali balowej w Białym Domu. Wojsko buduje ogromny kompleks pod ziemią. "Krok milowy dla budowania polskich zdolności" - tak rządzący mówią o podpisanej właśnie umowie, za sprawą której mamy się stać producentem rakiet przeciwlotniczych dla strategicznego programu obrony powietrznej Narew. Kluczowy dokument został podpisany dziś w Wojskowych Zakładach Elektronicznych w Zielonce pod Warszawą. Docelowo wojsko ma otrzymać 138 wyrzutni dla rakiet CAMM-ER. Nowoczesne i zabójczo skuteczne. To przeciwlotnicze pociski rakietowe CAMM-ER o zasięgu rażenia do 45 kilometrów. Już wkrótce staną się kolejnym elementem naszej obrony przeciwlotniczej. Polska będzie się zbroić. Tak, polskie wojsko będzie najsilniejsze w Europie. Nasza armia będzie najnowocześniejsza w Europie. Będzie najlepiej wyposażona w Europie. Te słowa potwierdzają liczby - tylko w zeszłym roku na inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy przeznaczyliśmy około 10 miliardów złotych, m.in. na budowanie linii produkcyjnych czy hal magazynowych. Dzisiaj w Wojskowych Zakładach Elektronicznych w Zielonce pod Warszawą podpisano umowę na kolejną taką inwestycję. To właśnie tutaj powstanie Centrum Serwisowo-Produkcyjne pocisków rakietowych CAMM-ER. To poważny krok w budowie suwerenności obronnej. Zyskujemy nie tylko dostęp do nowoczesnych rakiet z programu Narew, ale przede wszystkim transfer technologii. Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy wojna może wybuchnąć za rok, za dwa, za trzy - nie ma żadnego twardego scenariusza. Wszystko zależy od nas, właśnie od takich inwestycji, jak ta. Bo Polska, stając się współproducentem tych pocisków, osiąga podwójną korzyść. Jesteśmy ważną częścią nie tylko polskiego systemu bezpieczeństwa, ale także ważną częścią rozwoju gospodarczego w tych różnych, rozsianych po całej Polsce ośrodkach przemysłowych. Centrum wraz z halami produkcyjnymi i infrastrukturą powstanie w ciągu najbliższych 3 lat. Wartość inwestycji to 130 milionów złotych. To przedsięwzięcie jest również ogromną szansą na umocnienie i dalszy pomyślny rozwój naszego łańcucha dostaw. Podstawą naszego systemu obrony są systemy Wisła, Narew, Pilica oraz San - ich rozwój sprawi, że Polska będzie miała najnowocześniejszą w Europie tarczę antyrakietową. Środki walki takie jak czołgi czy artyleria, również rakietowa i obrona przeciwlotnicza, nie tracą swojego znaczenia. Ostatni konflikt szczególnie pokazuje, jak istotna jest obrona przeciwlotnicza. W nią warto inwestować i warto zwiększać nasze zdolności produkcyjne w tej kwestii, bo niezależnie od siły naszych sojuszy to polski przemysł zbrojeniowy, jak słyszymy, powinien być fundamentem naszego bezpieczeństwa. Uwaga, kierowcy obecni i przyszli - są ważne zmiany i w egzaminach, i w przepisach drogowych. Od dziś drastycznie poszerza się katalog drogowej brawury, za którą zamiast przyjęcia mandatu, częściej oddamy prawo jazdy. A ten, kto dopiero będzie starał się o dokument, warto by wiedział o planowanych zmianach. Jedna z głośniejszych to pożegnanie z placem manewrowym. Za taki drift na drodze publicznej i za jazdę motocyklem na jednym kole kierowca słono zapłaci i odda prawo jazdy. Będą zabierane na okres trzech miesięcy. Jest to dolegliwość dodatkowa oprócz tego, że sankcja karna za to wykroczenie przewiduje mandat od 1500 do 5000 złotych. I co najmniej 10 punktów karnych. Ich chyba już nie rusza nic, te 1500 czy 3000. Zabierać prawo jazdy i motory. Plaga po prostu - trzeba to zlikwidować. Taka brawura bulwersuje, bo jest groźna nie tylko dla kierującego. Takie wygłupy powodują, że dochodzi do ciężkich wypadków drogowych, więc to nie jest zabawa. To domena zwłaszcza młodych kierowców. Ci między 18. a 24. rokiem życia powodują najwięcej wypadków. W egzaminach na prawo jazdy idą zmiany. Dużo, bo 7 razy zdawałam, ale udało się za 7. razem wyjechać z placu manewrowego. Właśnie plac manewrowy ma zniknąć z egzaminu praktycznego. Bo to relikt przeszłości. Nigdzie w Europie prawie nie ma egzaminów na placu manewrowym. W resorcie infrastruktury powstały założenia do nowej ustawy. Przygotowaniem czegoś w rodzaju podstawy programowej dla przyszłych kierowców będzie się zajmować nowa instytucja - Centrum Egzaminowania. Skurczy się pula pytań do części teoretycznej. O połowę powinna ta liczba zostać zredukowana. Ona w tej chwili jest zbyt duża i to jest zgodna opinia ekspertów, praktyków. Teraz pytań jest 3,5 tysiąca. Najważniejsza jest jazda na mieście i uważam, że jednak człowiek się uczy po egzaminie na prawo jazdy. Sedno sprawy polega na tym, aby osoby, które kończą kurs przygotowujący do egzaminu państwowego na prawo jazdy, nie uczyły się tylko pod kątem zdania samego egzaminu. Aby taki kursant był przygotowany do późniejszej jazdy w realnych warunkach ruchu drogowego. Cześć instruktorów nie będzie tęsknić za placem. Pamiętam czasy, kiedy go nie było, później czasy, kiedy on wszedł. Był utrapieniem kierowców, bo to linie, łuk poszerzono, dostawiono słupeczków, teraz jeszcze można dwie próby zrobić. Moim zdaniem czas najwyższy na kategorię B plac pożegnać. Czas spędzany przez kursantów na placu można spożytkować na przykład na naukę wjeżdżania i zjeżdżania z dróg szybkiego ruchu. Chodzi o to, żeby uczeń potrafił bezpiecznie rozpędzić się, osiągnąć prędkość tak, żeby nie utrudniać ruchu i zjechać z tej drogi. Egzamin na placu manewrowym oblewa około 40% kandydatów na kierowców. Jedyne takie "siema" wybrzmiało już ponad dwa miesiące temu podczas 34. Finału WOŚP, ale dopiero dziś można ten finał w pełni podsumować. Bo właśnie skończyło się wielkie liczenie i już wiadomo, że na zdrowe brzuchy naszych maluchów popłyną ponad 263 miliony złotych. Jest taka dziedzina, w której jesteśmy mistrzami świata. To pomaganie. I w tym roku po raz kolejny to udowodniliśmy podczas 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy udało się zebrać gigantyczną kwotę. 263 477 929 zł i 83 grosze. To kolejny sukces orkiestry i jej największego dyrygenta Jurka Owsiaka, który dziś dziękował wszystkim za wsparcie i zaangażowanie. To jest najpiękniejsza idea, jaka się trafiła może i mnie, i nam Polakom. W tym roku zebrane środki zostaną przeznaczone na sprzęt, który posłuży do diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Potrzeby są ogromne, bo na przewlekłe choroby układu pokarmowego cierpi w Polsce blisko 1,5 miliona dzieci. Dzisiaj zadaliśmy pytanie, czy to nam wystarczy. Tak, damy radę. Po pierwsze zakupy dla gastroenterologii już zostały dokonane, cztery bardzo ważne urządzenia, czyli USG endoskopowe przeznaczone do operacji dzieci. Pierwsze takie w Polsce. Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie on i pospolite ruszenie serc. Bo WOŚP to gigantyczne przedsięwzięcie, miesiące przygotowań i tysiące ludzi. W zbiórkę zaangażowało się 1670 sztabów oraz 120 tysięcy wolontariuszy i wolontariuszek. I tak od ponad trzech dekad. To nie koniec. Jak zawsze plan na orkiestrę to "do końca świata i jeden dzień dłużej". Półtora roku po wielkiej wodzie, gdy wielu z nas żyje zupełnie innymi problemami, warto powiedzieć o tych, do których dawna codzienność dopiero wraca. Dziś otwarto wyremontowany po powodzi Dom Dziecka w Krasnym Polu na Opolszczyźnie. Odbudowę wsparła Fundacja TVP także za sprawą państwa pomocy. Czas, by usłyszeć głos tych, którzy czekali najbardziej, bo właśnie wracają do domu. Uroczyste przecięcie wstęgi i nowy początek. Dom Dziecka w Krasnym Polu zmienił się nie do poznania. Było na pewno inaczej. I to bardzo inaczej. To który lepszy pokój? Ten. Każdy pokój to spełnione marzenie. To, jak dom wygląda dziś, nijak się ma do tego, jak wyglądał we wrześniu 2024 roku po powodzi. Pokój bardzo mi się podoba, jestem nim zachwycona. Wielka woda zabrała o wiele więcej niż meble, zabawki i książki. Noc, kiedy wystąpiły tak obfite opady deszczu, zabrała dzieciom tak naprawdę poczucie bezpieczeństwa. Próbowali sami wynosić wodę z piwnicy, ale walka z żywiołem okazała się nierówna. Jak strasznie już zalało tą piwnicę, to ustawialiśmy się w rzędzie na schodach, jedna osoba nabierała, podawaliśmy do góry, chodziliśmy gdzieś wylewać na dwór. Uszkodzone zostały instalacje elektryczne i kanalizacyjne. Zerwane poszycie dachowe, pozalewane podłogi. Nie było prądu i ogrzewania. Na pomoc ruszyli państwo - nasi widzowie. I Fundacja Telewizji Polskiej. To był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu, kiedy odebrałam telefon od Fundacji TVP i usłyszałam, że Fundacja chce nas wesprzeć. Na pomoc przekazaliśmy ponad dwa miliony złotych. Ani jedna złotówka nie została zmarnowana, a to wszystko dzięki widzom TVP, bo my mogliśmy pomagać dzięki państwu, którzy wpłacali, którzy wspierali powodzian w tych trudnych czasach. W schronieniu tymczasowym dzieci były ponad półtora roku. Tęskniły za swoim azylem. Ale te mówią jedno: było warto. Życie już na samym starcie mocno ich obciążyło. Tym bardziej ważny jest każdy uśmiech. A dzięki państwa pomocy mogą się tu poczuć jak u siebie w domu. Laureat Nagrody Nike, wybitny prozaik, gigant literatury - nie żyje pisarz Wiesław Myśliwski. Przed kilkoma dniami skończył 94 lata, a w polskiej literaturze był obecny od niemal pół wieku. I choć publikował rzadko, to każda premiera była wielkim świętem. Tak mówił w TVP Kultura w zeszłym roku. Jego literatura była poszukiwaniem. Podkreślał, że pisze nie po to, by przekazać gotową wiedzę, ale by odpowiedzieć na pytanie, kim jest człowiek. Bardzo surowy w rozmowach prywatnych i publicznych, bardzo zdecydowany i kategoryczny, tak naprawdę znalazł sposób na to, żeby każdego czytelnika przytulić i powiedzieć mu, na czym polega życie. Debiutował w latach 50., a pisał niemal do śmierci. Nie spieszył się. Wydał zaledwie siedem powieści. Tłumaczono je na ponad 20 języków. Dwukrotnie, w 1997 i 2007 roku, jego książki zdobywały nagrodę literacką Nike. Udawało mu się opowiedzieć o losie człowieka w całości, to był pisarz, który zadawał najważniejsze pytania i potrafił ująć właśnie życie człowieka w całości. Czerpał z kultury chłopskiej. Urodził się tu w Dwikozach na ziemi sandomierskiej i ta mała ojczyzna była często pierwowzorem miejsc jego książek. W centrum Sandomierza powstała galeria "Widnokrąg" inspirowana słynną powieścią. Żywy pomnik pisarza, na spotkania z którym przychodziły tłumy. To był pisarz, który pisał z siebie, z głowy, to, co zawsze mówił, było bardzo autorskie, to nie było wyczytane, to nie było zapożyczone, to było wszystko jego, dlatego ludzie chyba tak chętnie przychodzili na te jego spotkania. A to sandomierskie Ucho Igielne, od którego wzięła nazwę ostatnia książka pisarza. Ta opowieść o zmaganiu się ze starością to zdaniem Mariusza Szczygła najbardziej poruszające dzieło Myśliwskiego. To był taki ostatni z gigantów literatury polskiej. On bez psychoterapii wiedział wszystko o człowieku i wiedział wszystko o sobie. Jego twórczość od lat 70. była wielokrotnie wystawiana na scenie, także w Teatrze Telewizji. Adaptacja powieści "Ostatnie rozdanie" ma być zrealizowana niedługo w telewizji. W tych spektaklach wspaniałe role tworzyli aktorzy. I to jest jeszcze jeden dowód, jak silna była ta literatura. "Rodzimy się ze złudzeń i śmierć też jest tylko przejściem z jednego złudzenia w inne" - pisał w "Traktacie o łuskaniu fasoli". Wiesław Myśliwski żył 94 lata. Decydujące starcie w walce o piłkarskich mundial. Jutro w Sztokholmie finał baraży, a nad Wisłą trwa wielkie odliczanie i wielka dyskusja o taktyce na Szwedów. Czy zza zamkniętych drzwi sztabu Jana Urbana da się cokolwiek usłyszeć? Niewiele da się usłyszeć zza zamkniętych drzwi sztabu Urbana. Trener jak wytrawny pokerzysta ma same asy w rękawie. Ma bardzo mocne karty. To też podkreślali Szwedzi na konferencji, którzy są trawieni plagą kontuzji. U nas praktycznie wszyscy są zdrowi oprócz Skorupskiego, który jest kontuzjowany. Trener ma bardzo mocne karty. Ma pełną gamę możliwości, jeśli chodzi o jutrzejsze zestawienie. Trzyma karty przy orderach i nie zdradza praktycznie nic. Poza Nikolą Zalewskim. Dzisiaj na konferencji padła deklaracja, że Nicola Zalewski zagra w jutrzejszym meczu i to jest tak naprawdę jedyny pewniak. Będzie to trudny mecz. Tracimy atut własnego boiska. Polacy nie tracą wiary w to, że uda nam się wywieźć pozytywny rezultat. Oczywiście to Szwecja wygra ten mecz. Mam taką nadzieję, przynajmniej myślę, że chłopaki dadzą radę. Lewandowski ładną główkę strzelił. No ogólnie wydaje mi się, że dobrze pójdzie. Historycznie Polska miała dość trudne mecze ze Szwecją w eliminacjach. Myślę więc, że będzie 2:1 dla Szwecji. Oni nie mają takiego składu, jak my, takiej jakości. A tej jakości o naszych rywalach jak oni grają i jaka była nasza droga do obecnego punktu, czyli finału baraży - więcej w wydaniu specjalnym 19:30. Już za chwilę "Pytanie dnia" - gościem Justyny Dobrosz-Oracz będzie prokurator krajowy Dariusz Korneluk, spokojnego wieczoru, do zobaczenia.