Droga pogoda. Gwałtowne burze po afrykańskich upałach i miliardowe koszty ekstremalnych zjawisk. Chory system. Budżet NFZ i zarobki lekarzy pod lubą rządu. Liderzy za burtą. Topowe europejskie drużyny odpadają z mundialu. Dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Choć za oknem może być wyjątkowo niebezpieczny. Na początek "19.30" pogodowy rollercoaster, który trwa w najlepsze. Po lejącym się z nieba żarze i ostrzeżeniach przed upałami, są kolejne alerty o burzach, silnym wietrze i gradzie. Nadchodzi "jęzor chłodu", który obniży temperaturę do nawet 16 stopni, ale najpierw nawałnice, które przychodzą nagle i na chwilę, ale mogą pozostawić poważne szkody. Gdzie szczególnie uważać? Ze skrajności w skrajność. Po bezlitosnych upałach gwałtowne burze, ulewy i wichury. To ich skutki w Siemianowicach Śląskich. Zalane piwnice i podtopione ulice. Połamane drzewa i załamani mieszkańcy. Woda sięgała, jak chodziłam po wodzie, to miałam dotąd, za kolana. Tu jest tragedia, tu można po prostu pływać. W Ochabach koło Cieszyna mieszkańcy mówią o kataklizmie. Potężny wiatr niszczył dachy, wybijał okna, wyrywał drzewa z korzeniami. Ogromne szkody wyrządzone w kilka chwil. Z 15 minut. Moja mama ma 84 lata i mówi: tego to jeszcze nie było w Ochabach. Na pasku leci w telewizji, że burzy trzeba się spodziewać, trzeba to, trzeba tamto, ale takich rzeczy to się nie spodziewałam. Na Opolszczyźnie przy granicy z Czechami wichura przewracała słupy energetyczne, a grad miał wielkość piłek do ping ponga. Mieszkańcy Posucic byli odcięci od dostaw prądu. Słup zawalony, drzewo zawalone, tutaj na ulicy wszystko, musieliśmy sprzątać, do późnej nocy myśmy sprzątali. Było sporo tych zdarzeń, było sporo miejscowych zagrożeń, przy których musieliśmy działać i usuwać, żeby mieszkańcy powiatu głubczyckiego czuli się bezpiecznie. Minionej doby do usuwania skutków nawałnic strażacy wyjeżdżali 2000 razy. Ale straż pożarna nic poradzi na skutki ekstremalnej pogody w sadach. Po rekordowych upałach i gradobiciach Paweł Jaruga z Klementowic na Lubelszczyźnie nie liczy na tegoroczne zbiory porzeczek. Rolnicy w wielu przypadkach zostaną bez dochodu, a jedynie z kosztami. Koszty ponosimy wszyscy. Susze w rolnictwie, odbudowa po powodziach czy spadek wydajności pracy podczas upałów - rachunek z ostatniego półwiecza to ponad 20 miliardów euro, takie są wyliczenia Europejskiej Agencji Środowiska. Według szacunków Fundacji ClientEarth za ćwierć wieku będzie to 30 miliardów euro. Rocznie. Polskie rolnictwo traci 6 mld zł rocznie na tej postępującej suszy, braku dostępu do wody. A to są tylko pojedyncze, sektorowe przykłady. A susza, afrykańskie upały i nawałnice to nie incydent. Od wielu dni mapa Polski jest pełna pomarańczowych i czerwonych alertów pogodowych. To kolejne ostrzeżenia przed burzami na wieczór, noc i całą środę. Główne zagrożenie to burze z gradem, intensywne i nawalne opady deszczu, porywisty wiatr do 100 km/h, niewykluczona możliwość pojawienia się superkomórek burzowych. Do tego wciąż bardzo gorąco na południowym wschodzie kraju. Spokojniej i mniej upalnie od czwartku. Ważna rozmowa o zarobkach i czasie pracy medyków. Premier spotkał się z prezesem NFZ i ministrą zdrowia, by szukać rozwiązań w systemie, który według wielu komentatorów sam jest chory. "Żaden rząd nie wygrał z lekarzami" - pisze prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. Pytanie, czy na sporze zyskają pacjenci. O przyszłości prezesa NFZ... Chciałabym zostawić to w gestii pana premiera. ...wiceministra zdrowia mówić nie chce. Pytamy dalej. Nie wykluczam, że skończy się zmianami kadrowymi. Również w NFZ. W kancelarii premiera gorące spotkanie. Po jednej stornie premier, po drugiej: ministra zdrowia, minister finansów i prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. To spotkanie było zaplanowane już z jakimś wyprzedzeniem, więc nie jest zwołane ad hoc. I dotyczy finansowania NFZ. Tyle oficjalnie, ale w kuluarach dowiadujemy się, że spraw poruszanych na spotkaniu było więcej. I nie były łatwe. Czeka nas też chyba bardzo poważna rozmowa z szefostwem NFZ. Co zresztą zaznaczał w ubiegłbym tygodniu sam premier. Chodzi o kominy płacowe, wynagrodzenia medyków i limit czasu pracy lekarzy. Jest to czas intensywnych zmian w samym systemie ochrony zdrowia, co też w pewien sposób rzutuje na funkcjonowanie NFZ i odwrotnie. Dlatego nawet w koalicji rządzącej nie brakuje opinii, że obecny prezes Filip Nowak, powołany na to stanowisko za czasów PiS-u, powinien zostać odwołany. To wicepremier Gawkowski. Ja bym nie czekał na żadną jego dymisję, po prostu trzeba go uciąć i koniec. Bo, jak podkreśla polityk, obecny rząd dołożył do ochrony zdrowia kilkadziesiąt miliardów w ostatnich dwóch latach, a pieniędzy cały czas brakuje. Dymisji na razie nie ma, podobnie jak odpowiedzi NFZ na naszą prośbę o komentarz. Za cały bałagan odpowiada to, że system jest chory od dłuższego czasu i nikomu przez ostatnie 30 lat nie udało się tego systemu uzdrowić. Na razie ministerstwo, jak i NFZ, szuka systemowych rozwiązań - pierwszym krokiem ma być dostęp do informacji o zarobkach medyków. Idea nowelizacji jest prosta. Poznanie rzeczywistych dochodów medyków, monitorowanie obciążenia pracą czy lepsze zarządzanie środkami publicznymi. Przyjmuję też do wiadomości, że ta sytuacja ze Szpitala Południowego nie jest wcale ewenementem. Przypomnijmy, że młody lekarz bez specjalizacji miał pracować na kontrakcie średnio około 330 godzin miesięcznie. Prawo na to pozwala. Ta sprawa nie może być zamieciona pod dywan. Dotychczasowe działania rządu uważam za skandalicznie pasywne. Rządzący przypominają szereg kontroli w szpitalu, prokuratorskie śledztwo czy wspomnianą nowelizacje. Ta już znajduje się na biurku prezydenta, ale samorząd lekarski liczy na weto. To post prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej na wewnętrznej grupie lekarzy. Ja powiem tak, chciałabym zostawić to bez komentarza. My nigdy z lekarzami nie walczyliśmy. Niepotrzebne jest takie straszenie. To nie straszenie - odpowiada prezes NIL. Ja na grupie podnosiłem lekarzy na duchu w wewnętrznej komunikacji, mówiłem: głowa do góry, dbajcie o swoje bezpieczeństwo, będzie dobrze. Przypomnę lekarzom, na co przysięgali, i że mieli całkowicie darmowe studia, wykształcili się, naprawdę mają się dobrze i myślę, że trochę przyzwoitości w tym wszystkim też potrzeba. A za ustawą zagłosowały nie tylko posłowie rządzącej koalicji, o dostępie do informacji o zarobkach lekarzy, nikt nie zagłosował przeciwko. "Z Banderą do Unii Europejskiej Ukraina nie wejdzie" - mówi polski minister obrony i dodaje, że nikt nie będzie nam mówił, jak mamy głosować w sprawie rozszerzenia europejskiej wspólnoty. To kolejna odsłona dyskusji o panteonie ukraińskich bohaterów, wokół których narasta historyczno-polityczny spór. Wspólny apel o pojednanie obu narodów wystosowali kardynałowie Polski i Ukrainy. Napięcie w polsko-ukraińskich relacjach nie spada. Nam nikt nie będzie mówił, jak mamy głosować za wejściem danego państwa do UE. Słowa wicepremiera to odpowiedź na to wystąpienie prezydenta Ukrainy. Nikt nigdy nie będzie nam dyktował, jak mamy żyć, komu mamy być wdzięczni, ani których bohaterów mamy czcić. Wołodymyr Zełenski zapowiedział powstanie Panteonu Narodowego. Ma on upamiętniać tych, którzy przez ostatnie tysiąc lat walczyli o niezależną Ukrainę. Konkretna lista jeszcze nie jest znana. Ma ją ustalić specjalna historyczna komisja weryfikacyjna. Panteon ma jednoczyć Ukrainę od Wschodu po Zachód. Na razie w Polsce dzieli. Bo słowa Zełenskiego odbierane są jednoznacznie, zwłaszcza po tym, jak nadał elitarnej jednostce wojskowej nazwę "Bohaterów UPA". Fiaskiem zakończyły się próby dyplomatycznego rozwiązania sporu. A emocje jeszcze zwiększyło odebranie przez Karola Nawrockiego prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego. Obaj walczą o nacjonalistyczny elektorat - podkreślają eksperci. Zyskują obydwaj główni gracze, czyli prezydenci. Tracą interesy obydwu państw. Dla Ukrainy najważniejszy jest początek negocjacji w sprawie wejścia do Unii. A do tego potrzebuje Polski. Ukraina chce się odbudować, chce wejść w krwioobieg gospodarczy Europy. Polska jest w UE i UE podejmuje decyzję o rozszerzeniu jednomyślnie. O tym przypominają polscy politycy. Nie tylko spełnienie wszystkich wymogów, ale również przychylność krajów ma fundamentalne znaczenie. Dla Polski ważne są kwestie bezpieczeństwa i współpraca wojskowa z Ukrainą, zwłaszcza w sprawie technologii dronowych. Ta współpraca jest dzisiaj kluczowa. Wiele krajów na świecie korzysta z doświadczeń ukraińskich. My moim zdaniem powinniśmy być liderem w tej dziedzinie. Sprawę utrudnia fakt, że Ukraińcy nie wywiązali się z umowy i nie przekazali Polsce obiecanych wcześniej dronów, Polska w zamian nie oddała myśliwców. Napięcia wykorzystują Pałac Prezydencki i politycy PiS. Oddaje medal, który został mi przyznany za pierwszą fazę wojny. To nie pomaga w deeskalacji, o którą apelują kardynałowie z obu krajów: A polityczna retoryka wpływa też na postawy. Z raportu Instytutu Krytyki Politycznej wynika, że od kampanii prezydenckiej w Polsce nastąpił wzrost nastrojów antyukraińskich. Obecny spór może sprawę pogorszyć. Obawy są, to nam zgłaszają, dlatego że może jakiś moment być taki, że to wszystko wyjdzie z internetu i rozmów polityków i to wszystko wyjdzie na ulice, czego boją się Ukraińcy mieszkający w Polsce. Rządzący próbują studzić emocje. Powinniśmy wspólnie pracować, żeby do tej deeskalacji doprowadzić, chociaż oczywiście obiektywnie ta sytuacja jest bardzo trudna. Ale może być jeszcze trudniejsza, gdy z kłótni sąsiadów skorzysta wróg. Śledztwo w sprawie "dwóch wież" umorzone. Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie dopatrzyła się w niej przestępstwa, ale z przedstawieniem szczegółów poczeka do czasu przetłumaczenia postanowienia na język niemiecki. Przy tej okazji warto więc przypomnieć kilka szczegółów o spółce Srebrna, prezesie PiS-u i austriackim biznesmenie. To tu, u zbiegu ulic Towarowej i Srebrnej, miały stanąć dwie wieże. Dwustumetrowe wieżowce, perła w koronie powiązanej z PiS spółki Srebrna. Partia po prostu chciała, czy Kaczyński chciał poprzez partię, chciał stworzyć taki poważny element swojego finansowego imperium. Wieże miał wybudować skoligacony z prezesem PiS Austriak Gerald Birgfellner. Kiedy inwestycję wstrzymano, popadł w konflikt ze Srebrną. Padły oskarżenia o oszustwo i łapownictwo. Próbują sprawę bagatelizować. Robiono wszystko, żeby tą sprawę po prostu zamieść pod dywan. Prokuratura za czasów PiS umorzyła śledztwo w tej sprawie. Jej decyzję negatywnie ocenił zespół, który po zmianie władzy przyglądał się śledztwom z czasów Zbigniewa Ziobry. Taką rekomendację złożyliśmy, że to postępowanie powinno być podjęte i kontynuowane. Najważniejszy ze świadków, Jarosław Kaczyński, został przesłuchany dopiero 10 czerwca. Dziś postępowanie umorzono wobec, jak czytamy w komunikacie prokuratury, stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Prokuratura Okręgowa w Warszawie 25 czerwca tego roku wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie tak zwanych dwóch wież. Pełnomocnicy Geralda Birgfellnera o decyzji dowiedzieli się z mediów. Nie ukrywają zdziwienia, uważają, że wątpliwości w tak poważnej sprawie powinien wyjaśnić sąd. Zapadło orzeczenie, które w mojej ocenie jest decyzja polityczną. Politycy prawicy, choć wielokrotnie w tej kadencji skarżyli się na skrajne upolitycznienie prokuratury i twierdzili, że nie mogą liczyć na uczciwe procesy, triumfują. W prokuraturze też są ludzie, którzy myślą i są porządnymi prokuratorami. Rządzący podchodzą do niej ostrożnie. Czasy, kiedy politycy mówili, co ma prokuratura robić, na szczęście minęły. Ale też zadają pytania o uzasadnienie prokuratorskiej decyzji. Niewątpliwie wiele osób będzie chciało zadać bardziej szczegółowe pytania. Jakie były podstawy prawne, merytoryczne tej decyzji prokuratury. Tych jeszcze nie znamy, bo według prokuratury najpierw trzeba je przetłumaczyć na język niemiecki. Czekamy do drugiej połowy lipca na uzyskanie tłumaczenia na język niemiecki. Pełnomocnicy Austriaka przyznają, że to dla nich niecodzienna praktyka. Wydaje mi się, że kwestia niewysyłania tego na razie wynika po prostu z tego, że nie ma się czym chwalić. Po otrzymaniu uzasadnienia decyzji prokuratury zapowiadają zażalenie. To jest "19.30" - wtorkowe wydanie przynosi także takie wiadomości: Ceny paliw w górę. Obawiam się, że będzie drożej. Mogą to być korekty rzędu 30-50 gr na litrze, co najmniej. Koniec ulg na paliwa. Rząd wprowadził największy w Europie pakiet osłonowy dla kierowców. U nas chyba nie jest źle. 5-latek ze złamaną nogą w środku nocy błaga o pomoc. Po interwencji częstochowskiej policji chłopiec dom zamienił na szpital i do pierwszego nieprędko wróci, bo gdy pijani opiekunowie nie reagują na płacz dziecka, to dziecko nie jest bezpieczne i, co gorsza, nie było jedyne. Sprawa będzie miała swój finał przed sądem. To tu rozegrał się dramat 5-letniego dziecka. Zdarzało się, że nie raz zwróciłam uwagę rodzicom, że raczej piwa się nie pije przy dzieciach. Mieszkańców bloku w Częstochowie w nocy obudziły krzyki dziecka. Chłopiec wyszedł na klatkę schodową i wołał o pomoc. Sąsiedzi wezwali policję, bo opiekunowie dziecka spali. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zastali tam dziecko, które uskarżało się na ból nogi. Dziecko leżało na klatce schodowej. Było zdezorientowane i płakało. Wezwano pogotowie. 5-latek trafił do szpitala. Kończyna wymagała nastawienia, natomiast dementuję, nie było wykonywanej żadnej operacji. W tym czasie w mieszkaniu, z którego wyszedł chłopczyk, policjanci znaleźli opiekunów. Oboje pijani. Matka dziecka miała blisko dwa promile alkoholu w organizmie, jej partner - promil. W pokoju obok spało rodzeństwo chłopca w wieku 4 i 11 lat. Sąd wydał zarządzenie opiekuńcze odnośnie tego dziecka i dwójki jego rodzeństwa, umieścił wszystkie te dzieci w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Nieodpowiedzialna matka usłyszała zarzuty. Grozi jej 5 lat więzienia. To już Żyrardów. Dwulatka w nocy sama błąkała się po ulicy Skrowaczewskiego. Zauważyła ją kobieta, która natychmiast zgłosiła się do policyjnego patrolu. Przyszła roztrzęsiona kobieta, która trzymała na rękach około 2 letnią dziewczynkę. Kobieta poinformowała policjantów, że nie wie, gdzie znajdują się rodzice tej dziewczynki. Rodzice byli niedaleko, pijani bawili się na miejskiej imprezie plenerowej. Matka miała ponad promil alkoholu w organizmie, ojciec ponad pół. Dziecko trafiło pod opiekę znajomych małżeństwa. A sprawa do Sądu Rodzinnego. Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu przy opiece nad dzieckiem. Rodzicom nikt nie zabrania odpoczynku czy zabawy. Jest jednak granica - bezpieczeństwo dziecka. Przecież ludzie mogą się napić. No nie, jeśli jest się rodzicem, to trzeba myśleć nie tylko o własnych sposobach radzenia sobie z życiem, ale myśleć o tym, że odpowiada się za drugiego, niesamodzielnego człowieka. Taka zasada dotyczy nie tylko rodziców małych dzieci. Wiek czy dojrzałość takiego małoletniego nie ma znaczenia. To my jako rodzice jesteśmy do 18. roku życia zobowiązani do sprawowania opieki nad małoletnim. Inaczej grozi kara. Nie tylko więzienia. Konsekwencje mogą dotknąć także dziecko, które trafi do pieczy zastępczej. Odpowiedzialność za dziecko zawsze musi być trzeźwa. I w przenośni, i w dosłownym rozumieniu. Alkohol spowalnia reakcję. A w opiece nad dzieckiem czasem właśnie sekundy decydują o jego bezpieczeństwie. Od jutra za paliwo zapłacimy więcej. 1 lipca wygasa pakiet CPN, a z nim regulacja cen i obniżka stawki VAT. Według ekspertów średni wzrost wyniesie około 30-40 groszy. Wprowadzony pod koniec marca pakiet miał chronić konsumentów przed wyraźnie odczuwanymi na stacjach benzynowych skutkami konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na stacjach benzynowych ruch większy niż zwykle. I ostatnia szansa, by zatankować taniej. Jutro wygasa rządowy program CPN. Staram się jeździć mniej i więcej kasy po prostu musi iść na paliwo. Mniej narzekają ci, którym zdarzyło się tankować za granicą. W Austrii diesel 2,49 na autostradzie, 2,15 poza. Na Słowenii euro 97, w Chorwacji było euro 67. Wie pan, to u nas chyba nie jest źle. Bo rząd ograniczał wzrost cen, obniżając VAT i akcyzę. A ceny maksymalne na stacjach były określane rozporządzeniem ministra energii. Wprowadzony w marcu pakiet obniżek czterokrotnie przedłużano. Z początkiem lipca wraca 23-procentowy VAT na paliwa. Przez trzy miesiące wynosił tylko 8%. Spodziewamy się, że właściciele stacji nie podniosą tak jeden do jednego cen paliw poprzez takie matematyczne dodanie wyższej stawki podatku VAT, ale jednak w zależności od lokalizacji operatora mogą to być korekty rzędu 30-50 gr na litrze. Mechanizm CPN powodował, że na różnych stacjach ceny były zbliżone. Teraz wrócą różnice. Dysproporcja między ceną na stacji przy autostradzie a zlokalizowanej gdzie indziej, sięgała często jednej złotówki na litrze, więc z tym też musimy się liczyć. Rząd wygasza pakiet CPN, bo po podpisaniu amerykańsko-irańskiego memorandum spada napięcie na Bliskim Wschodzie. Pakiet CPN od samego początku, było to bardzo jasno komunikowane, był pakietem tymczasowym, związanym z sytuacją na Bliskim Wschodzie, z wojną na Bliskim Wschodzie, z tym, że ceny ropy wystrzeliły do poziomu nawet 115-116 dolarów za baryłkę. Dzisiaj to jest 70 dolarów. Dziś cena za baryłkę jest niższa niż przed wybuchem konfliktu. Przed weekendem z Zatoki Perskiej wypłynęło 35 tankowców załadowanych ropą naftową i gazem. Ich ruch nadal utrudniają pozostawione przez Iran miny. Rynki z nadzieją patrzą na kolejną rundę amerykańsko-irańskich rozmów w Katarze. Dziś maksymalna cena 95 to 6 złotych. 50 groszy mniej niż przed wprowadzeniem pakietu CPN. Trwałego porozumienia USA z Iranem, gwarantującego spokój na szlaku handlowym w Zatoce Perskiej wciąż nie ma, ale taryfa ulgowa związana z wojną to duże obciążenie dla polskiego budżetu i właśnie się kończy. To dźwięk, który oznacza triumf nad chorobą, koniec bolesnego etapu i nadzieję także dla innych pacjentów. W Dzwon Zwycięstwa właśnie uderzył 12-letni Kuba, który pokonał nowotwór i chce, by usłyszeli go przede wszystkim ci, którzy wciąż dzielnie walczą. Była to jedna z tych chwil, które pokazują, że medycyna to nie tylko leczenie, ale także ogromna nadzieja. 12-letni Kuba dziś symbolicznie uderzył w Dzwon Zwycięstwa, kończąc tym samym swoją trzyletnią walkę z chorobą nowotworową. Dźwięk dzwonu to symbol powrotu do zdrowia, ale w przypadku Kuby to także powrót do dzieciństwa. Chciałbym polecieć do Paryża i zobaczyć Disneyland i zobaczyć też Wieżę Eiffla. Dostaliśmy takie światełko dzięki fundacji Muszkieterów Szpiku, to oni nas motywowali do leczenia, jak i Jakuba, i dzięki nich właśnie jesteśmy tutaj dzisiaj. Kuba do szpitala przyjechał wraz z mamą limuzyną, która była eskortowana przez policjantów, także i przez motocyklistów. Przed wejściem do kliniki czekał na niego szpaler policjantów, ale także i psy policyjne, a już w klinice rozłożony został czerwony dywan, którym Kuba pomaszerował do Dzwonu Zwycięstwa. Spełnione zostało także jego kolejne marzenie - bilet do Paryża oraz do Disneylandu. Ma jeszcze całkiem sporą listę marzeń do spełnienia, no i teraz ma czas na ich realizację. Pierwszy w historii zamach terrorystyczny w Monako. W wyniku eksplozji plecaka na jednej z ulic rannych zostało troje Ukraińców - wśród nich objęty sankcjami oligarcha. Mafijne porachunki, akcja wschodnich służb czy zabójstwo na zlecenie? Hipotez co do wczorajszego ataku na ukraińskiego oligarchę w Monako jest wiele i wszystkie skrupulatnie bada policja. Do eksplozji doszło tuż przed 21:00 przy tej drogiej kamienicy w centrum. Koło domu oligarchy mężczyzna w czarnym kapeluszu pozostawił plecak z ładunkami wybuchowymi. I gdy rodzina otworzyła drzwi, ładunek eksplodował. Świadkowie opisują sceny jak z wojny. Usłyszałem potężną eksplozję. Razem z mamą wyjrzałem przez okno i usłyszałem mnóstwo krzyków i wrzasków. Zobaczyłem dwie osoby leżące na ziemi. Chociaż prokuratura nie podaje tożsamości ofiar, to nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o ukraińskiego oligarchę Wadima Jermołajewa, jego partnerkę i 13-letniego syna. Cała trójka w stanie krytycznym trafiła do szpitali w Nicei. Kobieta wciąż walczy o życie. Jermołajew wielokrotnie znajdował się na liście najbogatszych Ukraińców. Fortuny dorobił się w branży alkoholowej i na handlu nieruchomościami. Został objęty ukraińskimi sankcjami, bo współpracował z Rosją po aneksji Krymu. Prokuratura wykluczyła atak terrorystyczny. Dochodzenie obejmuje zarzuty usiłowania zabójstwa oraz umieszczenia substancji lub ładunków wybuchowych w miejscu publicznym. Na chwilę obecną nie dysponujemy przesłankami uzasadniającymi kwalifikację czynu jako aktu terrorystycznego. Wizerunek zamachowca już pojawił się w mediach. Uciekającego mężczyznę uchwyciły liczne kamery monitoringu. Śledczy wiedzą więc, że na pieszo przekroczył granicę z Francją. Trwa szeroko zakrojona obława. Mężczyzny z lądu i z powietrza szuka teraz monakijska policja i francuska żandarmeria. Obrończyni tytułu Iga Świątek rozpoczęła zmagania na trawiastych kortach Wimbledonu. Polka w pierwszej rundzie zmierzyła się z reprezentantką USA Taylor Townsend. W Londynie jest Artur Kieruzal. Po trudnym początku udało się wrócić do gry, powiedz, z jaką perspektywą na kolejne spotkania? Iga Świątek bronił tytułu, a to nigdy nie jest łatwe dziś zrobiła 1 krok do tego celu i był to krok naprawdę wymagający najlepiej pokazuje to 1 gen 3. Tblisko 15 minut taka wymiana ciosów między Polką, a Taylor całą była Trwał lbna szczęście tego gema krzyknęła jazda i od tego momentu znów przejęła kont nad meczem mimo awansu pewne obawy pozostają Boga Na korcie centralnym nie mogli dzisiaj narzekać na brak emocji. Przed Polką znacznie trudniejsze rywalki, jeśli jednak odzyska pełną koncentrację, jej technika i doświadczenie i mentalne odporności mogą zrobić resztę. "Podpisaliśmy kontrakt z globalną ikoną futbolu i najlepszym strzelcem wszech czasów reprezentacji Polski, Robertem Lewandowskim" - Chicago Fire potwierdza podpisanie umowy na jednej z najbardziej unikalnych reguł w amerykańskiej lidze piłkarskiej. Przenosimy się do Marcina Antosiewicza, który jest w Waszyngtonie. Co transfer Polaka oznacza dla amerykańskiej piłki? Sukces! To sukces amerykańskiej ligi piłki nożnej, która działa zaledwie od 30 lat. W związku z tym nie tylko Chicago Fire świętuje, pokazując Lewandowskiego już w klubowej koszulce. Ale także np. stołeczna drużyna DC United cieszy się, że dzięki takim nazwiskom jak Messi, jak Lewandowski, wszyscy w lidze zyskują nowych fanów i sponsorów. Także emigracja Latynosów z Ameryki Południowej przyczynia się do wzrostu znaczenia piłki nożnej, dziś statystycznie chętniej oglądanej na stadionach od baseballa. Jednak wciąż za amerykańskim futbolem i koszykówką. Wciąż nie wiadomo, kiedy Lewandowski pojawi się w Chicago, czeka na wizę pracowniczą. Choć pensja ma już być wynegocjowana, jako designated player może zarabiać więcej od innych w klubie. Ma to być 20 milionów dolarów rocznie. O 8 mniej od Messiego, który gra dla Inter Miami. I przy sporcie zostajemy, bo gdy z mundialu do domu z niczym wracają piłkarskie legendy, to jest o czym mówić. Po wyeliminowaniu Niemców w serii rzutów karnych Paragwaj ogłasza dzień wolny od pracy. Holendrom bliźniaczo podobny koszmar zafundowali Marokańczycy i akurat dla nich to kolejny mundial, który już warto zapamiętać. Kilka sekund napięcia. I Paragwajczycy oszaleli z radości. Tak mieszkańcy niewielkiego państwa w Ameryce Południowej świętowali zwycięstwo swojej reprezentacji w 1/16 finału mundialu. Skazywani na porażkę Paragwajczycy pokonali faworytów, Niemców, w rzutach karnych. Paragwaj rządzi! Wszyscy tu jesteśmy teraz razem, pełni dumy! My, nasi rodzice i dziadkowie! Euforię tego ośmiomilionowego narodu na własne oczy widział Przemysław Grzegorzewski, Polak, który od 4 lat mieszka w Paragwaju. Ulice szalały. W związku z sensacyjną wiktorią prezydent Paragwaju ustanowił 30 czerwca świętem narodowym. Cały kraj świętuje zwycięstwo reprezentacji, która uosabia to, co najgłębiej wpisane w naszą tożsamość: waleczność, wiarę i siłę narodu. Gdy Paragwajczycy cieszą się dniem wolnym od pracy, u naszych zachodnich sąsiadów - żałoba narodowa. Oprócz tego, że Niemcy przegrali to spotkanie w serii rzutów karnych, to przez całe 120 minut nie zrobili zbyt wiele, żeby temu Paragwajowi strzelić gola zwycięskiego. W rzutach karnych rozstrzygnęło się też spotkanie Holandii z Marokiem. Mimo przewidywań ekspertów, którzy stawiali na "pomarańczowych", kibice z Afryki do końca wierzyli w swoich piłkarzy. To niewiarygodne. Nie potrafię tego opisać. To była szalona podróż. Dla Mohameda, który w trójmieście prowadzi restaurację z marokańską kuchnią, to była nieprzespana noc. Jesteśmy bardzo dumni, teraz wszyscy Marokańczycy mają się czym chwalić. Piłkarskie niespodzianki i wielkie emocje oczywiście w TVP. Na antenie telewizyjnej Dwójki trwa spotkanie Wybrzeża Kości Słoniowej z Norwegią, o 23:00 kibice przełączają się na Jedynkę i pojedynek Francja - Szwecja. Najwytrwalszych zapraszamy na spotkanie Meksyku z Ekwadorem o 3:00 w nocy, również na TVP1. Wszystkie mecze z analizami i komentarzem ekspertów także na TVP Sport. Gościem Marka Czyża w "Pytaniu Dnia" będzie mecenas Ryszard Kalisz, członek Państwowej Komisji Wyborczej, były szef Kancelarii Prezydenta RP. Spokojnego wieczoru, do zobaczenia.