-- Lista płac były agent CBA miał zarobić blisko 600 000 zł u szefa Zondacrypto, Przemysława Krala. Odkręcanie obniżek: co czeka kierowców po zakończeniu programu CPN? Historia i symbol, brama numer 2 ponownie otwarta w 46. rocznicę narodzin Solidarności. W wyjątkowym wydaniu 19:30 będziemy także w Gdańsku. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Zapraszam na 19:30. Komu i za co płacił Przemysław Kral? To może nie jest nowe pytanie, ale odpowiedzi już tak. Jak piszą dziennikarze Onetu, czołowy agent CBA z czasów PiS-u zarobił w ten sposób niemal 600 000 zł. I to właśnie dzięki współpracy z Arturem Chodzińskim Przemysław Kral miał poznać co najmniej kilku prawicowych polityków. O wydłużającej się liście płac: Jakub Korus. -- Na pytanie o swoje związki z upadłą giełdą Zondacrypto politycy prawicy odpowiadają coraz mniej chętnie. Tak jak tutaj. Taki odpowiedziałem panu. A pytania się mnożą, jak ustalił Onet, pracujący dla Przemysława Krala, były agent CBA Artur Chodziński, miał kontakt nie tylko ze Zbigniewem Ziobrą czy Przemysławem Wiplerem. Próbował też dotrzeć do Przemysława Czarnka. -- To jest afera Donalda Tuska. -- Dlaczego nie ostrzegł wszystkich tych, którzy byli wtedy w kontakcie z panem Kralem? -- Chodzińskiemu, który za swoją pracę wystawił faktury na 600 000 zł. No ale to nie znaczy, że. -- Do wiceprezesa PiS nie udało się dotrzeć. -- Dzień dobry. -- Do Michała Moskala, bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, już tak. Spotkali się na Ibizie. -- Chciałbym w sierpniu 2025 roku dysponować informacjami, które by mi powiedziały, że z tym człowiekiem nie warto się spotykać. -- Tyle że takie informacje już były. Pierwszy prezes giełdy zaginął w nieznanych okolicznościach, w jej założeniu miała brać udział mafia, a przed samą giełdą ostrzegała komisja nadzoru finansowego. Posłowi to nie przeszkadzało. -- Na rynku kryptoaktywów. -- W miesiąc po spotkaniu na Ibizie złożył poprawki, łagodzące ustawę o rynku krypto. -- Powiązania są jasne. U pana P, u pana Moskala, i innych polityków prawicy, którzy dostawali pieniądze od Zondacrypto lub jeszcze inne przysporzenia majątkowe, o których pewnie się niedługo dowiemy. -- W tej trudnej dla siebie sytuacji prawica próbuje uciekać do przodu. Pod prokuraturą okręgową poseł Mariusz Gosek przekonywał, że firmy, które zaufały Zondzie, są stroną poszkodowaną, a Mateusz Morawiecki postuluje komisję śledczą. -- Chcemy w ten sposób powiedzieć: sprawdzam. To jest swojego rodzaju test dla liderów Konfederacji i wszystkich innych partii. -- Sęk w tym, że jako premier nie zrobił niczego, aby uregulować ten rynek, a w Sejmie głosował przeciwko zaostrzeniu przepisów. Zdaniem rządzących komisja nie jest potrzebna, ze sprawą poradzi sobie prokuratura. -- Mówię spokojnie do polityków PiS-u: pewnie się nie obawiajcie się, pewnie jeszcze będziecie mieli okazję podzielić się swoją wiedzą, a macie dużo wiedzy w tej sprawie. -- Według mediów w PiS istnieje lista powiązanych z Zondą osób, które mogą zostać zatrzymane lub wezwane do prokuratury. Zdaniem pełnomocnika -- Krala, politycy prawicy bardzo chętnie lokowali pieniądze w krypto. -- Duża część tych pieniędzy, która była wyprowadzana Polakom, tym okresie grabieży pisowskiej, była lokowana właśnie w kryptowalutach. -- Od związków z Zondą odżegnuje się prezydent. -- Nie znamy się, nigdy się nie widzieliśmy. -- Ale jego minister, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosz Grodecki, był członkiem założonej przez Artura Chodzińskiego fundacji Frontline. -- To zanurzenie peryskopowe chłopaków od Nawrockiego też o czymś świadczy, bo jakoś tak panowie ministrowie spektakularnie się już nie udzielają na Twitterku. -- Na pierwszym posiedzeniu Sejmu po wakacjach koalicja znowu spróbuje obalić prezydenckie weto do ustawy o rynku kryptoaktywów. -- Mam nadzieję, że w końcu posłowie zdadzą sobie sprawę, że muszą stanąć po stronie Polaków. -- W aferze Zondacrypto może być poszkodowanych nawet 30 000 osób. Jakub Korus, 19:30. -- Dwa pożary w zaledwie 2 dni i pytanie, czy stały za nimi obce służby. Zaledwie dzień po pożarze magazynu w Lublinie ogień pojawił się na terenie zakładu produkującego drony w Skarżysku-Kamiennej. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie brania udziału w działalności obcego wywiadu i dopuszczenia się przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Od rana na miejscu funkcjonariusze ABW zabezpieczali ślady. Piotr Opoka. -- Ulica, przy której znajduje się zakład produkcyjny WB Electronics, zablokowana i tak pewnie będzie jeszcze przez wiele godzin, bo choć udało się ugasić pożar bardzo szybko, to wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia będzie trwało wiele następnych godzin. Tym bardziej, że te okoliczności budzą wiele kontrowersji. -- Wszystko zaczęło się około północy, otrzymaliśmy informacje od pracownika ochrony, który powiadomił nas, że na terenie jednego z obiektów, który ochraniają uruchomiła się czujka antywłamaniowa. A w jednym z pomieszczeń produkcyjno-magazynowych wybuchł pożar. -- Pracownik błyskawicznie zareagował, zaczął środkami doraźnymi likwidować. Były tam się zjawił ten pożar, następnie oczywiście no bo to jest jednak zakład, zostały wezwane zastępy, które pomagały ugasić go, zapanować nad nim. -- Wszystko działo się poza godzinami pracy zakładu. Nikt nie ucierpiał. Działania na miejscu prowadzą policjanci pod nadzorem prokuratury oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. -- Służby specjalne, też mocno angażują się w wyjaśnienie tej sytuacji. Ze względu na charakter produkcji tych zakładów, ze względu na charakter tego, że spodziewamy się, że może dochodzić do różnego rodzaju aktów dywersji. -- Samozapłon nieomyślne zaproszenie ognia może jednak działania obcych służb. Obserwując to, co dzieje się w Europie w ostatnich tygodniach, nie możemy wykluczyć, żadnego scenariusza. Dla 19:30, Piotr Opoka. -- Ostatni dzień taniego tankowania. Od jutra ceny paliw wyżej. Pakiet CPN z obniżoną stawką VAT i maksymalnymi cenami wygaśnie o północy. Jutro ceny wzrosną. Według ekspertów o około 60 do 90 groszy na litrze. Resort finansów szacuje, że obniżka kosztowała budżet państwa niemal pół miliarda złotych. Co przed 1 września muszą wiedzieć kierowcy sprawdzał Michał Niewodowski. -- Szybka powtórka z tabliczki mnożenia. Od 1 września matematyka zaboli nie tylko w szkole. Na stację wracają wyższe ceny paliw. To ostatnie tanie tankowanie. -- Po starej cenie. -- Jeszcze. -- Jeszcze. Jutro będzie drożej. -- Kierowcy w całej Polsce tankują na zapas. To Olsztyn. -- Dzisiaj wlałem do pełna, nie? Ale no te ceny paliw są paskudne. -- Kieszeń boli, ale będziemy jeździć dalej. -- Tu w Białymstoku na stacji kolejka. -- Widać jutrzejszą podwyżkę. -- Każde tankował, jak mógł i ile mógł. -- Każdy chce zaoszczędzić przysłowiowe 90 groszy, bo tak mówią, że tak będzie, że taka różnica będzie cenowa. A ja jeszcze tankuję do kanistrów. -- I trudno się dziwić. O północy wygasa program CPN, obniżony do 8% VAT na paliwa, wraca do 23%. Kierowcy odczują to w portfelach. -- Ceny detaliczne benzyn, oleju napędowego wzrosną w przedziale od 60 do 90 groszy na litrze. -- Według prognoz od jutra za litr popularnej 95 kierowcy zapłacą średnio 7 zł i 35 groszy. Za to psychologiczną barierę 8 zł za litr przekroczą 98 i olej napędowy. Minister odpowiedzialny za program CPN mówi wprost. -- Na stację wrócą ceny Karola Nawrockiego. -- Bo rząd miał pomysł, jak finansować program CPN, ale prezydent ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych skierował do sparaliżowanego Trybunału Konstytucyjnego. Firmy zarobiły krocie po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. -- Państwo nie może po kilku miesiącach zmieniać reguł i wystawiać rachunku za działania, które były podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem. Lex retro non agit, prawo nie działa wstecz. -- Zdaniem prezydenta nowy podatek producenci i importerzy paliw przerzuciliby na klientów. Nie mówi tylko jak, bo przecież to minister dyktowałby ceny. -- Gdyby nie podjął fatalnych w skutkach decyzji, o zablokowaniu nawet niewetowaniu, tylko zablokowaniu odesłaniu do Trybunału, który nie działa, ustawy ponadnormatywnych zyskach koncernów naftowych, to mielibyśmy pakiet CPN przedłużony na kolejne miesiące. -- A ceny paliw nadal dyktuje kolejna eskalacja na Bliskim Wschodzie. Michał Niewodowski, 19:30. -- Na ustabilizowanie cen paliw na pewno nie wpłynie to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Po miesięcznej przerwie USA zaatakowały wyrzutnie rakiet w cieśninie Ormuz, na co Teheran odpowiedział uderzeniem w kierunku amerykańskich baz w Jordanii. Donald Trump pisze o zrównanych z ziemią instalacjach paliwowych, a zza kulis jego administracji coraz głośniej słychać o decyzjach wbrew kluczowym generałom Agnieszka Śmiechowska. -- Potężna eksplozja w głównym terminalu przeładunkowym irańskiej ropy. Ten wygenerowany przez sztuczną inteligencję film opublikował w swoich mediach społecznościowych prezydent Donald Trump. -- Wyspa Hark została zrównana z ziemią. -- To groźba dowodów na przeprowadzenie tego uderzenia nie ma. Ale po miesiącu kruchego pokoju w cieśninie Ormuz znów wrze, bo amerykańskie myśliwce zaatakowały inny kluczowy dla Teheranu cel. -- Iran stworzył zagrożenie, a amerykańska armia je wyeliminowała, aby chronić marynarzy, żeglugę handlową i swobodny przepływ handlu międzynarodowego. -- Tym zagrożeniem są miny morskie. Kilka dni temu siły USA zakończyły operację ich usuwania w cieśninie Ormuz. -- Okoliczności były trudne i delikatnie mówiąc niebezpieczne. Cóż, wykonaliśmy zadanie. -- Teraz Amerykanie twierdzą, że Teheran próbował je ponownie rozmieścić i chciał do tego wykorzystać wyrzutnie znajdujące się na wyspie Larak. -- USA przeprowadziły ograniczoną precyzyjną operację przeciwko irańskim siłom zajmującym się minowaniem. -- Wszystko, mimo zapowiedzi, że zamiast działań militarnych Waszyngton będzie wywierał na Teheran presję gospodarczą. -- W tym akcie agresji zginęło i zostało rannych kilku naszych bojowników i obywateli. Korpus strażników rewolucji islamskiej oświadczył, że agresor zostanie ukarany. -- W odwecie wystrzelił rakiety i drony w kierunku amerykańskich sił stacjonujących w Jordanii. Operację nazwał śmiertelnym uderzeniem, jednak większość pocisków została przechwycona. -- Nie dążymy do wojny. To było nasze przesłanie do świata do tej pory, jednak w obliczu agresji nie będziemy się biernie przyglądać. -- Donald Trump podczas wymiany ognia relaksował się na jednym ze swoich pól golfowych. Znalazł też czas dla telewizji. -- Radzimy sobie świetnie. Blokada jest niewiarygodna. Zadajemy im finansowe ciosy, uderzamy w nich bardzo mocno. -- A jeszcze mocniej w światową gospodarkę, bo cena ropy poszybowała. Baryłka ponownie kosztuje ponad 90 dolarów. Agnieszka Śmiechowska, 19:30. -- Mija 46 lat od historycznego zrywu, którego efektem było podpisanie Porozumień Sierpniowych i powstanie Solidarności. W 19:30 właśnie teraz przenosimy się do Gdańska. -- No i wreszcie niezależne, samorządne związki zawodowe. -- Zbigniew Buczyński, dobry wieczór z miasta, gdzie tworzyła się historia, która słowa niezależność, samorządność, a przede wszystkim solidarność przywróciła każdemu z nas jako należne prawo. Tutaj podpisano historyczne porozumienie. Nieopodal jest brama, na niej napis "Stocznia Gdańska". Żeby odpiłować z niej na zawsze nazwisko Lenin, robotnicy strajkowali i ginęli. Przed bramą lustrem pamięci jest Marek Smółka. Jak uczczono tę ważną dla każdego z nas rocznicę? -- Ta symboliczna brama, pamiątka po robotniczych protestach, dzisiaj na nowo ożyła. Tak jak 46 lat temu przyszli tu mieszkańcy Gdańska, chociaż tym razem nie musieli robotnikom strajkującym przynosić jedzenia, ale mieli za to niepowtarzalną okazję spotkać twarzą w twarz uczestników tamtych wydarzeń. Co prawda Lech Wałęsa nie przemawiał, ale były wspomnienia innych uczestników strajku sierpnia 80 roku, a to niezwykła lekcja historii. Prezydent też świętował, ale nie tu, osobno, w oddalonej o zaledwie 200 metrów stąd historycznej sali BHP. -- Brama dawnej stoczni, ukwiecona tak jak 46 lat temu. I są przy niej ci, którzy wtedy strajkowali, a potem cieszyli się z Porozumień Sierpniowych. -- Tą bramę właśnie otworzyliśmy 31 sierpnia 80 roku dla całej Europy i całego świata. -- Bo Solidarność dała początek wielkim przemianom, nie tylko w Polsce. Ja miałem wtedy dwa zadania, dwa cele. Pierwsze, rozbić komunizm w Polsce. Drugie: urwać się Sowietom. I to zrealizowałem. Trudno wtedy było przewidzieć skutki strajku, ale komunistyczna władza ustąpiła, zgodziła się na te spisane na drewnianych tablicach postulaty. W tym ten najważniejszy: powstanie niezależnego od władzy Związku Zawodowego. Po raz pierwszy władza komunistyczna z protestującymi robotnikami zawarła porozumienie. Nie rozwiązywała problemu za pomocą czołgów, karabinów. Strajkujący pamiętali krwawo tłumione protesty. Bać się bałem. Nie przewidywaliśmy, że to będzie międzyzakładowy komitet strajkowy, że będzie strajkowało kilka milionów ludzi. My chcieliśmy po prostu zaprotestować przeciwko zwolnieniu Anny Walentynowicz. Ale tej lawiny nie dało się już zatrzymać. Tu się rodziła Solidarność. Tu byli i lekarze, artyści, Andrzej Wajda, prawda, reżyserzy, wszystkie warstwy społeczne, jak to się mówiło w socjalizmie. I władza nie mogła nas podzielić. Robotnicy nie wyszli na ulicę, nie dali władzy pretekstu do użycia siły. Ten tramwaj dalej nie pojedzie. Te słowa motornicze i Henryki Krzywonos przeszły do legendy. Tu, przy Operze Bałtyckiej, kobieta zatrzymała tramwaj i dołączyła do strajku stoczniowców. Dziś legendarną tramwajarkę spotykamy pod dawną stoczniową bramą. Każdy przystanek, który mijałam, żeby dojechać do Opery, to było stanąć, nie stanąć. Wyobrażałam sobie, że jak tam podjadę i powiem, że ten tramwaj dalej nie jedzie, to stanę bęcki. No tak się nie stało. Ludzie zaczęli klaskać. Porozumienie gdańskie przedstawiciele władzy podpisali z międzyzakładowym komitetem strajkowym tutaj, w sali BHP. Dziś na uroczystości z NSZZ Solidarność, na którą nie wpuszczono TVP, rocznicę świętował prezydent. Ta lekcja sprzed 46 lat jest wielką przestrogą do wszystkich obecnie rządzących, do tych, którzy rządzili, tych, którzy rządzą dzisiaj i do tych, którzy będą rządzić w Rzeczpospolitej Polskiej. Premier zamieścił w sieci nagrany przed bramą stoczni film. Ze strajku wyciągnęliśmy jedną prostą lekcję, że prawdę nazywać trzeba po imieniu. Że kiedy władza kradnie, trzeba jej powiedzieć dość. I trzeba umieć rozróżnić dobro od zła, tak jak to robili robotnicy w stoczni. Najważniejsi w państwie świętują osobno, ale ani premier, ani prezydent nie byliby tu, gdzie są, gdyby nie wydarzenia sierpnia 80. Marek Smółka, 19:30. Solidarność, słowo, symbol. W czasach, które dzisiaj wspominamy, zmieniało historia poczucie wspólnoty, wyzwalało społeczny opór i doprowadziło do wielkich zmian. Dziś czasy są inne, inne są wyzwania, a jednocześnie jest tak samo. Mówią świadkowie, tamtych wydarzeń. Co to znaczy? Czy Solidarność dalej łączy i co oznacza dzisiaj, kiedy wywalczone wtedy prawa są już codziennością? Magdalena Karpińska. -- Czym dziś może być Solidarność, przypomniał ostatnio Andrzej Poczobut, który po ponad pięciu latach został uwolniony z kolonii karnej na Białorusi. Zabiegało o to w Polsce wiele osób. Udowodniliście, że Solidarność jest w stanie sforsować nawet mury białoruskiego więzienia. Dla bohaterów sierpnia Solidarność to były te chwile, gdy cała Polska ruszyła na pomoc uchodźcom z Ukrainy. To był taki zryw, który przypominał powstanie sierpnia 80 roku. To był duży zryw, olbrzymi zryw, gdzie także wszystkie domy się pootwierały. I stworzyliśmy siłę. Solidarności. Wtedy na zjeździe delegatów wcale nie było między nimi jedności, ale była wspólna wizja i wspólny wróg. Rozumieli, że przeciwko komunizmowi ich siłą może być tylko porozumienie, którego tak bardzo dziś w Polsce brakuje. Ci ludzie, którzy tworzyli tamtą dziesięciomilionową Solidarność, też nie są ze sobą razem. Nieraz tak się wydaje, że te podziały, które dziś są między nimi, są większe niż te, które były między starą Solidarnością a np. całym światem komunizmu. To jest jakoś bolesne. W czasie, kiedy byliśmy na topie, powiedziałem wam, a przyjdzie czas, że będą we mnie i w was rzucać kamieniami. Dlatego, że odnieśliśmy naprawdę wielkie. Piękne mądre zwycięstwo. Wielkie, piękne, mądre zwycięstwo. Zamieniliśmy w małe, brzydkie i głupi podział. Dzieli nas internetowy hejt, kłamstwo podsycane przez rosyjską propagandę, pozwalamy na siebie szczuć i gubimy, spuściznę Solidarności. Tak naprawdę to wszyscy mają podobne marzenia. O podobnej Polsce. My się nie tak bardzo różnimy. Musimy tylko w to uwierzyć. Metropolita krakowski uważa, że Polacy Solidarność mają wdrukowaną. Gdyby się pytać ludzi, którzy tworzą naszą scenę społeczną, czy jest jakaś wartość, która nas może z powrotem pozbierać, to podejrzewam, że słowo Solidarność byłoby słowem kluczowym. Dziś inne czasy, inne wyzwania. Solidarność mogłaby znaczyć i wymagać czegoś zupełnie innego. A jednak, zdaniem siostry Małgorzaty Chmielewskiej, chodzi o to samo. Myślenie o drugim człowieku. Ideę Solidarności trzeba tylko uaktualniać. Chodzi też o Solidarność w pamięci, o Solidarności. Jest to też zobowiązanie. I to ogromne zobowiązanie. Wobec tych, którzy muszą o wolność, którzy muszą o własną godność, którzy muszą o chleb, najzwyczajniej w świecie, walczyć. Dla przypomnienia definicja bodaj najbardziej uniwersalna. Słowa Jana Pawła II: "Z końca ubiegłego wieku". Słyszałem wtedy w Gdańsku od was: "Nie ma wolności bez Solidarności". Dzisiaj wypada powiedzieć: "Nie ma Solidarności bez miłości". Magdalena Karpińska, 19:30. -- Porozumienia zawarte przez komunistyczny rząd z komitetami strajkowymi w sierpniu 1980 roku zmieniły naszą historię, a wzajemna Solidarność także teraz może być dla nas wyznacznikiem. Z Gdańska dziękuję za państwa obecność w 19:30 i oddaję głos do Warszawy. -- Bardzo dziękujemy za te relacje. A Solidarność dla bohaterki, o której pożegnaniu teraz opowiemy, była hasłem, które przez całe życie wypełniała treścią. Dziś odbył się pogrzeb Wandy Traczyk-Stawskiej, bohaterki powstania, żołnierza AK, powojennej nauczycielki walczącej o kluczowe wartości. W trakcie uroczystości w stolicy zaczął padać deszcz i to było najbardziej wzruszające pożegnanie bohaterki przez jej ukochane miasto. Anna Hałas. -- Zawsze reaguj na zło. To było przykazanie Wandy Traczyk-Stawskiej. Sama tak żyła i prosiła nas o to w ostatnich słowach. Pamiętajcie, że jesteśmy wszyscy braćmi. I nie wolno nam zostawić najsłabszych. I zawsze musimy być gotowi do pomocy. Kochała Warszawę całym sercem, mówiła, że to najdzielniejsze miasto na świecie, za które gotowa była zginąć. I dziś w kościele, i na cmentarzu żegnali ją warszawiacy. Bardzo silny głos, który zawsze stanowczo i wyraźnie mówił o tym, co jest dobre, a co złe. Tam nawet nie było wielkiej polityki, tylko wielkie serce. Wielkie polskie serce. Dawała nam wszystkim przykład człowieczeństwa. Przede wszystkim człowieczeństwa. Harcerka, żołnierz Armii Krajowej, walczyła w powstaniu warszawskim z bronią w ręku, by, jak sama mówiła, bronić dzieci i najsłabszych. Byłaś moim przyjacielem, i nauczycielem. Prawym człowiekiem. Patriotką w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. Po wojnie była nauczycielką w szkole specjalnej. Ona taka była. Jednotwarzowa. To nie śmierć jest najgorsza w czasie wojny. Tylko zdrada. Mówiła. I tej deklaracji pozostała wierna do końca życia. Nie zdradziła swoich ideałów. Dbała o pamięć o ofiarach powstania zwłaszcza tych cywilnych i dalej walczyła o Polskę wolną, solidarną i bezpieczną dla wszystkich. Każdy człowiek ma swoją godność, bez względu na kolor skóry, na to, gdzie jest, gdzie się urodził. Nie stój, nie patrz, tylko dawaj pomoc. Od razu. Natychmiast. Stawiała się właściwie w każdej słusznej sprawie za tymi, którzy byli prześladowani albo atakowani. Za mniejszościami, za kobietami, za naszymi gośćmi z Ukrainy. Właściwie za każdym, kto był atakowany, była pani Wanda. Głośno upominała się o prawa kobiet, uciszała Antoninę Wiece i wspierała sejmowy protest osób z niepełnosprawnościami. Jej poglądy i oceny niejednokrotnie wywołały spory i różnice zdań, Nie zmienia to jednak należnego jej miejsca. W pamięci Rzeczpospolitej. Mówiłaś o godności człowieka, o wolności, o solidarności. Mówiłaś zawsze, że lepiej szukać przyjaciół niż wrogów. Tak mówiła o tym w ostatnim nagraniu. To jest takie piękne. Być przyjacielem, a nie wrogiem. Uśmiechać się do drugiego człowieka. A nie patrzeć na niego wilkiem. Wando Warszawa będzie o tobie pamiętać. Będziemy pamiętać my, twoi towarzysze broni. I my także to obiecujemy. Ja jestem żołnierz z niewyparzoną gębą. Nie umiem się bać. Ale jeszcze mam dużo do zrobienia. -- Zanim do tablicy wywołuję uczniów przed pierwszym dzwonkiem, wywołali do niej rządzących. Politycy do tablicy godne płace dotrzymajcie słowa. Pod takim hasłem przed kancelarią premiera protestowali nauczyciele i pracownicy oświaty. Manifestacja odbywa się przed początkiem nowego roku szkolnego, który dla uczniów oznacza sporo zmian. Jak ich sprawdzał Maciej Gąsiorowski? -- Czerwone kartki, gwizdki i 2000 nauczycieli. Domagali się pensji powiązanych z przeciętnym wynagrodzeniem. Politycy do tablicy, tak mówią dziś nauczyciele, pod kancelarią premiera. Podkreślają w ostatni dzień wakacji, że ich pensje od lat są zbyt niskie i nie odpowiadają ich wykształceniu i prestiżowi tego zawodu. Obywatelski projekt ustawy, który podpisało ćwierć miliona obywateli, został wyciągnięty z tak zwanej zamrażarki sejmowej dwa lata temu, ale prace nad nim utknęły. Obywatelski projekt ZNP godne płace już od 2021 roku czeka w Sejmie i do dzisiaj nie doczekał się realizacji. Nauczyciele chcą, by zmiany wprowadzać etapami, zaczynając od 15-procentowej podwyżki. I przypominają: dziś pensja młodego pedagoga jest wyższa od płacy minimalnej jedynie o 500 zł. Ministra edukacji zapewnia, że podwyżki były, i będą kolejne. Wynagrodzenia nauczycieli rosną od kiedy rządzimy. W sumie podwyżki to ponad 40%. Nowy rok szkolny bez podwyżek, ale ze sporymi zmianami w szkole. Wśród nich zakaz korzystania z telefonów komórkowych na lekcjach i przerwach. Kończą się zajęcia, od razu pierwsze co sięgają do telefonu, więc uważam, że jest to dobry pomysł, a jak to finalnie wyjdzie, wszyscy jesteśmy. Ciekawi. Szkoła bez komórki, mniej podoba się uczniom. To jest jednak populistyczny zakaz. O tyle, że jeśli zakaże się młodym ludziom telefonów komórkowych w szkołach, oni będą szukali obejścia. Zamiast zakazów stawialibyśmy na początku na edukację, a edukacją zdrowotną od września będą objęci uczniowie od klasy czwartej szkoły podstawowej. Jest obowiązkowa z wyłączeniem edukacji seksualnej. Tutaj będziemy musieli zebrać zgody rodziców. Resort edukacji ubolewa nad wetem prezydenta, który nie zgodził się na ogólnokrajowy e-dziennik. Wybrane szkoły miały go testować jesienią. I złośliwości lobbing. Pan prezydent przedstawiał argumentację właśnie mówiącą, że zbyt duży pośpiech, bo chyba nie przeczytał ustawy i nie zrozumiał tego, że pierwszy rok był rokiem pilotażowym. Jutro początek nowego roku szkolnego i kolejnego etapu reformy polskiej edukacji. Maciej Gąsiorowski, -- To teraz opowiemy państwu o wyjątkowej terapii dla osób, które komunikacji muszą uczyć się niemal od początku. W Olsztynie pacjenci po udarach odzyskują mowę dzięki terapii śpiewem. Gdy nie można powiedzieć zdania, czasem to właśnie muzyka pozwala je wyśpiewać i tak staje się lekiem, który na nowo otwiera na świat. Sandra Meunier. Oprócz błękitnego nieba. Celem nie jest śpiew, a powrót do płynnej mowy. Melodia i rytm to narzędzia. Pan Jacek przeszedł kilka udarów. Zdanie, które czasem trudno mu wypowiedzieć, próbuje zaśpiewać. Pomogę, dlatego że mi. Łatwiej w tym życiu dobrze czuję. Kiedy jestem radosny, kiedy jest fajnie. Kocham cię, kochanie, moje. Słowa są w głowie, ale droga do ich wypowiedzenia niezwykle trudna. Neurologopedzi z Olsztyna prowadzą terapię śpiewaniem, która pacjentom po udarach pomaga uruchomić mowę. Najpierw wydobyć dźwięk, potem słowo w końcu całe zdanie. Śpiew tkwi w naszej naturze. Jest rewelacyjnym ćwiczeniem oddechowym. Potrafią odtworzyć tekst piosenki, który jest zachowany gdzieś tam automatycznie, bardzo, bardzo głęboko. Afazja, czyli zaburzenie mówienia, rozumienia, czytania albo pisania, dotyka około 1/3 osób po udarze. Nagle okazuje się, że da radę zaśpiewać długi tekst znanej piosenki. To jest rzeczywiście zaskoczenie bardzo duże dla rodziny i dla samego pacjenta. To nie jest tylko efekt obserwowany w gabinecie. Fińskie badania pokazały, że pacjenci po udarze, którzy codziennie słuchali wybranej przez siebie muzyki, szybciej poprawiali pamięć i koncentrację. Co ciekawe, najlepiej działała muzyka z wokalem, która u osób z afazją wspierała powrót funkcji językowych. To harcerskie. Pani Maria do neurologopedy trafiła po wycięciu guza ślinianki. Śpiew nie tylko przywrócił głos, ale był też lekarstwem dla duszy. Mogę zaśpiewać już kolędę? Mogę zaśpiewać 100 lat? A przedtem nie mogłam? Siłę muzyki pokazuje dokument wewnętrzne życie. Osoby z demencją po usłyszeniu znajomych utworów nagle odżywały. Wracały reakcje, wspomnienia, czasem słowa. Muzyka potrafi uruchamiać jednocześnie obszary mózgu związane z pamięcią, emocjami, ruchem i językiem. Za szybko żyjemy. Za szybko chcemy wszystko naraz. Pacjenci śpiewają, żeby odzyskać coś, czego wcześniej nawet nie zauważali. Własny głos. Bo czasem największym zwycięstwem po udarze jest zwykłe "kocham cię". Kocham cię. Które po miesiącach znów można komuś powiedzieć. Sandra Meunier, Myślę, że państwo się ze mną zgodzą, że to poruszająca historia. I tak kończymy 19:30. Bardzo państwu dziękuję. Gościem pytania dnia będzie Lech Wałęsa, z którym Aleksandra Pawlicka rozmawiała w Europejskim Centrum Solidarności. Spokojnego wieczoru i do zobaczenia. -- Dobry wieczór. Aleksandra Pawlicka, zapraszam na specjalne wydanie "Pytania Dnia" prosto z Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, gdzie spotykamy się z Lechem Wałęsą. Byłym prezydentem i pierwszym przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność". Dobry wieczór. -- Dobry wieczór. -- Panie prezydencie, spotykamy się w dniu rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania Solidarności. Chciałam się pana zapytać, czy pan czuje się trochę wydziedziczony